Dariusz Miłek: twórca potęgi butów CCC
Jazda na butach
Przed rokiem stał na krawędzi bankructwa. Teraz jest w gronie najbogatszych Polaków. Dla Dariusza Miłka (38 l.) nagły awans finansowy to tylko efektowny sprint. Co prawda były kolarz ściga się już z zupełnie innymi rywalami, ale wyścig trwa.

Na mecze koszykarek CCC Polkowice przychodzą tłumy. Miłkowie też im kibicują. Zanim dziewczyny wybiegną na boisko, prowadzący imprezę uroczyście wita sponsora. Miłek się kłania, ludzie biją mu brawo. Jak wtedy, gdy sam – o całe 30 kg lżejszy – stawał na podium.


Koszykarki są ozdobą największej firmy obuwniczej kraju – CCC właśnie. Gdy w ubiegłym roku wchodziła na giełdę, rynek wycenił akcje wysoko. Jej właściciel (nadal zachował ponad 60 proc. udziałów) stał się bardzo bogaty. – Gdyby debiut nie wyszedł, bylibyśmy bankrutami – przyznaje dziś Mariusz Gnych, najbliższy współpracownik Miłka. – Mieliśmy zastawione domy, górę długów. Przeinwestowaliśmy, brakowało nam powietrza.

Szczęki 2, czyli Galeria Cuprum

Zawsze mogę zostać mistrzem świata – myślał kiedyś Darek, nie bardzo wiedząc, co chce robić w przyszłości. Ścigał się wyczynowo od trzynastego roku życia i tak naprawdę przykładał się tylko do kolarstwa. Marzenia o mistrzostwie świata nie były nierealne. – Mój rówieśnik, z którym mieszkałem w jednym pokoju na zgrupowaniach, Joachim Halupczok, został mistrzem świata mając dziewiętnaście lat – wspomina Dariusz Miłek. Edukację zakończył na Technikum Górniczym w Lubinie. To sport, a nie dyplom uczelni, dawał wtedy perspektywy.

Idol Miłka, starszy o trzynaście lat kolarz Czesław Lang, za olimpijskie srebro (...)

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij