Platforma zapowiada zmiany w podatkach i walkę ze śmieciówkami
Liniowy dla ubogich
Przeciek o likwidacji ZUS i składek na zdrowie zaintrygował i spowodował, że wielu ludzi uważnie wsłuchało się w gospodarcze propozycje Platformy.
scrappy annie/Flickr CC by 2.0

Piątkowe przecieki kontrolowane mogły odstraszyć od Platformy nawet najbardziej do tej pory zagorzałych jej zwolenników. Wynikało z nich, że w ferworze kampanii wyborczej partia rządząca dla ratowania słabnącego poparcia gotowa jest przelicytować księżycowe propozycje Prawa i Sprawiedliwości. Czyli – znieść składki na ZUS oraz NFZ, co oznaczałoby utratę grubo ponad 200 mld zł rocznie. Z partii do tej pory usiłującej zachowywać odpowiedzialność za stan finansów państwa Platforma zmieniłaby się w ugrupowanie skrajnej nieodpowiedzialności.

Na szczęście przecieki miały nas tylko przestraszyć i zaintrygować, choć tkwi w nich ziarno prawdy. A nawet nadziei. Po pierwsze – nadziei na poważne ograniczenie tak zwanych „śmieciówek”. Żeby stało się to możliwe, wszyscy muszą podlegać takim samym przepisom. Janusz Lewandowski (w dość mętny, niestety, sposób) tłumaczył ich istotę. Każdy nowo zatrudniony zawierałby z pracodawcą tzw. kontrakt jednorodny. Nie byłoby rozróżnienia na umowę stałą, terminową i zlecenie. Kontrakt dla każdego byłby taki sam. Sposób nie jest nowy, POLITYKA też o tym pisała. Sprzeciwiają mu się związki zawodowe, ponieważ osoby zatrudniane na etacie miałyby nieco mniejsze uprawnienia niż obecnie. Rosłyby one wraz z okresem zatrudnienia. Nie byłoby jednak pracowników lepszych i gorszych.

Zatrudnieni na kontrakcie płaciliby tylko 10 proc. PIT. I to ta grupa nie byłaby objęta składkami ZUS ani na zdrowie. Liniowym podatkiem – jak wynikało z wypowiedzi Lewandowskiego – byłyby też docelowo objęte rodziny z dziećmi. Tak niski podatek zachęcałby do wyjścia z szarej strefy, co poprawiałoby sytuację budżetu. Janusz Lewandowski szacuje koszt na około 10 mld zł, ale zapewnia, że to rozwiązanie zostanie wprowadzone, gdy nie będzie grozić finansom państwa.

Szczegóły są szalenie istotne, na razie ich brak. Trudno więc pomysł oceniać. Faktem jest, że relatywnie najwyższe podatki osobiste płacą w Polsce najubożsi i jest to jeden z powodów nielegalnego zatrudnienia. Najmniej zarabiających z pewnością ucieszy też propozycja minimalnej płacy godzinowej – nie mniej niż 12 zł.

Kolejna nowość to bon refundacyjny na dopłaty do leków. Pojawia się w tym samym dniu, w którym kandydatka PiS na premiera obiecuje darmowe leki dla seniorów po 75. roku życia. Prawo i Sprawiedliwość nie chce pamiętać, jak wiele przekrętów powodowały darmowe leki dla kombatantów, takie rozwiązanie bardzo do nich zachęca. Na bezpłatne recepty cwaniacy kupowali kilogramy leków (nierzadko viagry i hormonów wzrostu), które potem trafiały na bazary. Może przypomni sobie po wyborach.

Propozycja Platformy jest o wiele lepsza, bo nie zachęca do nadużyć. Jak rozumiem, leki najpierw trzeba by wykupić za swoje, dopiero potem nastąpiłaby refundacja. To bezpieczniejsze dla budżetu, ale też ratuje portfele seniorów. Godzi ze sobą dwie istotne racje.

Przeciek o likwidacji ZUS i składek na zdrowie zaintrygował i spowodował, że wielu ludzi uważnie wsłuchało się w gospodarcze propozycje Platformy. Wprawdzie w obecnej kampanii wyborczej odpowiedzialność za państwo marnie się sprzedaje, nie przysparza rządzącym popularności, ale w kraju, w którym rządzą nieodpowiedzialni politycy, nie jest bezpiecznie.

Janusz Lewandowski zakończył słowami: „kraj, który nierozważnie gospodaruje, traci suwerenność”. Warto to pamiętać, bo to z takich krajów młodzi uciekają.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj