NFZ ogłasza listę szpitali zakwalifikowanych do tzw. sieci. Co to oznacza dla pacjenta?
Pacjent w sieci
Utworzenie sieci pozwoli przeżyć szpitalom publicznym, ale chorym już niekoniecznie.
Utworzenie sieci pozwoli przeżyć szpitalom publicznym, ale chorym już niekoniecznie.
Piron Guillaume/Unsplash

Utworzenie sieci pozwoli przeżyć szpitalom publicznym, ale chorym już niekoniecznie.

Utworzenie sieci szpitali gwarantuje skromne przeżycie placówkom publicznym, które się w niej znajdą, ale nie poprawi stanu zdrowia pacjentów. Utrwali natomiast podział chorych na biednych i bogatych. Ubodzy będą czekać na leczenie w jeszcze dłuższych kolejkach, a zamożniejsi zapłacą za kurację placówkom i lekarzom prywatnym.

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło listę szpitali, które zostały zakwalifikowane do tzw. sieci. Mają mieć zapewnione publiczne pieniądze, tzw. ryczałt, na funkcjonowanie. Nie będą musiały startować w konkursach, w których placówki prywatne okazywały się od nich lepsze i część pieniędzy z NFZ trafiała właśnie do nich. Teraz prawie wszystkie pieniądze (27 mld zł) trafią do sieci, na konkursy (jeśli w ogóle się odbędą) zostanie około 3 mld zł. Dyrektorom szpitali publicznych na pozbyciu się prywatnych konkurentów do tej samej kasy NFZ bardzo więc zależało.

Co tzw. sieć oznacza dla pacjentów?

I zależy nadal, bo te nieliczne szpitale, które do sieci nie trafiły, z pewnością nadal będą o to zabiegać. Ich szefowie stracili natomiast złudzenia, że ryczałt będzie większy niż dotychczasowy kontrakt, i dzięki temu lepiej można będzie wyleczyć więcej pacjentów. Zanosi się, że wręcz na odwrotną sytuację. Pieniądze dla tych, co w sieci, będą zbliżone do sum, które placówka zarobiła na kontrakcie z NFZ w 2015 r. O dorobieniu tzw. nadwykonaniami trzeba zapomnieć. Liczyły na więcej.

To nie ostatnia zła wiadomość. Nawet te placówki, które się w sieci znajdą, nie dostaną ryczałtu na wszystkie oddziały szpitalne. Najczęściej pod nóż trafią oddziały geriatryczne, których i tak jest bardzo mało. Przy starzejącym się społeczeństwie takie posunięcie pacjentów może tylko zdumiewać. Łatwo domyślać się intencji – starzy ludzie najczęściej nie chorują na jedno schorzenie, zwykle cierpią na kilka. Ich leczenie jest więc kosztowne. Więc geriatrię się usunie. Co z pacjentami? Samo utworzenie sieci chorym zdrowia nie przywróci.

Wręcz odwrotnie. Wadą obecnego systemu publicznej opieki jest to, że największe szanse na przyjęcie do szpitala mają pacjenci, których choroby są „dobrze wycenione”. Stąd brały się przypadki, że pacjentów, którym potrzebne były tylko badania, kładziono na oddział, bo za hospitalizację szpital dostawał więcej pieniędzy. To się miało zmienić, ale raczej się nie zmieni. I nie zmieni, a raczej utrwali, zjawisko odwrotne – pacjenci najciężej chorzy, generujący koszty, będą przez szpitale traktowani jak gorące kartofle, których lepiej się pozbyć, niż wyleczyć za chudy ryczałt. Identycznie jak do tej pory.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj