Polski przemysł przyszłości, czyli co?
Nowe leci, jedzie i płynie 
Wicepremier Mateusz Morawiecki obiecuje, że pchnie krajowe firmy ku nowoczesności. Chce, żeby podbijały świat polskimi dronami, promami, elektrycznymi pojazdami, lekami, systemami cyberbezpieczeństwa. Da radę?
Dron Predator w hangarze
Colin Anderson/Getty Images

Dron Predator w hangarze

Polska będzie wielka albo nie będzie jej wcale” – takim mottem z Piłsudskiego zaczyna się Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zwany też planem Morawieckiego. Wicepremier ma własną receptę na gospodarczą wielkość Polski. – Widzi się w roli drugiego Eugeniusza Kwiatkowskiego, twórcy Gdyni – zdradza jeden z jego współpracowników.

Dlatego w swoim planie odwołuje się nie tylko do myśli, ale i epoki Marszałka, do transatlantyku MS „Batory”, pociągów luxtorpeda, lotniczych sukcesów Żwirki i Wigury. Są patronami projektów rozwojowych opisanych w programie. Mają one rozkręcić polską gospodarkę, zreindustrializować ją, pomnażając wartość polskiego eksportu. Łączenie polityki historycznej z gospodarczą kryje jednak pułapki, bo MS „Batory” zbudowali Włosi, luxtorpedy były skopiowanymi w polskich zakładach austriackimi wagonami spalinowymi, zaś słynni lotnicy Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura zginęli, gdy samolot RWD-6, polska lotnicza duma, rozpadł się w powietrzu.

Tory dobrej zmiany

Luxtorpeda 2.0 to jeden z zaproponowanych przez Mateusza Morawieckiego branżowych programów rozwojowych. Ma doprowadzić do powstania silnych krajowych firm produkujących nowoczesny tabor komunikacji miejskiej (autobusy elektryczne, tramwaje, pociągi metra, także pociągi regionalne, a nawet szybką kolej). Na świecie rośnie popyt na transport niskoemisyjny, a Polska na ten cel ma do wydania spore środki unijne.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj