Dlaczego Obama wycofał pozwolenia na poszukiwania ropy?
Obamy nie dla ropy
Pomysł przygotowywany od 2010 r. należał do portfela kontrowersyjnych decyzji w dziedzinie energii, jakimi zajmował się prezydent Obama ze swoją ekipą i które jednak nie będą szybko, jeśli w ogóle, zrealizowane.
The White House/Twitter

Administracja Baracka Obamy wycofała się z zamiaru zezwolenia na wiercenia w poszukiwaniu ropy naftowej w atlantyckiej strefie przybrzeżnej. Pomysł przygotowywany od 2010 r. należał do portfela kontrowersyjnych decyzji w dziedzinie energii, jakimi zajmował się prezydent Obama ze swoją ekipą i które jednak nie będą szybko, jeśli w ogóle, zrealizowane. Wiercenia arktyczne, ropociąg z Kingston XL z Alaski, teraz eksploatacja złóż atlantyckich. Dlaczego amerykański rząd się cofa?

Środowiska aktywistów zajmujących się ochroną środowiska zasługę przypisują sobie, bo rzeczywiście uczyniły wiele, by nagłośnić zagrożenia związane z inwestycjami w eksploatację ropy naftowej: od emisji gazów cieplarnianych po zanieczyszczenia wyciekami, co doskonale uzmysłowiła katastrofa w Zatoce Meksykańskiej w 2010 r. Nawet jednak skoncentrowana presja jednego tylko środowiska nie byłaby w stanie zmienić strategicznych decyzji Waszyngtonu.

Analitycy wyjaśniający motywy za najnowszą rejteradą wymieniają wiele innych powodów: presja ze strony Pentagonu obawiającego się, że wiercenia w Atlantyku mogą mieć negatywny wpływ na programy szkoleniowe marynarki wojennej; protesty mieszkańców regionów nadbrzeżnych obawiających, że ucierpi ważne dla ich portfeli rybołówstwo; polityka klimatyczna i chęć przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Szalę przechylił w końcu czynnik najbardziej prozaiczny, a zarazem najwymowniejszy: kasa.

W 2010 r. baryłka ropy kosztowała ponad 100 dolarów, dziś cena zmniejszyła się trzykrotnie. Koncerny mniej chętnie myślą o kapitałochłonnych inwestycjach, gdy ropa jest w nadmiarze, a zwrot przy niskiej cenie staje się niepewny. Naftowe lobby więc nie wywiera takiej presji na władzę, pozostawiając pole przeciwnikom. Niskie ceny ropy to także niskie ceny benzyny na stacjach paliwa, więc i zwykli obywatele bardziej skłonni są słuchać proekologicznych argumentów.

Wielka polityka rozłożona na czynniki pierwsze staje się zdumiewająco prosta. Choć i tak pozostawia wiele niewiadomych umożliwiających spekulacje. Zgodnie z jedną z nich odstąpienie od planów wydobywczych ma być ukłonem wobec Rosji w geopolitycznej grze, w której jednym z frontów jest Syria i Bliski Wschód. Bez konstruktywnego zaangażowania Moskwy bliskowschodni kryzys trudno będzie rozwiązać, rosyjska gospodarka dusi się jednak za sprawą niskich cen ropy.

Amerykański sygnał o odstąpieniu od planów, których realizacja mogłaby zwiększyć podaż surowca, to może dobra informacja dla rosyjskich (i nie tylko) nafciarzy.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj