Jak dorobić w internecie? Okazuje się, że nie jest to wcale trudne!
Skarbiec w sieci
Polakom udaje się znaleźć w internecie spore pieniądze na realizację najbardziej odlotowych pomysłów. Ale tylko tym, którzy podejdą do tego profesjonalnie i zaryzykują własny kapitał.
.
Oliver Thomas Klein/Unsplash

.

Polityka

Zegarek Pebble Time komunikujący się z telefonem.
materiały prasowe

Zegarek Pebble Time komunikujący się z telefonem.

Prywatna chmura do przechowywania danych Sherlybox
materiały prasowe

Prywatna chmura do przechowywania danych Sherlybox

Crosslifter – polskie spodnie jeansowe
materiały prasowe

Crosslifter – polskie spodnie jeansowe

[Artykuł ukazał się w POLITYCE 22 września 2015 roku]

Crosslifter to polski pomysł na nowe spodnie jeansowe dla osób lubiących chodzić na siłownię. Mają być inaczej wyprofilowane niż zwykłe jeansy i lepiej dopasowywać się do sylwetki tych, którzy sporo ćwiczą. Crosslifter ma już swoją stronę internetową i konto na Facebooku, a w sieci można nawet znaleźć zdjęcia tych spodni. Jednak na razie nie wiemy, czy rzeczywiście będą produkowane. Wszystko zależy od powodzenia zbiórki, ruszającej wkrótce na amerykańskim serwisie Kickstarter.

To najsłynniejsza na świecie strona, poprzez którą internauci z całego świata mogą sfinansować każdy pomysł. Zamiast prosić o kredyty bankowe czy walczyć o unijne granty, wystarczy przedstawić swój projekt w sieci, by znalazły się setki, a czasem i tysiące chętnych, którzy zapłacą z góry, powiedzą sprawdzam.

Ale tak naprawdę tylko co dziesiąty projekt trafiający na Kickstartera ma szansę na realizację. Kilka lat temu taka społecznościowa zbiórka pieniędzy, zwana crowdfundingiem, była w dużej mierze zabawą dla pasjonatów. Dziś to prawdziwy, bezlitosny biznes, bo w zalewie tysięcy projektów wygrywają tylko te, które są najlepiej przygotowane, a ich pomysłodawcy odpowiednio dużo zainwestują w promocję.

Jak zebrać pieniądze na Kickstarterze?

Kampanię jeansów Crosslifter przygotowuje ze swoim zespołem Marek Cieśla uchodzący w Polsce za największego eksperta od Kickstartera. Przemawia za nim doświadczenie, bo do tej pory pilotował siedem polskich projektów, które łącznie zebrały ponad 700 tys. dol. Wśród nich są takie wynalazki, jak inteligentny zegarek dla pływaków Swimmo czy portfel Woolet, komunikujący się ze smartfonem, dzięki czemu łatwiej go znaleźć. Dzisiaj kolejni polscy wynalazcy sami zgłaszają się do Cieśli z prośbą o wsparcie, bo wiedzą, jak trudno jest odnieść sukces na Kickstarterze. Choćby z tak prozaicznego powodu, jak narodowość.

Z powodów proceduralnych Kickstarter nie jest dla Polaków oficjalnie dostępny. Trzeba mieć amerykańskie obywatelstwo albo firmę zarejestrowaną w USA, żeby móc wziąć udział w internetowej zbiórce. To spory problem dla drobnych polskich firm, które z reguły nie mają pieniędzy, żeby wysyłać swoich pracowników za ocean. Z pomocą przychodzą pośrednicy, którzy załatwią formalności, choć oczywiście w zamian żądają prowizji.

Pokusa dla młodych, innowacyjnych firm bywa jednak ogromna, bo poprzez Kickstartera w mniej lub bardziej ekstrawaganckie projekty zainwestowało do tej pory ponad 9 mln internautów z całego świata. W sumie wydali prawie 2 mld dol. Poza tym na Kickstarterze szczególnie aktywni są mieszkańcy zamożnych państw – Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Skandynawii czy bogatych w złoża ropy naftowej krajów arabskich. Dla nich wydać 100 dol. to jak dla nas 100 zł. Nasze rodzime serwisy crowdfundingowe nie mogą być zatem konkurencją dla amerykańskiego giganta.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj