Nowości w branży spożywczej: chleb bez mąki, słodycze bez cukru
Wódka bezalkoholowa i inne bezy
„Eko”, „zdrowe”, „naturalne”, „bez-” – to najważniejsze składniki nazw produktów i akcji marketingowych dużego i małego przemysłu spożywczego.
Michał Kaźmierczak/Forum

„Eko”, „zdrowe”, „naturalne”, „bez-” – to najważniejsze składniki nazw produktów i akcji marketingowych dużego i małego przemysłu spożywczego.

Tempeh to produkt mięsopodobny otrzymywany z fermentacji ziaren soi. Na zdjęciu burger tempeh.
christian/Wikipedia

Tempeh to produkt mięsopodobny otrzymywany z fermentacji ziaren soi. Na zdjęciu burger tempeh.

Co chwila poznajemy kolejnych wrogów: tłuszcze nasycone, cukier, sól, laktoza, gluten. Nie wszyscy są gotowi na radykalną zmianę sposobu odżywiania, więc produkty, z których usunięto niechciane składniki, dają poczucie, że coś jednak dla zdrowia robimy. A usunąć dziś można niemal wszystko.

Chleb bez mąki? Proszę bardzo. Możemy kupić chleb esseński, robiony ze zmielonych, skiełkowanych ziaren pszenicy. Importowany z Holandii, ważący 400 g bochenek kosztuje, bagatela, 20 zł. Wypieka się go, a właściwie suszy, w niskiej temperaturze. Ponoć robili tak Esseńczycy, kto o nich nie słyszał? Nie ma w chlebkach mąki, drożdży, soli, substancji mlecznych. Jest za to bio, jest vege, jest raw. Jest też, niestety, gluten. Ale wszystkich za jednym razem zadowolić się nie da.

Kawa Goethego

Szczególną karierę robią używki bez używek. Kawa bezkofeinowa, wśród produktów bez... to prawdziwy zabytek. Na dodatek z malowniczą historią. Zaczęło się od problemów z bezsennością niemieckiego poety Johanna Wolfganga Goethego, miłośnika czarnej kawy. Sprawę wziął w swoje ręce przyjaciel poety, chemik, i jako pierwszy dokonał ekstrakcji kofeiny z ziaren kawy. Dziś dekofeinizacja jest zabiegiem powszechnie stosowanym przez większość producentów kawy rozpuszczalnej. Rocznie statystyczny Polak wypija napar z ok. 3 kg kawy. Razem krajanie wydają na tę używkę 2,6 mld zł rocznie. Na kawę rozpuszczalną bezkofeinową – ok. 48 mln zł.

Lubimy kawę, ale do kawiarskich narodów nie należymy. Co innego z piwem. Tu mamy się czym pochwalić. Chętnie sięgamy po kufelek, kłopot jest tylko z alkoholem. Sposobem na to są piwa bezalkoholowe. Kiedy pojawiły się na polskim rynku, budziły wesołość. Uważano, że zostały wymyślone tylko po to, by browary mogły obchodzić ograniczenia reklamowe. Bo wówczas alkoholowych piw nie można było reklamować, a bezalkoholowe i owszem. To się jednak zmieniło. – Od dwóch lat segment piw bezalkoholowych szybko rośnie. Głównie za sprawą powodzenia Lecha Free i Warki 0 – wyjaśnia Joanna Kwiatkowska z Kompanii Piwowarskiej.

Choć wzrost sprzedaży piwa bezalkoholowego robi wrażenie (100 proc. w 2014 r.), to piwa zaliczane do tej kategorii stanowią na razie tylko 0,5 proc. polskiego rynku. To niewiele w porównaniu z Niemcami (4,7 proc.) czy Czechami (3,1 proc.). Zresztą piwo bezalkoholowe tak całkowicie nie jest go pozbawione. Żeby mogło zostać zakwalifikowane do tej kategorii, wystarczy, by nie zawierało więcej niż 0,5 proc. – W produkcji kefiru czy soków też często powstają niewielkie ilości alkoholu, które w ilości do 0,5 proc. nie są szkodliwe. Dlatego nie muszą być deklarowane – wyjaśnia Kwiatkowska.

Piwa bezalkoholowe produkuje się na dwa sposoby. Zatrzymując w odpowiednim momencie fermentację brzeczki piwnej albo usuwając nadmiar alkoholu z uwarzonego już piwa. – W Kompanii Piwowarskiej piwa bezalkoholowe warzymy w pierwszy sposób, wykorzystując do tego specjalny szczep drożdży – wyjaśnia Kwiatkowska. W Polsce nikt jeszcze nie warzy piwa całkowicie pozbawionego alkoholu. Piwowarzy, piwo bezalkoholowe uważający za dziwactwo, tłumaczą, że usunięcie całego alkoholu kompletnie pozbawia trunek (?) smaku i aromatu. To częsty problem z produktami, z których eliminuje się istotny składnik, bo szkodliwy cukier i tłuszcz są jednocześnie nośnikami smaku.

Ale, jak się ktoś uprze, to oczywiście i taki napój znajdzie. Są na świecie piwa 0 proc. W Polsce można kupić wino 0 proc. Alkohol został odwirowany, polifenole i flawonoidy zapewniające winny bukiet ocalały. Tak przynajmniej zapewniają winiarze, którzy w bezalkoholowej niszy widzą szanse na rozwój.

Także producenci alkoholi mocnych oglądają się na bezalkoholowych konsumentów. Karierę robi whisky halal, czyli trunek spełniający reguły Koranu. A prorok, jak wiadomo, alkoholu swym wyznawcom nie zalecał. Na razie w Polsce produkty halal nie cieszą się takim wzięciem jak w Wielkiej Brytanii. Ale kto wie, czy nie pojawi się kiedyś wódka żytnia bezalkoholowa? Oczywiście w wersji bezglutenowej.

***

Słowniczek dietetyczny

Freeganizm – dieta oparta na produktach znalezionych na śmietniku, ale nadających się do jedzenia. Motywowana etycznie, a nie ekonomicznie (protest przeciwko społeczeństwu konsumpcyjnemu, walka z marnowaniem żywności).

Paleo – dieta jaskiniowców, zachowanie sposobu odżywiania ludzi pierwotnych – chude mięso, ryby, świeże owoce.

Weganizm – dieta oparta wyłącznie na produktach roślinnych. Ma kilka odmian: frutarianizm – jedzenie tylko tych owoców i roślin, których spożycie nie wiąże się ze śmiercią rośliny; juicearianizm – spożywanie głównie soków (odmiana witarianizmu); sprautarianizm – jedzenie głównie kiełków; witarianizm/raw – radykalny weganizm, jedzenie wyłącznie rzeczy surowych.

Wegetarianizm – sposób odżywiania polegający na eliminacji z diety mięsa zwierząt. Dzieli się na wiele odmian: fleksitarianizm – dieta elastyczna, zalecająca ograniczanie jedzenia mięsa; laktowegetarianizm – jedzenie mleka i przetworów mlecznych; owowegetarianizm – jedzenie jaj; pescowegetarianizm – jedzenie ryb; pollowegetarianizm – jedzenie drobiu i ryb; semiwegetarianizm – dieta z wyłączeniem tylko czerwonego mięsa.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj