Prof. Mark Blyth: zadłużanie się społeczeństw ma swoje plusy
Zombie nie da się zastrzelić
Rozmowa z profesorem ekonomii politycznej Markiem Blythem o zgubnym fetyszu zaciskania pasa i zadłużeniu jako sile napędowej rozwoju współczesnych społeczeństw.
KŻ/Images Money/Flickr/Polityka

Rafał Woś: – Czy to prawda, że dług jest największą ekonomiczną plagą naszych czasów?
Mark Blythe: – Nieprawda!

Jak to? A potężne zadłużenie publiczne, które od lat nie pozwala strefie euro wyjść z recesji? A wysoki poziom zadłużenia prywatnego w większości krajów rozwiniętych?
Dług był zawsze. To normalne narzędzie gospodarczego obrotu. Problemem naszych czasów nie jest istnienie długu. Problemem jest nasza obsesja długu.

Obsesja? Mocne słowo.
Trzy lata temu wydałem książkę, w której przyglądam się dziejom zadłużenia i oszczędzania. Interesuje mnie zarówno ich historia naturalna, jak i intelektualna. Czyli nie tylko, ile tego długu jest i co z nim robić, ale też dlaczego trzeba lub nie trzeba go spłacać. Gdy o tym myślę, to niezmiennie uderza mnie bardzo rozpowszechnione stawianie znaku równości pomiędzy długiem a... grzechem. Świetnie to widać w niektórych językach. Na przykład niemieckim, gdzie na określenie obu jest jedno słowo Schuld. A grzech to przecież, jak wiadomo, nic chwalebnego. Owszem, czasem każdemu się przytrafi. Ale porządny człowiek powinien ten grzech jak najszybciej zmazać. To znaczy spłacić zadłużenie.

A nie powinien?
To wszystko jest dużo bardziej skomplikowane. Zwłaszcza w gospodarce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną