Sekretne firmy i miliardowe przelewy do rajów podatkowych. Na liście nazwiska: Putin, Poroszenko, Asad, Messi...
Ryba psuje się od głowy
Jak można oczekiwać od przywódców, że będą walczyć z oszustami podatkowymi, skoro sami do nich należą? To najsmutniejsza lekcja po ujawnieniu „panamskich kwitów”.  
mat. pr.

Kathie M Ceballos L/Flickr CC by 2.0

Prezydenci Ukrainy i Argentyny, król Arabii Saudyjskiej, premierzy Kataru i Islandii, rodziny prezydentów Azerbejdżanu i Syrii, a przede wszystkim szereg bliskich osób z otoczenia Władimira Putina – nazwiska tych wszystkich ludzi można znaleźć w morzu dokumentów, jakie zostały wykradzione z jednej panamskich kancelarii. Tak, zaledwie jednej, co pokazuje skalę tzw. optymalizacji podatkowej, stosowanej również przez tych, którzy stanowią prawo.

Przyłapani różnie się tłumaczą. Albo zaprzeczają, albo bagatelizują, albo próbują wyjaśniać, że mimo posiadania firm w rajach podatkowych nic z nimi nie zrobili. Często pada argument, że skorzystanie z usług kancelarii Mossack Fonseca było tylko elementem pewnego procesu. Tylko jakiego i czemu miał on służyć?

Najczęściej chodziło oczywiście o unikanie płacenia podatków, do czego Panama ze swoimi bardzo liberalnymi przepisami nadaje się idealnie. Do tego ten kraj w ostatnich latach cieszy się polityczną stabilnością i szybkim rozwojem gospodarczym, więc tym bardziej wydaje się bezpiecznym miejscem na obsługę firm, mieszczących się w skrytkach pocztowych.

Jednak wyjątkowo silna reprezentacja bogatych Rosjan wśród klientów panamskiej kancelarii każe myśleć też o innym powodzie. Dla Rosjan takie skomplikowane układy finansowe to idealne narzędzie do omijania międzynarodowych sankcji i ochrony swojego majątku. A może nie tylko swojego, bo jakoś trudno uwierzyć, żeby Władimir Putin jedynie z uwagi na swoją nieograniczoną łaskawość pozwalał kolegom oszukiwać także rosyjskiego fiskusa.

To, że z różnych sztuczek podatkowych korzystają sławni piłkarze jak Lionel Messi, raczej nie dziwi, bo wielcy sportowcy już dawno przestali być wzorami do naśladowania. Jednak zamieszanie w panamską aferę tak wielu czołowych polityków martwi dużo bardziej. Czy mogą oni jednocześnie walczyć z oszustami podatkowymi w swoich krajach i do tej grupy należeć? Czy mają oni jakąkolwiek motywację, aby ścigać wielkie międzynarodowe koncerny, unikające płacenia podatków poprzez księgowe sztuczki? A może raczej to od tych koncernów czerpią inspiracje do zarządzania swoim, jak się okazuje, nie tak wcale małym majątkiem?

Polscy politycy mogą na razie odetchnąć z ulgą. Poza Pawłem Piskorskim, który i tak nie odgrywa w naszej polityce żadnej istotnej roli. Oczywiście nie oznacza to, że u nas grzeszników nie ma. Są przecież inne kancelarie i inne raje. Po ujawnieniu dokumentów z Panamy możemy się tylko pocieszyć, że w dzisiejszym świecie żadne dane oszustów nie są idealnie chronione. I każdą informację da się wykraść lub kupić. Może to skłoni niektórych do zastanowienia się dwa razy, zanim zaczną swoją finansową podróż po podatkowych rajach.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj