Czy polski rynek spedycyjny czeka chaos
Chaos na drodze
Zachodnie państwa stopniowo psują jednolity rynek usług Unii Europejskiej. Spedytorzy obawiają się chaosu w branży.
Samochody ciężarowe wykonują w UE ponad 70 proc. pracy przewozowej.
Z Jan/PantherMedia

Samochody ciężarowe wykonują w UE ponad 70 proc. pracy przewozowej.

Od kiedy w międzynarodowych przewozach drogowych zaczęły dominować ciężarówki z nowych krajów członkowskich UE, mnożą się przeszkody w rozwoju tego sektora usług. W styczniu 2015 r. Niemcy wprowadziły płace minimalne, którymi objęły także zagranicznych przewoźników międzynarodowych, wykonujących transport w ruchu dwustronnym oraz kabotażowym (wewnątrz kraju goszczącego). Śladami Niemiec poszły wkrótce Francja, Austria, Norwegia i Włochy. Do wprowadzenia podobnych regulacji szykuje się Holandia. Krajowe przepisy wymagają nieproporcjonalnie dużej ilości pracy administracyjnej i są szykanowaniem zagranicznych przedsiębiorców. Ostrze nowych regulacji skierowane jest przede wszystkim w polskie firmy. To nie dziwi, bo dzisiaj kontrolują one jedną czwartą europejskiego rynku przewozów międzynarodowych.

Komisja Europejska pracuje nad dyrektywą, która ureguluje kwestię delegowania pracowników w transporcie międzynarodowym. – Choć prace KE toczą się od kilku miesięcy, to nawet Unia Międzynarodowego Transportu IRU nie wie, co przygotowuje KE – podkreśla Jan Buczek, członek władz IRU oraz prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj