Rewolucyjny pomysł PO: zwolnić młodych z płacenia podatków
Rząd chce zrezygnować z podatku od osób przed trzydziestką. Co niekoniecznie oznacza, że zarobią one więcej. Czasem jednak, dzięki temu, łatwiej znajdą pracę.
stars6 / Leonardo Rizzi/Flickr CC by SA

Premier Ewa Kopacz stwierdziła wprawdzie, że wycofuje się z licytacji przedwyborczych obietnic, ale walczy dalej. Podbija stawkę. Z przecieków wiadomo, że rząd chce wprowadzić zerowy PIT dla osób do trzydziestki. Czyli – zrezygnować z podatku od najmniej albo w ogóle niedoświadczonych pracowników. Mogliby dzięki temu więcej zarobić, ale tak być nie musi.

Mogą stać się tylko tańszymi pracownikami, ponieważ firmy odejmą sobie koszt ich PIT od płacy brutto. Cały zysk przechwyci pracodawca. Zwłaszcza jeśli nie zatrudnia kogoś na etat, tylko na umowę zlecenie. Wtedy nie obowiązuje go płaca minimalna, a minimalnej płacy godzinowej u nas nie ma.

Zyskiem dla młodych będzie to, że osoby bezskutecznie do tej pory szukające pracy potem łatwiej znajdą zatrudnienie. Będą dla pracodawcy tańsze. Przedsiębiorcy twierdzą bowiem, że niedoświadczeni nawet nie zarabiają na swoje płace, dlatego ich nie chcą. To nie zawsze jest prawdą, zwłaszcza w sytuacji, gdy staż zawodowy wynosi już kilka lat. Ale na ludziach oszczędza się w Polsce najłatwiej, pozycja pracodawcy jest bowiem silniejsza. Choć same polskie firmy, zwłaszcza małe i średnie, w porównaniu z ich zachodnimi odpowiednikami są słabe, niekonkurencyjne.

Kolejne niebezpieczeństwo dla pracowników z najkrótszym stażem, a więc najczęściej na umowach zleceniach, wiąże się z faktem, że od nowego roku „ozusowane” mają być także umowy śmieciowe. Już teraz wiele firm odgraża się, że składkę na ubezpieczenie społeczne odejmą po prostu od dotychczasowego wynagrodzenia. W przeciwnym razie koszty pracy będą dla nich za duże. To by oznaczało, że pracownicy, którzy do tej pory na rękę dostawali np. 1,5 tys. zł, po nowym roku dostaną mniej, o tyle, ile dostał ZUS. Nowe prawo wprowadzono po to, by młodzi odkładali na emeryturę, ale przedsiębiorcy większych kosztów pracy akceptować nie chcą.

Rząd to wie. Zachętą dla firm, aby jednak zatrudniały na etat, ma być niższy CIT (podatek dochodowy od przedsiębiorstw), zamiast dotychczasowych 19 – tylko 15 proc. Zadziałać może u tych pracodawców, którzy taki podatek płacą, a ich grono się kurczy.

Dobrze, że Platforma wreszcie nie zadowala się wyłącznie dobrymi wskaźnikami PKB, ale dostrzega także ludzi, którzy poprawy nie odczuwają. Bo ten nasz produkt krajowy w dużej części rośnie właśnie kosztem nisko opłacanych pracowników. Zasługa, ciągle przypisywana przedsiębiorcom, nie jest zbyt duża.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj