Inwestycje w znak towarowy nieistniejącego państwa kwitną
Made in San Escobar
Biznes to poważna sprawa, choć nie zawsze całkiem serio.
Kawa marki San Escobar
Bruno Majdowski/Kaffa Etc

Kawa marki San Escobar

Gospodarka San Escobar się rozwija. Nie, to nie kolejny żart o nieistniejącym państwie, które powstało w wyniku przejęzyczenia ministra Waszczykowskiego. Bo San Escobar może i nie istnieje, ale jego gospodarka już jak najbardziej. Dowodem na to są kolejne sanescobarskie produkty trafiające na nasz rynek.

Można już przebierać wśród koszul, koszulek, bluz, czapeczek, są nawet skarpetki. Wszystkie zdobione barwami narodowymi, godłem państwowym, bo to odzież patriotyczna. Sporo jest z hiszpańskimi napisami w rodzaju „Viva Republica Popular Democratica de San Escobar!” albo „El comandante de San Escobar” i godłem „San Escobar Army”.

Część garderoby prezentuje najsłynniejszych synów sanescobarskiej ziemi – Pablo Escobara (to nazwisko kolumbijskiego barona narkotykowego najwyraźniej zainspirowało Waszczykowskiego) czy Leoncio Almeidę, najsłynniejszego prezydenta San Escobar (nosi nazwisko bohatera brazylijskiej telenoweli „Niewolnica Isaura”, którą Polacy pasjonowali się w latach 80.). Bo obecny prezydent, jak można się dowiedzieć z innych pamiątek, nazywa się dość podobnie do naszego – Andréas Dudé – choć fizycznie bardziej przypomina aktora Jeffa Bridgesa z komedii „Big Lebowski”.

Można też znaleźć koszulki z polskim hasłem „Od urodzenia dumny z pochodzenia”, znanym dotychczas z odzieży patriotycznej, popularnej wśród naszych kiboli i narodowców.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną