Bojkot „trujących” banków. Czy Polacy zaczną masowo zamykać konta?
Frankowicze chcą utworzyć listę „trujących” banków i wzywać obywateli do zamykania kont. Czy taka forma nacisku może odnieść sukces?
Colin Anderson/Getty Images

Część frankowiczów chce wzywać do bojkotu banków, które mają najwięcej kredytów hipotecznych w obcych walutach. Kłopot w tym, że Polacy bankom są bardzo wierni i rzadko się z nimi rozwodzą.

Stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu” zapowiada na wrzesień publikację listy tzw. trujących banków. Mają się na niej znaleźć instytucje, które chętnie pożyczały we frankach szwajcarskich, a teraz nie chcą przewalutować tych kredytów na złote po kursie z dnia ich udzielenia. Lista na razie jest tajna, ale nietrudno odgadnąć, kto ma szansę na nią trafić.

Zapewne wśród „trujących” nie zabraknie Getinu, mBanku, Millennium, BPH, a nawet PKO BP. Idea tej akcji jest prosta – zniechęcić wszystkich Polaków do korzystania z usług tych banków, a dotychczasowych klientów zachęcić do przenoszenia kont wraz z oszczędnościami do innych instytucji. Czyli tych „nietrujących”.

Gdyby taki bojkot okazał się skuteczny, doszłoby do prawdziwego kryzysu bankowego, bo nagłe wycofywanie oszczędności może pogrążyć każdy, nawet najbardziej stabilny bank. Pomysły wykorzystania systemu finansowego jako środka nacisku nie są zresztą wcale nowe.

Kilka miesięcy temu, przy okazji debaty o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, kobiety zrzeszone w ruchu „Dziewuchy dziewuchom” groziły, że wezwą do masowego wypłacania pieniędzy ze wszystkich banków w Polsce. Miałoby się tak stać, gdyby rząd PiS spróbował zakazać aborcji także w tych przypadkach, kiedy jest ona wciąż legalna.

Jednak wszyscy zwolennicy brania banków jako zakładników mogą się mocno rozczarować. Polacy bowiem w kwestiach finansowych są wyjątkowo konserwatywni. Nawet podwyżki opłat i prowizji rzadko skłaniają ich do przenoszenia kont i oszczędności.

Istnieje co prawda mechanizm Ognivo, ułatwiający zmianę banku, ale również on nie pozwala po przeprowadzce zachować dotychczasowego numeru konta. A perspektywa jego zmiany zniechęca wiele osób, które zaczęły myśleć o rozwodzie z bankiem. Dochodzą do prostego wniosku: za dużo uciążliwości, a za mało korzyści.

Tym bardziej wątpliwe, żeby Polacy zdecydowali się masowo porzucać banki tylko dlatego, że ktoś wzywa do ich bojkotu.

Zbuntowani frankowicze mają jeszcze trudniejsze zadanie, bo ich walka wśród osób bez kredytów walutowych nie wzbudza specjalnych emocji. Trudno zatem przypuszczać, żeby lista „trujących” banków spowodowała na naszym rynku trzęsienie ziemi. Chociaż jej publikacja na pewno wzbudzi spore emocje, bo niektórzy z czystej ciekawości sprawdzą, o co chodzi z tym „truciem” i czy ich bank kogoś rzeczywiście „otruł”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj