Strach dusi turystykę
Wakacje z lękami
Przed tegorocznymi wakacjami Polaka dopadł strach. Nie może się zdecydować: wyjechać za granicę czy spędzić urlop w kraju? Branża turystyczna ma z tym spory problem.
W porcie w Pireusie nadal koczują tysiące uchodźców. Polscy turyści na ogół nie chcą oglądać takich widoków.
Gili Yaari/NurPhoto/Getty Images

W porcie w Pireusie nadal koczują tysiące uchodźców. Polscy turyści na ogół nie chcą oglądać takich widoków.

Pierwsze symptomy stanów lękowych pojawiły się już w zeszłym roku. – Przełomem były wydarzenia w Tunezji, po zamachach na plaży w Sousse i w muzeum Bardo, gdzie zginęli polscy turyści. Nasi klienci, których wcześniej interesował przede wszystkim standard hotelu, czy jest basen i jak daleko do plaży, zaczęli się dopytywać o kwestie bezpieczeństwa, sprawdzać rekomendacje MSZ – mówi Jacek Bryński, właściciel kilku warszawskich agencyjnych biur sprzedających wycieczki dużych touroperatorów.

Lato 2016, które w biurach podróży zaczęło się już jesienią zeszłego roku, ruszało z wyjątkowymi oporami. Mało kto decydował się na zakup wczasów z wyprzedzeniem w ramach oferty first minute, choć operatorzy kusili sporymi zniżkami. Przełomu nie przyniósł nawet długi majowy weekend. Coś drgnęło dopiero później, kiedy perspektywa zbliżających się letnich wakacji zmusiła wiele osób do podjęcia decyzji, dokąd wybrać się na urlop.

Biura Jacka Bryńskiego działają w dwóch peryferyjnych dzielnicach stolicy – w Miasteczku Wilanów i na Bielanach. To dwa bieguny zamożności, choć pod pewnymi względami obie dzielnice są podobne. W obu mieszka wielu młodych ludzi, których do Warszawy ściągnęła nadzieja na dobrą pracę i lepsze życie. W blokowiskach Bielan wynajmują swoje pierwsze mieszkania, a ci, którym się powiodło, lądują potem w apartamentowcach Wilanowa z bagażem frankowego kredytu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj