Roboty zabiorą ludziom pracę? Nie w Polsce
W Polsce będzie brakować pracowników, więc firmy będą zwiększać nakłady na roboty i inne maszyny. Na razie jednak wciąż brakuje im podstawowego bodźca do takiej zmiany, którym mógłby być wyraźny wzrost płac.
Wygląda na to, że na robotyzację rynku pracy w Polsce trzeba będzie jeszcze poczekać.
Alex Knight/Unsplash

Wygląda na to, że na robotyzację rynku pracy w Polsce trzeba będzie jeszcze poczekać.

Tekst udostępniony w ramach licencji otwartej.
OF/•

Tekst udostępniony w ramach licencji otwartej.

Rozmawiałem niedawno z prezesem dużej firmy na temat Przemysłu 4.0. Tym mianem określa się zmiany w przemyśle zmierzające m.in. do pełnej robotyzacji produkcji oraz oparcia procesów na bardziej wydajnych analizach danych. Zdaniem owego menedżera rewolucja 4.0. jest na razie w zalążku, ale w nadchodzących latach będzie to jeden z głównych tematów w przemyśle. Mówił głównie o Niemczech. Dodałem pytanie: „A w Polsce?”. W Polsce, jego zdaniem, ten trend nie będzie tak mocny. Z prostego powodu – siła robocza wciąż jest jeszcze tania.

Tania, łatwo dostępna i dobrze wykształcona siła robocza przez lata tworzyła dla firm w Polsce atrakcyjne środowisko biznesowe. Wciąż tak jest, nawet po ostatnich spadkach bezrobocia. Ale w nadchodzącej dekadzie warunki mogą się zmienić. Od dziś do 2025 roku ubędzie aż 2,6 mln osób w wieku produkcyjnym. Część tego ubytku może być zastąpiona imigrantami ze wschodu Europy, część relokacjami między branżami schyłkowymi (rolnictwo, energetyka) a branżami rozwojowymi (usługi, przetwórstwo), ale nawet biorąc te czynniki pod uwagę, środowisko biznesowe będzie pod względem dostępności siły roboczej nieco trudniejsze.

Jedno z najważniejszych pytań, które powinno się postawić w tej sytuacji, brzmi: czy trudniejszy dostęp do siły roboczej wywoła falę innowacyjności, która podniesie wydajność pracy? Jest wiele ekonomicznych dowodów na tezę, że gdy trudniej o dostęp do pracowników, firmy zwiększają innowacje, starając się zwiększyć poziom produkcji przy mniejszym nakładzie pracy.

Ostatnio ciekawą pracę na ten temat opublikował Daron Acemoglu, turecko-amerykański ekonomista z MIT. Pokazuje on w niej, że w krajach, w których rośnie stosunek liczby osób starszych (powyżej 50. roku życia) do młodszych (od 20. do 49. roku życia), szybciej rośnie też liczba robotów. Sam autor przyznaje, że nie ma dowodów na to, że między tymi zjawiskami jest zależność przyczynowo-skutkowa, ale taka korelacja to na pewno pierwszy krok do tego, by o takiej zależności dyskutować.

W Polsce stosunek osób starszych i młodszych (wedługg definicji Acemoglu) wynosi dziś 0,75, a w ciągu 15 lat wzrośnie do 1. W kolejnych piętnastu latach relacja ta zwiększy się już do 1,4. Może w końcu pojawią się więc impulsy bodźcujące firmy do zakupów robotów. Dziś jest ich zaledwie 22 na 10 tys. pracowników, czyli czterokrotnie mniej niż w Czechach i piętnastokrotnie mniej niż w Niemczech.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj