Centralny Dworzec, Centralne Lotnisko i co jeszcze?
Już nie tylko Centralny Port Lotniczy, ale także Centralny Dworzec Kolejowy jest w planach rządu. Im dalej w tę centralizację, tym bardziej niedorzecznie.
Już nie tylko Centralny Port Lotniczy, ale także Centralny Dworzec Kolejowy jest w planach rządu.
Reginar/StockSnap.io

Już nie tylko Centralny Port Lotniczy, ale także Centralny Dworzec Kolejowy jest w planach rządu.

O inwestycji, która ma być pomnikiem rządów PiS, w Ministerstwie Rozwoju nie mówi się „Centralny Port Lotniczy”, tylko „Centralny Port Komunikacyjny”. Nowe megalotnisko, którego budowę zatwierdził w zeszłym tygodniu Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, ma bowiem równocześnie łączyć najważniejsze szlaki kolejowe i drogowe.

Drugi z wicepremierów, Jarosław Gowin, wczoraj poszedł krok dalej. Podczas konferencji o rozwoju północnego Mazowsza zapowiedział, że równocześnie z CPL powinien powstać Centralny Dworzec Kolejowy (CDK), który nie będzie tylko stacją połączoną z nowym lotniskiem, ale najważniejszym węzłem kolejowym w kraju.

Jeśli rząd w takim tempie będzie rozwijał plany centralizacji infrastruktury transportowej, to należy spodziewać się coraz bardziej interesujących pomysłów. Wicepremier Morawiecki objął pieczę nad CPL, Gowin – nad CDK, więc dla ostatniego z trzech wiceszefów rządu, prof. Piotra Glińskiego, pozostaje np. Centralna Wypożyczalnia Rowerów albo Centralny Postój Taksówek. Lub (myśląc bardziej intermodalnie) Centralny Terminal Promowy, bo skoro stocznia może mieć siedzibę w Radomiu, to przecież żaden problem zintegrować lotnisko na granicy Mazowieckiego i Łódzkiego z transportem morskim.

Takie żarty brzmią niedorzecznie, ale tendencja rządu do rzucania nazwami kolejnych wielkich projektów bez podania szczegółów poprzednich jest bardzo niepokojąca.

O ile bowiem pomysł budowy CPL, choć krytykowany przez część ekspertów, da się jednak obronić (albo przynajmniej poddać merytorycznej dyskusji), to CDK sensu nie ma wcale, nawet jako figura retoryczna. Postulat budowy kolejowej stacji przesiadkowej z dala od centrów miast świadczy bowiem o fundamentalnym niezrozumieniu różnic między tymi dwoma środkami transportu.

Samolotów nikt nie chce w mieście

Kwestią dyskusyjną jest, czy CPL w ogóle powinien powstawać. Zwolennicy mówią, że takie lotnisko da szanse dla rozwoju LOT, a Polskę przeniesie do pierwszej ligi na lotniczej mapie świata. Przeciwnicy zwracają uwagę na przeskalowanie projektu, gigantyczne koszty i skomplikowanie inwestycji oraz opieranie planu na zbyt optymistycznych prognozach rozwoju narodowego przewoźnika.

Nikt jednak nie krytykuje samego pomysłu rozbudowy lotnisk wokół Warszawy, bo obecna infrastruktura już teraz jest niewystarczająca. I nikt nie ma wątpliwości, że inwestycje – czy to zupełnie nowe, czy na bazie istniejących lotnisk – powinny mieć miejsce daleko poza miastem. To może oznaczać Modlin lub nowy CPL, ale na pewno nie rozbudowę Lotniska Chopina.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj