W Stanach to prawdziwy Czarny Piątek, u nas zaledwie szary
Próby przeszczepienia amerykańskiej tradycji Czarnego Piątku na nasz grunt nie są na razie zbyt udane. Może dlatego, że polskie sklepy przygotowują marne promocje.
torbakhopper/Flickr CC by 2.0

Piątek po Święcie Dziękczynienia jest w Stanach Zjednoczonych nie tylko oficjalnym otwarciem sezonu bożonarodzeniowych zakupów, ale też sam w sobie stał się wyjątkowym świętem handlu – zarówno tego tradycyjnego, jak i internetowego.

Amerykańskie sieci handlowe nie boją się ogromnych przecen i robią wszystko, żeby tego dnia ich sklepy przeżywały szturm. A skoro coś funkcjonuje za Oceanem, to dlaczego by nie spróbować skopiować tego pomysłu?

Nasze sieci handlowe z jednej strony chętnie używają hasła „Czarny Piątek” w reklamach, ale równocześnie nie chcą przecenami walczyć o klienta tak zawzięcie jak ich amerykańscy odpowiednicy. Także w społeczeństwie dominuje przekonanie, że prawdziwe okazje trafiają się dopiero po Bożym Narodzeniu, podczas wyprzedaży, a teraz – w szale świątecznych zakupów – sklepy chcą przecież zarobić jak najwięcej.

Nic zatem dziwnego, że u nas zamiast Czarnego jest co najwyżej Szary Piątek. Sklepy udają, że promocje są tak atrakcyjne jak w Stanach Zjednoczonych, a klienci w większości w ogóle nie traktują tego dnia szczególnie. Ci, którzy skorzystali z okazji na przykład w amerykańskich sklepach internetowych, są często szczególnie oburzeni, widząc, jak marne oferty przygotowały nasze centra handlowe.

Polskie sieci powinny się zdecydować. Albo chcą amerykańską tradycję naprawdę wprowadzić do naszego kraju, ale wówczas muszą zaszokować klientów cenami. Albo stwierdzają, że nie jest im to do niczego potrzebne, skoro sklepy i tak są pełne w czasie Adwentu. W takim wypadku jednak niech przestaną używać hasła „Czarny Piątek”, bo po prostu nas wszystkich oszukują.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj