Rząd nie chce poprawy jakości powietrza. Polska zaskarżyła unijną dyrektywę
Czyste powietrze? Dziękujemy, nie
Komisji Europejskiej chodzi o to, by stopniowo poprawiać jakość powietrza. Polska powinna być tym zainteresowana, bo 97 proc. mieszkańców naszego kraju oddycha powietrzem niespełniającym standardów Światowej Organizacji Zdrowia.
Komisji Europejskiej chodzi o to, by stopniowo poprawiać jakość powietrza.
Martin Cathrae/Flickr CC by 2.0

Komisji Europejskiej chodzi o to, by stopniowo poprawiać jakość powietrza.

Polska zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości UE dyrektywę ustanawiającą nowe limity głównych źródeł zanieczyszczeń powietrza dla państw UE – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Jak wiemy, Polska ma poważne problemy ze spełnieniem dotychczasowych limitów, więc nie potrzebuje nowych.

Chodzi o dyrektywę NEC (National Emission Ceilings – Dyrektywa o Krajowych Pułapach Emisji), będącą częścią Pakietu „Czyste Powietrze”, strategii UE mającej do 2030 r. istotnie zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza. Jej celem jest osiągnięcie „poziomów jakości powietrza, które nie powodują znacznych negatywnych skutków i zagrożeń dla zdrowia ludzi i środowiska” – jak napisano w unijnym programie środowiskowym. Dyrektywa zawiera zobowiązania krajów do ograniczenia emisji dwutlenku siarki (SO2) tlenków azotu (NOx), niemetanowych lotnych związków organicznych (NMVOC), amoniaku i drobnych cząstek stałych (o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra).

Polski rząd na to się nie zgadza. Uważa, że przepisy powstały bez naszej zgody i obciążenie przypadające na Polskę jest niesprawiedliwe. Nowe limity miałyby bowiem kosztować całą UE około 2 mld euro rocznie od 2020 r., tymczasem na nasz kraj przypadałaby aż jedna czwarta tej kwoty, czyli około 500 mln euro. Polska energetyka węglowa ma i tak dość problemów z dostosowaniem się do dotychczasowym norm emisji, nie mówiąc już o CO2, które są oddzielnym problemem. A przecież mamy ogromny problem z tzw. niską emisją pyłów zawieszonych i emisjami powstającymi w transporcie.

Kiedy zimą smog zaczął dusić Polaków, na chwilę władze trochę otrzeźwiały. Widać przestraszyły się, że podduszanie Polaków może rządowi wyjść bokiem. Kiedy zrobiło się cieplej, sytuacja się odwróciła. Projekty antysmogowych przepisów, które miały skłonić użytkowników pieców węglowych do ich wymiany, poszły do szuflady. Wytłumaczenie jest takie, że Polaków nie należy denerwować. Wymiana pieca kosztuje, więc niech lepiej palą byle czym. Do zimy kawał czasu.

Jaka jest polityka środowiskowa rządu PiS?

Nasze veto w sprawie czystego powietrza i skarga do Luksemburga na dyrektywę (znów odniesiemy zwycięską porażkę) wpisuje się w politykę środowiskową ministra Szyszki. Dbanie o środowisko to masowa wycinka drzew, odstrzał zwierząt, znoszenie ograniczeń w dziedzinie inwestycji itd. Minister Szyszko jako głęboko wierzący katolik tak sobie wyobraża realizację zrównoważonego rozwoju. „Zrównoważonym rozwojem są słowa z Pisma Świętego: Czyńcie sobie ziemię poddaną. A koła liberalno-lewicowe przywłaszczyły to sobie i zaczynają mówić, że prawem człowieka jest eutanazja, aborcja, ograniczenie liczby dzieci. Lewacka filozofia to sobie przywłaszczyła” – wyjaśnił na konferencji w toruńskiej uczelni ojca Rydzyka.

Komisji Europejskiej chodzi o to, by stopniowo poprawiać jakość europejskiego powietrza. Polska powinna być tym zainteresowana, bo 97 proc. mieszkańców naszego kraju oddycha powietrzem niespełniającym standardów Światowej Organizacji Zdrowia. Ale nasze władze stoją na stanowisku, że od smrodu jeszcze nikt nie umarł, więc nie histeryzujmy.

Minister Szyszko już przekonywał, że wprowadzanie w Polsce norm WHO w dziedzinie jakości powietrza nie ma sensu, bo cały rok mielibyśmy alarm smogowy. A po co się denerwować. Nie chcesz mieć gorączki? Zbij termometr.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj