Inflacja odpuszcza, ale konsumenci nie mają powodów do radości
Inflacja wróciła na dobre
Po kilku miesiącach bardzo szybkich wzrostów inflacja nieco odpuściła. Według szybkiego szacunku GUS w marcu ceny urosły o 2 proc. po wzroście o 2,2 proc. w lutym.
Według szybkiego szacunku GUS w marcu ceny urosły o 2 proc.
Janusz Kapusta/Corbis

Według szybkiego szacunku GUS w marcu ceny urosły o 2 proc.

Część mniej obeznanych z ekonomią na powyższe liczby osób spojrzy z niedowierzaniem. Przecież ceny paliw urosły od wakacji o ponad 20 proc., a za niektóre produkty żywnościowe – głównie ciepłolubne warzywa, jak pomidory – trzeba zapłacić nawet dwa razy więcej niż przed rokiem. Boleśnie odczuły to budżety zwłaszcza osób mniej zamożnych, które na żywność, paliwo i czynsz mogą wydać nawet połowę swoich miesięcznych dochodów. Niska, bo wciąż 2-proc., inflacja to jednak efekt braku wzrostów cen towarów luksusowych oraz usług.

Wcześniej spadki cen prądu czy gazu, którym towarzyszył stosunkowo powolny wzrost wynagrodzeń, przeciwdziałała podnoszeniu cen, a wysoka konkurencja o klienta u operatorów kablowych czy telefonii komórkowej sprzyjała licznym promocjom i sezonowym przecenom.

Ten okres niskiego wzrostu cen usług jednak zaczyna się powoli kończyć. Odczuwalne przez wielu Polaków podwyżki cen żywności i paliw przełożą się bowiem lada moment na wyższe roszczenia płacowe wobec pracodawców. Ci z kolei mają coraz mniej argumentów przeciwko podnoszeniu wynagrodzeń.

Stopa bezrobocia notuje prawie co miesiąc kolejne najniższe od czasu transformacji, a zmniejszająca aktywność zawodową Polek polityka rządu, w tym obniżka wieku emerytalnego i wprowadzenie programu świadczeń wychowawczych 500+, powodują, że przedsiębiorcy coraz częściej borykają się ze znalezieniem pracowników. W rezultacie w tym roku tempo wzrostu płac trwale przebije 5 proc., co wymusi na firmach pierwsze od kilku lat podwyżki cen usług.

Zapomnijmy już o deflacji

W kolejnych kwartałach inflacja nie będzie jednak bardzo doskwierać. Co prawda w drugiej połowie roku tempo wzrostu cen osiągnie zapewne cel inflacyjny NBP, czyli 2,5 proc., ale podwyżki staną się mniej uciążliwe dla gospodarstw domowych, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Dzięki ostatniemu umocnieniu złotego nieco potanieją paliwa, a dobra wiosenna pogoda zapowiada szybkie sezonowe obniżki cen owoców i warzyw.

W rezultacie wyższe ceny usług będą częściowo rekompensowane przez tańsze towary pierwszej potrzeby. Tym samym ciężar podwyżek przesunie się z portfeli biedniejszych Polaków na kieszenie tych bogatszych, którzy częściej chodzą do restauracji, na kręgle czy wynajmują do pomocy przy pielęgnacji domu ogrodników.

Niestety, mimo że inflacja nie będzie zbyt uciążliwa, to o deflacji, która przez ponad dwa lata cieszyła konsumentów, trzeba już zapomnieć.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj