Kryzys: czy inwestować, czy ryzykować?
Oswajanie ryzyka
Kryzys na rynkach finansowych stał się dla wielu bolesną lekcją pokory. Przypomniał, że inwestowanie pieniędzy to nie tylko możliwość zarobku, ale również straty. Dziś liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo. Do łask wróciło też jedno z podstawowych praw ekonomii: bez ryzyka nie ma zysków.

Trzeba było finansowego krachu, nadszarpnięcia społecznego zaufania do banków, spadku indeksu warszawskiej giełdy do poziomu sprzed niemal 5 lat i zmniejszenia oszczędności Polaków w funduszach o prawie 40 proc., aby instytucje finansowe zaczęły reklamować się w sposób bardziej odpowiedzialny.

A przecież na dobry początek wystarczy dopisek, na wzór tego zamieszczanego na papierosach i alkoholu, że „inwestowanie wiąże się z ryzykiem". Bo o tym ryzyku, jak się wydaje, zapomnieli w ostatnich latach wszyscy - finansiści, media oraz klienci.
 

 

*
„Ryzyko rodzi się wtedy, gdy nie wiesz dokładnie, co robisz".
Warren Buffett, miliarder i inwestor giełdowy

Od przełomu 2003 i 2004 r., kiedy na giełdach zaczęły się wzrosty, z roku na rok przybywało osób, których oszczędności - poprzez wykupione jednostki funduszy inwestycyjnych - były powiązane z kursami akcji. Zyski przekraczające kilkadziesiąt procent rocznie przyciągały nowych chętnych. Gdy w 2007 r. za namową doradców bankowych nawet emeryci likwidowali lokaty i kupowali fundusze, euforyczna pogoń za zyskiem sięgnęła zenitu.

- Pięcioletnia hossa uśpiła czujność inwestorów. Niektórzy zdawali sobie sprawę z ryzyka związanego z inwestowaniem, ale nikt nie traktował go poważnie - mówi Grzegorz Wach, analityk z firmy doradczej Finamo. Tym bardziej że za inwestowanie wzięło się pokolenie 30-latków, którzy chcieli szybko pomnożyć pierwsze zarobione w życiu pieniądze. Te dzieci hossy nie pamiętały dwóch krachów na warszawskiej giełdzie, które starsze pokolenie przeżyło w latach 90.

Gdy skończył się inwestycyjny karnawał (jesienią 2007 r., giełdy zadrżały, a w styczniu br. indeksy ostro poleciały w dół), wielu podlicza straty i obiecuje sobie „nigdy więcej". Tymczasem - co do tego nie ma wątpliwości prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego - drobni inwestorzy znów powrócą na parkiet. Teraz, tak jak wcześniej stadnie rzucili się do inwestowania, również stadnie się na akcje obrazili. Wrócą skuszeni zyskami, gdy za kilka lat indeksy znów będą biły rekordy. Dziś poszukują inwestycji bezpiecznych - co znów bezlitośnie wykorzystują twórcy bankowych reklam.

- W ten sposób mnóstwo niedoświadczonych inwestorów zachowuje się wbrew logice: kupują w szczycie hossy, zaś wycofują się ze stratą w dołku - mówi prof. Mączyńska.

Dlatego trzeba zmienić podejście do inwestowania. - Pytanie: ile chcę zarobić, jest błędnie sformułowane. Powinno raczej brzmieć tak: ile mogę zaryzykować i kiedy będę potrzebował moich pieniędzy z powrotem - mówi Hubert Królak, szef usług dla zamożnych klientów (private banking) w Raiffeisen Bank Polska. Okazuje się, że tak przygotowana bezpieczna strategia jest dobrą receptą nie tylko na trudne czasy, lecz jest złotą regułą inwestowania w ogóle.

*

„Tylko ci, którzy zaryzykują pójście o krok za daleko, dowiedzą się, jak daleko można w ogóle dojść".
T.S. Elliot, brytyjski poeta, laureat Nagrody Nobla w 1948 r.

W trudnych czasach inwestorzy zwracają się w stronę inwestycji bezpiecznych, wśród których na pierwszym miejscu są lokaty bankowe. Jednak trwający kryzys sprawił, że zaufanie do instytucji finansowych bardzo spadło. Słysząc o poważnych problemach kolejnych dużych grup finansowych - m.in. AIG, ING Bank i Fortis musiały korzystać z państwowej pomocy - które również w Polsce obsługują miliony klientów, można zadać sobie pytanie, czy nasze pieniądze na kontach i lokatach są bezpieczne?

Choć sytuacja polskich banków na tle europejskich jest bardzo dobra, a ich zyski spore (m.in. dlatego, że nie inwestowały w tzw. toksyczne papiery w USA), w zeszłym tygodniu Sejm i Senat przegłosowały ustawę o podniesieniu gwarancji dla depozytów bankowych. Obsługą potencjalnych zobowiązań upadłych banków zajmuje się powołana do tego państwowa instytucja: Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). Na ewentualne wypłaty odszkodowań składają się wszystkie pozostałe banki. Do tej pory depozyty zgromadzone w bankach były gwarantowane przez BFG w 100 proc. tylko do równowartości 1 tys. euro.

Do 22,5 tys. euro gwarancja wynosiła 90 proc. wartości depozytu, zaś powyżej tej sumy pieniądze nie były objęte gwarancjami. Po zmianie prawa stuprocentowe gwarancje depozytów bankowych zwiększą się do równowartości 50 tys. euro (ok. 175 tys. zł), a wszystkie lokaty gwarantowane będą w całości bez względu na wysokość sumy. Oznacza to, że w razie upadku banku - co dziś jest w Polsce bardzo mało prawdopodobne - ponad 95 proc. z nas odzyska w pełni swoje oszczędności. Osoby, które mają na kontach większe sumy (poniżej 5 proc. klientów), mogą założyć sobie konto wspólnie z małżonkiem (wtedy limit ulega podwojeniu). Albo - konsekwentnie rozłożyć pieniądze w kilku instytucjach finansowych (osobna gwarancja do maksymalnego limitu przysługuje w przypadku upadku każdego z banków).

Trzeba też pamiętać, że banki z innych krajów UE, działające u nas na zasadzie oddziału, podlegają gwarancjom tamtejszych odpowiedników BFG. W praktyce dotyczy to 300 tys. klientów Polbanku, który jest oddziałem banku greckiego (grecki rząd zapowiedział jeszcze we wrześniu, że gwarantuje w 100 proc. jego depozyty).

Jeżeli prezydent Kaczyński podpisze nowelizację ustawy o BFG, można będzie bez obaw korzystać z bankowych ofert. Tak się składa, że czas jest sprzyjający - instytucje finansowe, z powodu kryzysu zaufania, niechętnie pożyczają sobie pieniądze. W tej sytuacji banki muszą przyciągać klientów, którzy wpłacą pieniądze na konta i lokaty. Jednym ze sposobów dopieszczenia klienta jest zaoferowanie tzw. konta oszczędnościowego (nazywanego również czasem lokacyjnym), w którym część pieniędzy jest przelewana na specjalne subkonto, zamrażana i atrakcyjnie oprocentowana (np. 5 proc. w skali roku). Pieniądze z takiego subkonta można w każdej chwili wyjąć (choć zazwyczaj tylko jedna taka operacja w miesiącu jest bez opłat, a każda kolejna kosztuje kilka złotych).

W walce o klienta banki przebijają się oprocentowaniem lokat (najlepsze oferty sięgają 7,5-8 proc. w skali roku). Eksperci radzą - jeśli wpłacać pieniądze na lokaty, to właśnie teraz, dopóki odsetki są wysokie. Jeżeli Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zacznie obniżać stopy procentowe i łatwiej będzie o pieniądze na rynku finansowym, banki przestaną aż tak bardzo zabiegać o względy posiadaczy lokat. Nie warto jednak zamrażać w ten sposób wszystkich pieniędzy na dłużej niż rok. Może się bowiem okazać, że niedługo pojawią się inne, lepsze sposoby ich pomnażania.

*
„Wygrać bez ryzyka to tak, jak przeżyć wielki tryumf bez cienia glorii".
Pierre Corneille, XVII-wieczny francuski dramaturg, autor m.in. „Cyda"

Kolejnym bezpiecznym sposobem inwestowania pieniędzy jest zakup obligacji Skarbu Państwa. Tu jedynym ryzykiem jest bankructwo RP, raczej mało prawdopodobne. Obligacje można kupić przez telefon, Internet (www. obligacjeskarbowe.pl), w placówkach banku PKO BP oraz za pomocą niektórych banków internetowych.
 


BHP codziennych finansów czyli jak w trudnych czasach unikać finansowych tarapatów.

Radzi Mateusz Ostrowski, analityk z firmy doradczej Open Finance:

  • Odkładaj regularnie nawet niewielkie kwoty pieniędzy.
  • Jeśli masz kredyt hipoteczny, oszczędzaj tym bardziej. Wolne środki będą jak znalazł, jeśli wzrosną stopy procentowe albo złoty nagle osłabnie. A jeśli ich nie wykorzystasz, można je przeznaczyć na wcześniejszą spłatę kredytu.
  • Dodatkowe pieniądze potrzebne Ci będą na emeryturze. Ta podstawowa: zZUS ifunduszu emerytalnego może nie przekroczyć połowy Twojej ostatniej pensji, awtedy może się okazać, że nie starcza do pierwszego.
  • Oszczędzaj na różne sposoby. Nie inwestuj wszystkiego na giełdzie, bo to zbyt ryzykowne. Kupuj obligacje, zakładaj lokaty - pamiętaj obezpiecznych instrumentach finansowych.
  • Nie zadłużaj się ponad miarę. Jeśli bierzesz kredyt hipoteczny, niech miesięczna rata sięga jednej trzeciej dochodów, ajuż na pewno nie powinna przekroczyć połowy zarobków, bo wtedy wzrost raty jest zabójczy dla domowego budżetu.
  • Unikaj pożyczek gotówkowych (tzw. świątecznych, wakacyjnych itp.) tak chętnie reklamowanych przez banki. Są dość drogie. Nigdy nie finansuj takimi pożyczkami większych potrzeb. Wtakiej sytuacji lepszym rozwiązaniem jest tańsza pożyczka hipoteczna.
  • Nie przesadzaj z kartami kredytowymi. Wystarczy ci jedna, a zadłużenie spłacaj wcałości wterminie (aby uniknąć odsetek).
  • Jeśli masz kłopoty ze spłacaniem rat, absolutnie nie ratuj się zaciąganiem kolejnego kredytu, którym będziesz spłacał raty poprzedniego. Wtakiej sytuacji albo ogranicz wydatki, by spłacać dotychczasowe kredyty, albo skorzystaj zoferty pożyczek konsolidacyjnych (zamiana kilku kredytów na jeden zniższą ratą).
  • Ubezpiecz się na życie, szczególnie jeśli jesteś głównym żywicielem rodziny. Wrazie nieszczęśliwego wypadku bliscy będą mieli zapewnioną pomoc materialną.
  • Ubezpiecz dom i samochód. W razie czego odszkodowanie od ubezpieczyciela pomoże naprawić szkody bez ponoszenia strat finansowych.

 


 
Najpopularniejsze są obligacje 3-letnie, ponieważ są notowane na giełdzie i najprościej je sprzedać. Trzeba jednak pamiętać, że taka obligacja pewny zysk daje tylko wtedy, gdy po określonym z góry czasie zostanie wykupiona przez państwo. Wcześniej można ją sprzedać, ale jej cena wyznaczona na giełdzie może się zmieniać. Jak się w październiku okazało, zmieniać nawet dramatycznie, bo na skutek panicznej ucieczki światowego kapitału z całej Europy Środkowej nasze papiery skarbowe straciły 5-10 proc. Maklerzy przecierali oczy ze zdziwienia, bo była to sytuacja dotąd niespotykana.

Z powodu tych zawirowań o oczko wyżej w skali ryzyka przesunęły się w ciągu ostatniego miesiąca wszystkie fundusze inwestujące w obligacje oraz fundusze rynku pieniężnego (kupują krótkoterminowe bony skarbowe i obligacje korporacyjne). Do tej pory niczym czołg szły niezmiennie do góry, choć bardzo powoli, o ułamki procenta dziennie. Jeżeli dziś spojrzymy na wypracowany zysk, fundusze obligacji wypadają blado - nie dość, że w październiku niektóre straciły 15-20 proc., to jeszcze ze względu na prowizję pobieraną przez TFI za zakup jednostek bardziej opłaca się kupić obligacje samodzielnie, bez pośrednika.

Fundusze obligacji i rynku pieniężnego, uznawane dotąd za bardzo bezpieczne, przeżywają więc poważne - choć zapewne chwilowe - kłopoty. Oprócz rynkowych zawirowań mają dziś drugiego poważnego wroga - oferty lokat bankowych - na których zysk jest o ok. 1 proc. wyższy, a przy tym gwarantowany. W fundusze obligacji powinni dziś zainwestować tylko ci, którzy chcą mieć tzw. wysoką płynność, czyli możliwość wycofania się i wypłaty pieniędzy w każdej chwili. Zdaniem Katarzyny Siwek, analityka z firmy doradczej Expander, te fundusze nie powiedziały jednak jeszcze ostatniego słowa - wraz ze spadkiem inflacji oraz spodziewanymi obniżkami stóp procentowych ich zyskowność będzie rosła (bo gdy RPP obniża stopy, wyżej oprocentowane papiery posiadane w portfelu przez dany fundusz zyskują na wartości).

*
„Najpierw rozważ wszelkie możliwości, potem podejmuj ryzyko".
Helmuth von Moltke, XIX-wieczny strateg i dowódca armii pruskiej

Osoby poszukujące bezpiecznych sposobów pomnażania pieniędzy, które jednak są w stanie zaakceptować niewielkie ryzyko, powinny zainteresować się ofertą lokat i produktów strukturyzowanych (zazwyczaj sprzedawanych przez banki jako polisy ubezpieczeniowe w celu uniknięcia podatku od zysków kapitałowych). W ciągu ostatniego roku zrobiły one sporą karierę - co miesiąc na rynek trafia co najmniej kilka. Prawie wszystkie mają wbudowaną gwarancję zwrotu kapitału, bo większość wpłacanych do takiej lokaty pieniędzy jest inwestowana w sposób bezpieczny, zaś za niewielką część kupowana jest opcja (np. wzrostu wartości ropy naftowej). Jeżeli warunek opcji zostanie spełniony, nasza inwestycja wypracuje dodatkowy zysk. Jeżeli nie - otrzymamy z powrotem zainwestowany kapitał (co jednak przy przekraczającej 4 proc. inflacji oraz świetnym oprocentowaniu lokat bankowych nie jest rewelacyjnym wynikiem).

Jeśli oczekujesz większych zysków, a jesteś gotów ponosić większe ryzyko, pozostają ci fundusze inwestycyjne. W razie dalszych spadków na giełdzie bezpieczniejsze są fundusze mieszane oraz fundusze stabilnego wzrostu, które przenoszą powierzane im pieniądze między inwestycjami pewnymi - np. obligacjami - a ryzykownym parkietem. W razie powrotu koniunktury nagrodą będzie zysk co najmniej dwa razy większy niż w przypadku inwestycji opisanych do tej pory.

W obecnej sytuacji bardzo trudno przewidzieć, jaka będzie zyskowność funduszy zagranicznych oraz surowcowych. Ceny ropy i metali szlachetnych skaczą w zależności od sytuacji na giełdach. Do tego dochodzi jeszcze niepewny kurs polskiej waluty - w ostatnich dwóch miesiącach gwałtownie się osłabiła, podnosząc tym samym zyskowność wszystkich funduszy rozliczanych w dolarach i euro (przez ostatnie 3 lata ryzyko kursowe działało odwrotnie, zmniejszając zyski). Ale czy ten trend się utrzyma, nie wie nikt.

- Jeżeli jesteśmy gotowi ponieść ryzyko, a przy tym możemy sobie pozwolić na zamrożenie pieniędzy na rok-dwa w oczekiwaniu na zyski, warto znów pomyśleć o inwestowaniu na giełdzie lub zrobić to w sposób pośredni - kupując jednostki funduszy akcji - przekonuje Katarzyna Siwek z Expandera. Nie jest w tej opinii odosobniona - wielu ekspertów uważa, że akcje są już bardzo tanie, a inwestorzy uwzględnili już w ich cenach „koszt" globalnego spowolnienia. Giełdy, które powróciły do poziomu sprzed 4-5 lat, powinny wreszcie się odbić, o ile tylko światowa gospodarka nie wpadnie w jeszcze większe tarapaty. Ale uwaga - trzeba się liczyć z tym, że indeksy giełdowe jeszcze przez jakiś czas będą mocno się wahać. Nikt przecież nie zna - precyzyjnie - momentu odbicia. Ryzyko jest spore. W fundusze akcji warto zatem włożyć pieniądze, których na razie nie potrzebujemy.

Prezes jednego z polskich banków zapytany przez dziennikarzy, jak zainwestowałby teraz milion złotych, bez wahania odpowiedział, że trzy czwarte tej sumy włożyłby na giełdę. Dlaczego? Bo nawet gdyby wszystko stracił, to do emerytury zdążyłby się odkuć.

*
„Wielu ludzi postrzega ryzyko jak wroga, podczas gdy jest ono uśmiechem losu".
Sting, piosenkarz

- Z perspektywy trwającego kryzysu pytanie o horyzont inwestycyjny jest kluczowe - mówi Grzegorz Wach z Finamo. Im człowiek młodszy, tym większe ryzyko może ponieść - bo przed nim jeszcze wiele lat pracy zawodowej, wiele hoss i bess na rynkach. Im człowiek starszy, im bliżej momentu, w których swym inwestycjom powie „sprawdzam", aby przenieść się na finansową emeryturę, tym więcej w jego portfelu powinno być inwestycji bezpiecznych, chroniących już zdobyty kapitał.

Choć obiegowa opinia jest inna, obecny moment załamania na rynkach to świetny czas, aby inwestować. Akcje dołują. Ceny nieruchomości spadają, a deweloperzy są skłonni potencjalnym klientom dosłownie nieba przychylić, dając rabaty, dodając w promocji darmowe wyposażenie kuchni, tropikalne wycieczki, a nawet samochody. Prof. Elżbieta Mączyńska: - Kupuje się wtedy, gdy jest tanio, a nie wtedy, gdy drogo. Tymczasem niedoświadczeni inwestorzy robią zazwyczaj odwrotnie. Choć czasem nie z własnej woli.

Tu właśnie wyraźną przewagę mają osoby zamożne nad biednymi. Te pierwsze mają środki, aby przetrwać ciężkie czasy. Te drugie - często inwestują nadwyżki, które pojawiły się w ich budżetach w czasach prosperity. A w czasach kryzysu często muszą wychodzić z inwestycji w niesprzyjającym momencie, gdy nie starcza im do pierwszego. W przypadku bezpiecznych inwestycji wycofanie się przed czasem (np. zerwanie lokaty, polisy ubezpieczeniowej) zazwyczaj kończy się utratą spodziewanego zysku. W przypadku inwestycji w fundusze akcji oznacza to sprzedaż po cenie, po jakiej aktualnie odkupi je giełda (a więc niskiej).

Sebastian Rheindorf-Zaorski, który w banku Pekao SA kieruje private bankingiem, przyznaje, że niektórzy jego klienci w ostatnich tygodniach znów interesują się inwestycjami związanymi z giełdą. - Mogą sobie pozwolić, aby nawet kilka lat poczekać na zyski - mówi. Podobną sytuację widzi u siebie Hubert Królak z Raiffeisen Banku. - W myśl zasady - im więcej ryzykujesz, tym więcej możesz zarobić - mówi. Być może ci zamożni klienci czytali jedną z licznych biografii miliardera i spekulanta George'a Sorosa, który wykłada w nich zasady, jakimi kieruje się inwestując.

Ta najważniejsza jest następująca: „idź zawsze pod prąd".
 


Hazardzista czy przezorny - sprawdź, jakim jesteś inwestorem

Zanim zdecydujesz się zainwestować, odpowiedz sobie: na jaki czas inwestujesz i jakie ryzyko jesteś gotowy ponieść. Rozwiązując poniższy test możesz sprawdzić swoją tolerancję na drugi czynnik. Test przygotowali prof. dr Ruth Lytton z Virginia Tech i prof. dr John Grable z Uniwersytetu Stanowego w Kansas. Jego polską wersję wykorzystaliśmy za zgodą serwisu dla graczy giełdowych www.stockwatch.pl.

Przy każdym pytaniu zaznacz najbardziej pasującą do Ciebie odpowiedź:

1 Bierzesz udział w teleturnieju i stajesz przed ostatnim wyborem, który może zwiększyć twoją wygraną.
Jaka jest twoja decyzja:
a) odbierasz gwarantowane 1 tys. zł,
b) próbujesz szansy „pół na pół" (50 proc.) na wygranie 5 tys. zł,
c) próbujesz szansy „jeden na cztery" (25 proc.) na wygranie 10 tys. zł,
d) próbujesz szansy „jeden na dwadzieścia" (5 proc.) na wygranie 100 tys. zł.

2 Właśnie skończyłeś odkładać pieniądze na wymarzone wakacje. Jednak trzy tygodnie przed wyjazdem tracisz pracę. Co robisz:
a) odwołujesz wakacje,
b) zamieniasz wycieczkę na tańszą,
c) wyjeżdżasz, jak planowałeś, tłumacząc sobie, że potrzebujesz wypocząć przed poszukiwaniem nowej pracy,
d) przedłużasz pobyt, bo to może być twoja ostatnia szansa na luksusowe wakacje.
 
3 Co pierwsze przychodzi ci na myśl, gdy słyszysz słowo „ryzyko"?
a) groźba straty,
b) niepewność jutra,
c) okazja do zarobku,
d) dreszczyk emocji.
 
4 Analitycy prognozują wzrost cen metali szlachetnych i nieruchomości, a spadek oprocentowania obligacji. Zgadzają się jednak, że obligacje pozostają najbezpieczniejszym sposobem lokowania pieniędzy. Tam też trzymasz większość twojego kapitału. Co robisz?
a) nic, dalej trzymasz obligacje,
b) sprzedajesz obligacje i wkładasz połowę kapitału w metale i nieruchomości, a drugą połowę inwestujesz bezpiecznie,
c) sprzedajesz obligacje i wkładasz całość kapitału w metale i nieruchomości,
d) przenosisz całość kapitału w metale i nieruchomości oraz bierzesz kredyt i inwestujesz go, aby zwiększyć swoje potencjalne zyski.
 
5 Mając do wyboru następujące ­scenariusze sukcesu i porażki,
który wybierzesz?
a) sukces - zysk 200 zł, porażka - bez straty,
b) sukces - zysk 800 zł, porażka - strata 200 zł,
c) sukces - zysk 2600 zł, porażka - strata 800 zł,
d) sukces - zysk 4800 zł, porażka - strata 2400 zł.

6 Dostajesz w prezencie 1000 zł i tego samego dnia wieczorem masz dokonać następującego wyboru:
a) otrzymać dodatkowe 500 zł,
b) rzucić monetą: orzeł to wygrana dodatkowego 1000 zł, reszka to brak wygranej.
 
7 Dostajesz w prezencie 2000 zł i tego samego dnia wieczorem masz dokonać następującego wyboru:
a) oddać z tego 500 zł,
b) rzucić monetą: orzeł to strata 1000 zł, reszka to brak straty.
 
8 Dostałeś spadek w wysokości 100 tys. zł, który zgodnie z testamentem ma być ulokowany
w jednej inwestycji. Którą z poniższych wybierzesz?
a) rachunek oszczędnościowy, lokatę lub fundusz rynku pieniężnego,
b) bezpieczny fundusz mieszany, inwestujący w akcje i w obligacje,
c) portfel złożony z akcji 15 spółek,
d) surowce takie jak złoto, srebro i ropa.

9 Gdybyś miał do ulokowania 20 tys. zł, który z wariantów inwestycji interesowałby cię najbardziej?
a) 60 proc. w inwestycjach bezpiecznych, 30 proc. w zrównoważonych, 10 proc. w ryzykownych,
b) 30 proc. w inwestycjach bezpiecznych, 40 proc. w zrównoważonych, 30 proc. w ryzykownych,
c) 10 proc. w inwestycjach bezpiecznych, 40 proc. w zrównoważonych, 50 proc. w ryzykownych.
 
10 Twój dobry znajomy, a zarazem znany geolog, montuje wyprawę w poszukiwaniu złóż złota w górach. W razie sukcesu można zarobić od 50 do 100 razy tyle, ile się włożyło w przygotowanie wyprawy. Niepowodzenie to strata całego wkładu. Organizator szacuje, że szansa na powodzenie wynosi 20 proc. Gdybyś miał wolne pieniądze, jaką kwotę zainwestowałbyś w wyprawę?
a) ani grosza,
b) miesięczną pensję,
c) 3 pensje,
d) 6 pensji.

Teraz zsumuj punkty za udzielone odpowiedzi według klucza: a=1 pkt, b=2 pkt, c=3 pkt, d=4 pkt (wyjątkiem są pytania 6 i 7, gdzie odpowiedź a=1 pkt, b=3 pkt). Suma punktów określa twój profil osobowości jako inwestora.

Do 14 pkt - nie tolerujesz ryzyka: unikasz inwestycji, na których można się sparzyć. Wybieraj bankowe lokaty i państwowe obligacje, kredyt zaciągaj tylko w złotówkach (nie ma ryzyka kursowego).

15-18 pkt - niska tolerancja dla ryzyka: jak wyżej, ale w ostateczności możesz zdecydować się na fundusze obligacji i rynku pieniężnego oraz produkty strukturyzowane z gwarancją zwrotu kapitału. Większe pieniądze na dłuższy czas możesz włożyć w nieruchomości.

19-24 pkt - średnia tolerancja
dla ryzyka: równomiernie rozłóż swe oszczędności pomiędzy produkty bezpieczne (jak wyżej) oraz bardziej ryzykowne - na przykład fundusze mieszane, które część środków lokują w akcjach.

25-28 pkt - tolerancja dla ryzyka powyżej średniej: możesz balansować - w czasach trudnych dla giełdy przerzucaj się na bezpieczniejsze inwestycje, w czasach hossy nie wahaj się trzymać większości pieniędzy w akcjach (lub funduszach akcji), fundusze stabilnego wzrostu i mieszane to coś dla ciebie. Możesz też przeznaczyć 10-15 proc. oszczędności na inwestycje spekulacyjne - waluty czy surowce.

Powyżej 29 pkt - bardzo wysoka ­tolerancja dla ryzyka: masz żyłkę hazardzisty. Nie unikasz inwestowania w akcje, spekulacji na walutach i surowcach. Możesz kupić obrazy kilku dziś kompletnie nieznanych studentów ASP - może kiedyś będą sławni. Pamiętaj też o zabezpieczeniu na trudniejsze czasy.


 

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj