Jak samozwańczy rzecznik walczy o tańsze kredyty dla Polaków
Lichwa nie śpi
Wojciech Sawicki, samozwańczy rzecznik praw kredytobiorcy, niestrudzenie walczy o tańsze i uczciwsze pożyczki dla Polaków. Choć kończy 80 lat, bankowcy i politycy mogą się go obawiać.
Wojciech Sawicki
Tadeusz Późniak/Polityka

Wojciech Sawicki

Zaczęło się od dwóch kredytów na zakup samochodów, jakie Wojciech Sawicki zaciągnął z synem w 2002 r. Gdy zaczął dokładniej analizować ich warunki, zasady spłat, rosło w nim oburzenie na praktyki banków i ich reklamowe strategie. Większość z nas po oddaniu ostatniej raty o całej sprawie pewnie by zapomniała. Co najwyżej braliby ostrożniej następne pożyczki. Sawicki natomiast rozpoczął krucjatę przeciw finansowym naciągaczom i bezczynności państwa.

Społecznikowskie zacięcie miał w sobie chyba od zawsze, ale walka o – jak sam lubi mówić – „normalność w kredytach” stała się jego pasją. Od kilkunastu lat analizuje reklamy banków zachęcające do rzekomo korzystnych kredytów i wytyka im kłamstwa, uproszczenia czy nadużycia. Równolegle prowadzi niekończącą się korespondencję z politykami i urzędnikami na wszystkich możliwych szczeblach, apelując o ograniczanie kosztów pożyczek i walkę z nieuczciwą reklamą.

Punkt honoru 

Kiedy stwierdził, że żadna instytucja w Polsce nie stoi na straży interesu kredytobiorców, postanowił – w geście rozpaczy – wziąć na siebie tę funkcję. Od kilku lat tytułuje się pełniącym obowiązki nieformalnego rzecznika praw kredytobiorcy. Podkreśla, że tylko pełni obowiązki i chętnie z nich zrezygnuje, jeśli państwo go odciąży. – Kiedyś nawet przyszła do mojego mieszkania policja.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną