Oferty dla młodych
Nie wszystkie banki chcą pożyczać pieniądze ludziom młodym. Co w takich przypadkach robić? Nie załamywać rąk. Nasz rynek finansowy jest już tak duży, że niemal każdy znajdzie dla siebie partnera, choć za pożyczkę być może więcej zapłaci.

Nieustabilizowana pozycja zawodowa i życiowa, widmo powołania do wojska lub niepłatnego urlopu wychowawczego, niskie dochody i duże wydatki w tej grupie wiekowej zdarzają się często i budzą niepokój każdej instytucji finansowej.

Utrudnienie nr
1: nieregularne dochody

Sporym utrudnieniem są nieregularne dochody. Sytuacja na rynku pracy jest taka, że młodych zatrudnia się najchętniej na umowę-zlecenie, umowę o dzieło, okres próbny itp. (czytaj także „Ile banki nam pożyczą?”). A jeśli nawet jest inaczej, to pracodawca oferuje minimalną pensję, a resztę wynagrodzenia wypłaca w systemie prowizyjnym. – Na szczęście coraz więcej banków pod hasłem elastycznego podejścia do klienta dopuszcza inne, niż stała umowa, formy zatrudnienia – mówi Michał Wąsikowski, doradca Expandera.

Zazwyczaj wymagane są wtedy dodatkowe dokumenty – kopie umów i rachunków, wyciągi z konta, a najlepiej poświadczone przez urząd skarbowy PIT za dwa ostatnie lata. – To dobry sposób dokumentowania dochodów, stosowany coraz częściej. W pozytywnym nastawieniu bankowego urzędnika w okienku pomoże też na pewno renoma firmy, która zatrudnia kredytobiorcę – mówi Wąsikowski.

Nieregularne źródła dochodów najchętniej akceptują Fortis Bank, Millennium, MultiBank, DomBank. Elastyczny jest też internetowy mBank, instytucja finansowa nastawiona na trochę młodszych klientów.

Utrudnienie nr
2: niska pensja

Poważniejsza przeszkoda pojawia się wówczas, gdy dochody są stałe, ale niewielkie. Pensje ludzi, którzy idą do pierwszej pracy, rzadko przekraczają 2 tys. zł. To za mało, żeby bez oszczędności kupić dwupokojowe mieszkanie w dużym mieście. A przy cenach w Warszawie (nawet 6 tys. za m) trudno marzyć nawet o kawalerce.

W małych miejscowościach nieruchomości są tańsze, ale i pracy tam mniej. Zarobki z reguły są mizerne. W społecznym obiegu funkcjonuje już nawet określenie „Pokolenie 1200 brutto”. Z takimi dochodami raczej nie ma co marzyć o kredycie na mieszkanie.

Dla słabiej zarabiających najlepsze będą te banki, które liberalnie podchodzą do obliczania zdolności kredytowej. Na przykład PKO BP w ogóle nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania kredytobiorcy. Dobrą ofertę mają też ci, którzy proponują niskie koszty wstępne (np. Fortis, który nie wymaga ubezpieczenia wkładu własnego i nie pobiera prowizji za kredyt).

Jak temu zaradzić?

Rodzicu, przystąp do kredytu! Z odsieczą mogą też przyjść rodzice, a to dzięki instytucji przystąpienia do kredytu. Jeżeli ojciec zarabia 3000 zł, mama 2000 zł, do tego jeszcze syn 2000 zł, to wspólnie bez problemów dostaną np. 300 tys. zł na mieszkanie dla syna. – Jednak takie rozwiązanie też nie dla wszystkich banków jest akceptowalne – ostrzega Mariusz Wójcik, doradca finansowy w firmie Xelion. Dlaczego? Bo raczej niechętnie kredytują osoby starsze, np. po 50 roku życia, a z tymi, które ukończyły 70, w praktyce nie podpisują już umów. Z wiekiem ryzyko niespłacenia długów ewidentnie rośnie.

Co ciekawe, bankowcy przestali wyznaczać minimalny wiek dla osób zaciągających pożyczki na mieszkania. Kiedyś było to ukończone 25 lat, dziś taki wymóg ma już tylko Raiffeisen Bank. Pozostałym wystarcza 21 lat, a zazwyczaj pełnoletniość. Od daty urodzenia ważniejsza jest więc praca zarobkowa.

Utrudnienie nr 3: wojsko

Młodzi mężczyźni mogą się natknąć na inną – nomen omen – minę. Będzie nią kwestia służby wojskowej. Do 28 roku życia w każdej chwili mogą dostać powołanie na rok (w praktyce przestają zarabiać, a bywa, że tracą pracę). W takiej sytuacji banki często domagają się od młodego klienta założenia zablokowanej lokaty w wysokości odpowiadającej rocznym ratom. Alternatywą jest podniesienie oprocentowania kredytu (np. o 2 proc.) do czasu przekroczenia wieku poborowego.

Ułatwienie nr 1: pożyczka na kocią łapę

Do niedawna pary żyjące w związkach nieformalnych też miały problem z otrzymaniem kredytu. Tu jednak procedury najszybciej zliberalizowano. Dziś wystarczy oświadczenie o chęci wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego, żeby móc wspólnie kupić nieruchomość.

Ułatwienie nr  2: dla profesjonalistów

Niektóre banki tworzą odrębne programy dla młodych profesjonalistów (DomBank, GE Money Bank, PKO BP). Rozumieją przez to ludzi z wyższym wykształceniem, po atrakcyjnych studiach (np. lekarzy, prawników, ekonomistów). Dla nich mają nie tylko bardziej przyjazne procedury, ale też promocje i niższe opłaty. To żaden altruizm, tylko chłodna kalkulacja. Młodzi profesjonaliści mają większe szanse na karierę i lepsze perspektywy na wyższe zarobki. Takich warto przekonać do siebie. 


Sprawdzaj oferty:


Ci, którzy mimo kiepskiej pracy, wysokich cen nieruchomości i niewielkich zarobków szukają drogi do własnego lokum, powinni regularnie sprawdzać oferty banków lub kontaktować się z doradcami finansowymi. W podobnej sytuacji są setki tysięcy osób, a to już grupa, której banki ignorować nie mogą. I zapewne będą rozszerzać swoją ofertę.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj