Niezastąpiona pomoc
Przeciętna długość życia Polaków wydłuża się. Za 20 lat – według prognoz GUS – osoby w wieku 65 lat i starsze będą stanowiły 23 proc. całej populacji. Będą potrzebowały od państwa wsparcia. Gwarantem są ubezpieczenia społeczne.
Od wielu lat ZUS się zmienia – stając się coraz bardziej przyjaznym dla obywateli, traktując ich jak klientów, a nie petentów.
PeopleImages.com/EAST NEWS

Od wielu lat ZUS się zmienia – stając się coraz bardziej przyjaznym dla obywateli, traktując ich jak klientów, a nie petentów.

Jak pokazują badania CBOS z 2012 r., 72 proc. Polaków myśli o swojej przyszłości. Ta świadomość wzrasta wraz z wiekiem. W grupie ludzi młodych (25–34 lata) kwestią starości przejmuje się jedynie 24 proc. osób, ale już w przedziale 45–54 lata – 39 proc. Ponad 70 proc. badanych utożsamia wiek podeszły z chorobami, niedołężnością oraz utratą pamięci, 56 proc. obawia się niesamodzielności i bycia ciężarem dla innych, a 32 proc. – złych warunków życia i utraty bliskich. Ale choć myślimy o tym, co nas może spotkać, kiedy się zestarzejemy, będziemy schorowani czy niepełnosprawni, to jedynie 20 proc. z nas ubezpieczyłoby się, gdyby ubezpieczenia były dobrowolne. Większość nie odkłada pieniędzy z myślą o starości czy chorobie, ale oczekuje pomocy od państwa. System ubezpieczeń społecznych jest gwarancją, że emeryci i niezdolni do pracy będą mieli z czego żyć.

Niezależnie od ryzyka

Czym się różnią ubezpieczenia społeczne od standardowych? W zwykłym systemie, zanim ubezpieczyciel uzna, że możemy ubezpieczyć się na życie, sprawdzi, jaki jest stan naszego zdrowia (schorzenia genetyczne, podwyższone ciśnienie itp.) oraz jaki wykonujemy zawód. Czy jesteśmy pilotem, a może często skaczemy na spadochronie lub pracujemy na wysokościach? Krótko mówiąc, zdobywając takie informacje, ubezpieczyciel będzie chciał ograniczyć ryzyko wypłaty ewentualnego świadczenia. A jeżeli ryzyko to będzie wysokie, składka ubezpieczeniowa również.

W przypadku ubezpieczeń społecznych państwo musi nimi objąć wszystkich i nie jest to zależne od wysokości ryzyka. Aby jednak nabyć prawo do świadczenia z ubezpieczeń społecznych, musimy spełnić określone warunki: np. osiągnąć odpowiedni wiek czy staż pracy. Nie zależą one jednak od naszych wrodzonych predyspozycji, ale od zasad takich samych dla wszystkich. W skrajnych przypadkach, gdy nie pracowaliśmy odpowiednio długo, ale osiągnęliśmy minimalny staż, państwo ma obowiązek dopłacać do naszych świadczeń emerytalnych tak, byśmy otrzymywali minimalną emeryturę i mieli się z czego utrzymać. Zabezpieczenie na starość jest więc obowiązkiem państwa wobec ubezpieczonych obywateli.

Gdyby nie było państwowego systemu emerytalnego, chcąc zachować odpowiedni poziom życia, trzeba by było odkładać pieniądze na starość i liczyć tylko na siebie lub rodzinę. A samotni chorzy i niepełnosprawni byliby zdani wyłącznie na pomoc innych ludzi lub organizacji pozarządowych i kościołów.

Dzięki temu, że istnieje umowa społeczna, obowiązek zapewnienia dochodów starszym, chorym czy niepełnosprawnym biorą na siebie państwowe fundusze utrzymywane głównie ze składek. Zatem ze składek obecnie pracujących finansowane są świadczenia aktualnych emerytów. Z kolei nasze świadczenia pochodzić będą ze składek kolejnego pracującego pokolenia. 

Warto też pamiętać, że gdyby nie było systemu ubezpieczeń społecznych, wydatki na zapewnienie egzystencji osobom, które nie są w stanie pracować np. w wieku 67 lat, przejęłaby pomoc społeczna. Aby jednak móc wypłacać tak wiele świadczeń, musiano by znaleźć dodatkowe źródło finansowania, np. przez podwyższenie podatków. Alternatywa jest taka, że jako społeczeństwo przestalibyśmy pomagać tym, którzy nie byliby w stanie sobie sami poradzić. Ale zastąpilibyśmy wówczas altruizm egoizmem. Pomijając konflikt wartości, takie podejście wymagałoby też zmiany konstytucji Polski.

Szeroki zakres świadczeń

ZUS wypłaca około 20 różnego rodzaju świadczeń z ubezpieczeń społecznych: emerytury, renty i zasiłki, w tym też np. niezwiązane z jego podstawową działalnością, ale zlecone przez państwo, renty inwalidów wojskowych i wojennych. Zakład wypłaca też mało znane i dziwnie brzmiące świadczenia, jak deputat węglowy, czyli równowartość węgla, który przysługuje górnikom z likwidowanych kopalń. A także ryczałt energetyczny m.in. dla kombatantów, czyli de facto dopłaca takim osobom do rachunków za prąd czy gaz. Ostatnio ZUS został jedynym w Polsce zakładem emerytalnym, który wypłaca emerytury kapitałowe z OFE.

To wszystko sprawia, że ZUS funkcjonuje jak duża firma rozrachunkowa. Co miesiąc około 1,8 mln przedsiębiorców i firm odprowadza składki za kilkanaście milionów osób, które ZUS księguje na indywidualnych kontach ubezpieczonych. Zakład prowadzi te konta, a także konta płatników składek. Ponadto wypłaca świadczenia (emerytury, renty) dla ponad 7,2 mln osób. ZUS jest też co miesiąc płatnikiem zasiłków chorobowych dla średnio 235 tys. osób.

Do tego przez ZUS przechodzą składki na inne fundusze: 2,45 proc. wynagrodzenia na Fundusz Pracy i 0,10 proc. na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Zakład pobiera i księguje również składkę na Fundusz Emerytur Pomostowych – 1,5 proc. wynagrodzenia od osób, które wykonują prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. Ze środków tych finansowane są emerytury pomostowe. Ponadto ZUS co miesiąc pobiera i odprowadza składki zdrowotne na rzecz Narodowego Funduszu Zdrowia, z których pokrywane są koszty leczenia Polaków.

Zakład co roku waloryzuje również świadczenia milionom Polaków. Wystawia też 9,1 mln PIT-ów dla świadczeniobiorców i waloryzuje składki na kontach w ZUS.

Finansowy konglomerat

ZUS to duży bank, z tą tylko różnicą, że nie trzyma pieniędzy na lokatach, a je wypłaca. W 2014 r. wydał 188,1 mld zł na świadczenia z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – czyli m.in. na emerytury, renty, zasiłki chorobowe czy świadczenia macierzyńskie. To ogromna kwota odpowiadająca dziesiątej części polskiego PKB, a także wartości jednej trzeciej polskich firm notowanych na warszawskiej giełdzie. Zakład zarządza też dużo mniejszym Funduszem Rezerwy Demograficznej (ok. 17,8 mld zł). W jego imieniu lokuje pieniądze na giełdzie i w różnych papierach wartościowych.

Co roku lekarze wypisują 19 mln zwolnień od pracy, a jednym z zadań ZUS jest sprawdzać, czy robią to zgodnie z prawem. W 2014 r. kontrolerzy Zakładu zweryfikowali 600 tys. zwolnień lekarskich i zakwestionowali co dwudzieste. Kwota wstrzymanych z tego tytułu zasiłków wyniosła ponad 18 mln zł. Pracownik ZUS może nas sprawdzić w domu, czy faktycznie chorujemy, czy też symulując, wykorzystujemy ten czas np., by pomalować mieszkanie.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj