Ukrainę trzeba przymusić do reform
Cierpliwość Zachodu się skończyła – wyraźnie świadczy o tym seria krytycznych oświadczeń przedstawicieli Unii Europejskiej i USA pod adresem władz w Kijowie.
OF/•

Петро Порошенко/Flickr CC by 2.0

Ukraińskie władze starają się stworzyć wizerunek kraju reformatorskiego i walczącego z korupcją. Na zaproszenie minister finansów Natalii Jaresko pomagać w reformach ma znany ekonomista Artur Laffer. – Będziecie musieli robić to, co w Europie robiono sto lat temu, a nie co robi się dzisiaj – instruował Ukraińców po przybyciu do Kijowa. I wyliczał co powinni zrobić, żeby ich kraj wyszedł ze stanu zapaści – niskie stawki podatkowe, żadnych szaleństw wydatkowych, zmniejszenie budżetu, zdrowy pieniądz, wolny handel, żadnych barier, minimum regulacji.

Tyle, że w ukraińskiej rzeczywistości takie oczywiste dla większości miejscowych ekspertów hasła nijak nie przekładają się na rzeczywistość.

Były prezydent Gruzji Mikael Saakaszwili, który wiosną tego roku przyjął ukraińskie obywatelstwo i został gubernatorem obwodu odeskiego, o ukraińskich reformach nie ma dobrej opinii.

„Po rewolucji nie doszło do istotnych reform. Ogólnie rzecz biorąc, cały ten czas słyszymy rozmowy o reformach, ale nie widzieliśmy reform. Jestem tu półtora roku. Ja tu nie widziałem dużych prawdziwych reform”, powiedział w wywiadzie udzielonym stacji telewizyjnej „Kanał 5”.

„UE i USA w ostatnim czasie zrozumiały, że ukraińska władza nie pójdzie dobrowolnie na reformy i walkę z korupcją. Na zmianę łagodnym próbom wpływania na Poroszenkę i jego ekipę przyszły twarde ultimatum. Nie chcecie „żyć po nowemu” – nie dostaniecie pieniędzy” – komentuje znany ukraiński bloger Kirył Sazonow.

Prokurator kontra walczący z korupcją

Bez realnych reform Ukraina nie może liczyć na dalsze wsparcie makroekonomiczne. Jednym z warunków wypłacenia kolejnej transzy kredytu MFW w wysokości 1,7 mld dolarów jest rozpoczęcie działalności przez specjalny antykorupcyjny wydział prokuratury. Na razie wokół powołania szefa tej komórki rozgorzał prawdziwy skandal.

Głównego śledczego w sprawach korupcji powołać ma komisja złożona z siedmiu osób wybranych przez parlament i czterech powołanych przez prokuratora generalnego. Mianowany na to stanowisko przez prezydenta Petra Poroszenkę Wiktor Szokin od dawna jest oskarżany nie tylko o wykonywanie politycznych zleceń rządzącej ekipy (wsadzanie za kraty oponentów prezydenta-oligarchy), ale także o podtrzymywanie skorumpowanych systemów funkcjonowania kierowanej przez siebie instytucji.

Oburzenie wywołało powołanie przez niego do składu komisji konkursowej prokuratorów, w stosunku do których stawiane są zarzuty o korupcję. Na dokładkę Szokin wszedł w otwarty konflikt z przedstawicielstwem Unii Europejskiej w Kijowie – by obronić swoją decyzję powołał się na rzekome poparcie dla niej udzielone przez szefa misji UE Jana Tombińskiego.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj