PiS oferuje podwyżki, opozycja krzyczy o łapówkach. Czy słusznie?
Z ekonomicznego punktu widzenia podwyżki po prostu się tym grupom należą. Istnieje jednak inne, bardzo poważne zastrzeżenie co do ustawy budżetowej na 2018 rok.
Zapisana w projekcie 5-proc. podwyżka płac nauczycieli będzie i tak zapewne mniejsza niż wzrost wynagrodzeń w innych sektorach gospodarki.
Dariusz Gąszczyk/Flickr CC by 2.0

Zapisana w projekcie 5-proc. podwyżka płac nauczycieli będzie i tak zapewne mniejsza niż wzrost wynagrodzeń w innych sektorach gospodarki.

Pojawiły się pierwsze przecieki z projektu ustawy budżetowej na 2018 rok, z których wynika, że w przyszłym roku podwyżki mają dostać nauczyciele, służby mundurowe czy sędziowie i prokuratorzy. Wzbudziło to od razu przypuszczenia, że rząd – korzystając z dobrej koniunktury – zamierza przekupić część pracowników instytucji publicznych i w ten sposób zapewnić sobie spokój społeczny przed zaplanowanymi na jesień wyborami samorządowymi.

Zarzuty te, chociaż zapewne niepozbawione podstaw, są z ekonomicznego punktu widzenia w zupełności nietrafione, a może nawet szkodliwe dla efektywności działania państwa. Przede wszystkim bowiem pracownikom instytucji publicznych, nauczycielom, policjantom, urzędnikom czy nawet wiceministrom, podwyżki wynagrodzeń po prostu się należą. Zwłaszcza teraz, gdy stopa bezrobocia jest na najniższym poziomie od czasów transformacji, a w niektórych branżach już zaczyna brakować rąk do pracy i firmy zapełniają wakaty pracownikami z Ukrainy.

Zapisana w projekcie 5-proc. podwyżka płac nauczycieli będzie i tak zapewne mniejsza niż wzrost wynagrodzeń w innych sektorach gospodarki. Nie wspominając już o 2,5-proc. zwiększeniu funduszu płac w samej budżetówce. Przy tak niskich budżetach na wynagrodzenia dyrektorom instytucji publicznych coraz trudniej będzie utrzymać u siebie kompetentnych pracowników, których prawa rynku będą wysysać z urzędów do sektora prywatnego. W rezultacie bez dalszych podwyżek wynagrodzeń nie ma co liczyć na sprawniejsze, milsze i bardziej kompetentne organy administracji publicznej.

Jak oceniać projekt ustawy budżetowej?

Nie znaczy to jednak, że projekt przyszłorocznego budżetu należy pochwalić. Zapisany w nim wzrost wydatków publicznych jest bowiem bardzo wysoki i niestety trwały. Zamiast jednak krytykować podwyżki płac, należy krytykować bardzo kosztowną obniżkę wieku emerytalnego czy dalsze podnoszenie wydatków na program 500+, który już teraz zniechęca do pracy dziesiątki tysięcy kobiet.

A jeżeli już szukać oszczędności w funduszu płac, to raczej w rewizji zatrudnienia i sposobu wynagrodzenia. Należałoby na przykład zwiększyć premie i dodatki dla najlepszych pracowników, a zlikwidować przyznawane wszystkim, niezależnie od jakości ich pracy, trzynaste pensje czy dodatki wypoczynkowe. Główną bolączką sprawności państwa nie są bowiem wysokie płace, które są przecież niższe niż w sektorze prywatnym. Problemem są zakorzenione w PRL metody wynagradzania, które w żaden sposób nie premiują pracowników zdolnych, ambitnych i pracowitych. I to je należałoby zmienić. Ale akurat takiej reformy żadna partia polityczna przed wyborami się nie podejmie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj