szukaj
Fanatycy internetu to świetni klienci
Zaplątani w sieć
W pracy, w łóżku, w wannie, na weekendowym wyjeździe ani na chwilę nie wychodzą z sieci. Net-generacja cały czas musi być online. To wielki rynek zbytu dla producentów urządzeń i dostawców usług telekomunikacyjnych.

Roman Przybył, prezes poznańskiej firmy Elektromontaż, przeżył rewolucję dwa lata temu. Poleciał na międzynarodową konferencję i ze zdziwieniem stwierdził, że niemal wszyscy koledzy prezesi co chwila zerkają na ekrany dużych, czarnych (i jak mu się wtedy wydawało nieporęcznych) telefonów komórkowych lub piszą coś na mikroskopijnych klawiaturach. Przybył zaczął się sprawą interesować i tak odkrył BlackBerry, czyli Jeżynę.
 

 
BlackBerry to wynalazek kanadyjskiej firmy Research In Motion (RIM), która w 2002 r. jako pierwsza wymyśliła, jak w miarę wygodnie połączyć telefon komórkowy z funkcjami przenośnego komputera, dodając miniklawiaturę i duży ekran o wysokiej rozdzielczości. BlackBerry za pomocą sieci komórkowej daje dostęp do poczty e-mail i możliwość przeglądania stron www, edycji dokumentów, tabel, prezentacji, sprawozdań. Co najważniejsze, zapewnia dostęp do poczty w trybie ciągłym. Każdy e-mail pojawia się na jej ekraniku w sekundę po jego otrzymaniu, tak jak na komputerze podłączonym non stop do sieci.

 

Roman Przybył pomyślał, że BlackBerry może usprawnić pracę jego firmy. Elektromontaż projektuje i wykonuje m.in. instalacje elektryczne w centrach handlowych, halach, biurowcach, wieżowcach. Pracownicy rozsiani są po całej Polsce, a pocztą elektroniczną przesyłane są zdjęcia, zamówienia i projekty. – Codziennie dostaję setkę e-maili. Kiedyś, po całym dniu spędzonym na spotkaniach, w domu przed snem musiałem jeszcze poświęcić dwie godziny na sprawdzenie zaległej poczty i odpisanie ludziom. Od kiedy mam BlackBerry, większość spraw załatwiam od ręki i wieczory są wolne – mówi Przybył, dla którego ta rewolucja przyniosła wyłącznie zmiany na lepsze. Klienci Elektromontażu bardzo sobie cenią błyskawiczny kontakt z przedstawicielami firmy.

Gadu-Gadu nocą

Na całym świecie BlackBerry to fenomen. W kręgach menedżerskich urządzenie tak samo kultowe jak empetrójkowy odtwarzacz iPod wśród nastolatków. Do uzależnienia od Jeżyny i ciągłego dostępu do e-maila przyznaje się nowy prezydent USA Barack Obama. Ale to zaledwie jeden z symboli rewolucji, która zachodzi wokół nas i zaczyna dotykać innych sfer. Również życia prywatnego oraz sposobu, w jaki spędzamy wolny czas czy porozumiewamy się z rodziną.

Ta rewolucja to ciągły dostęp do sieci. To nowe urządzenia elektroniczne i usługi telekomunikacyjne, które dają możliwość stałego przebywania online. Teraz każdy może sprawdzać e-maile, surfować czy używać Gadu-Gadu zawsze i wszędzie: w przerwie między zajęciami, na zebraniu w pracy, w domu, biurze, parku, toalecie.

Już kilka lat temu amerykańscy socjologowie opisali fenomen net-generacji: pokolenia, które nie wyobraża sobie życia bez sieci. Według obiegowej opinii są to najczęściej ludzie młodzi. To oni najszybciej chwytają nowinki, instalują w komórkach Gadu-Gadu, uzupełniają prywatnego bloga siedząc w kawiarni, a zrobione komórką zdjęcia od razu wrzucają na internetowe fora. Ale, zdaniem naukowców, ta obiegowa opinia jest nieprawdziwa. Wyznacznikiem przynależności do net-generacji jest bowiem chęć, możliwość i umiejętność wykorzystania w codziennym życiu najnowszych zdobyczy technologii. Dowodzi tego przypadek enfant terrible Platformy Obywatelskiej posła Janusza Palikota, który za pomocą swego bloga wywołał już niejedną polityczną awanturę.

Pokolenie sieci to zazwyczaj osoby otwarte na świat, dobrze zarabiające, wykonujące pracę w dynamicznych gałęziach gospodarki związanej z wiedzą. Cechą charakterystyczną tej grupy jest inne postrzeganie geografii miasta i świata: najważniejszy dla nich jest zasięg i szybkość podłączenia do Internetu. To idealni klienci. Nic dziwnego, że wytwórcy sprzętu elektronicznego oraz firmy telekomunikacyjne wzięły ich na celownik.

Większy wygodniejszy

Potentaci na rynku telefonów komórkowych na początku nie dowierzali, że RIM – wcześniej mało znany producent BlackBerry – podbija świat. Szybko jednak otrząsnęli się z letargu. Nokia już sprzedaje prawie 30 rodzajów aparatów, które dobrze sobie radzą z dostępem do Internetu. Wszystkie najnowsze produkty Finów mają prosty sposób konfiguracji dostępu do poczty. Wystarczy podać adres swojej skrzynki. O ile mamy ją na popularnym portalu (np. Onet, O2, GMail), telefon sam się ustawi do pobierania poczty. W tym roku Nokia uruchamia też w Polsce nową usługę Nokia Mail Service. To automatyczne dostarczanie poczty e-mail na telefon, które będzie działało podobnie jak w BlackBerry. Na początku serwis ma być darmowy. Potem prawdopodobnie trzeba będzie kupować miesięczny abonament naliczany przez operatora GSM.

Podobną ścieżką podążają Samsung, LG i Motorola. Zdaniem Wojciecha Piechockiego, eksperta od telekomunikacji z portalu GSMonline.pl, telefony z dostępem do Internetu już wkrótce staną się masowe. – Kiedyś były tylko dla prezesów, dziś są dla wszystkich – mówi. Od początku, jako telefon przeznaczony głównie do Internetu, projektowany był iPhone firmy Apple. Podobnie jak G1 koncernu internetowego Google (od lutego w Polsce sprzedaje go sieć Era). Pojawili się też inni, całkiem nowi producenci, którzy od razu postawili na zaawansowane telefony z pełną obsługą sieci. Należy do nich np. tajwański HTC, który sprzedaje już w Polsce tysiące słuchawek.

Telefony dla net-generacji cały czas pozostają online. Z Internetem łączą się poprzez sieci komórkowe: za pomocą 3G (patrz ramka na następnej stronie) w dużych miastach, a EDGE na prowincji. Potrafią też przełączyć się na WiFi, jeżeli tylko wykryją w okolicy punkt dostępowy tej technologii – tzw. hotspot – najchętniej darmowy. Co ciekawe, wielu przedstawicieli net-generacji rezygnuje z małych rozmiarów aparatu na rzecz jego nowych funkcji. – Bardziej zależy im na dużym dotykowym wyświetlaczu i tzw. pełnej klawiaturze QWERTY – takiej jak w komputerze, aby było wygodnie pisać – mówi Piotr Kaczmarek, dyrektor polskiego oddziału HTC.

Fenomen netbooka

Inny gadżet stworzony dla net-generacji to tzw. netbooki – odchudzone laptopy, których konstruktorzy postawili na lekkość oraz długi czas pracy na baterii. Mają mały ekran (8,9–10 cali), przez co nie nadają się do grania w gry komputerowe ani do oglądania filmów w wysokiej rozdzielczości. Ale już jako maszyna do pisania, podręczny punkt dostępu do Internetu, przenośna skrzynka e-mail i biuro sprawdzają się znakomicie. Netbooki nie są drogie (przeciętnie 1–1,5 tys. zł) i są bardzo lekkie (około 1 kg). Mieszczą się w damskiej torebce i kieszeni płaszcza. Pierwszego netbooka, nazwanego Wind, wprowadziła na rynek amerykańska firma MSI. I sama zdziwiła się sukcesem. – Pojawiła się całkiem nowa kategoria sprzętu. Drugi laptop w rodzinie, tak jak drugi samochód. Netbooki uzupełniają laptopy, są idealne do pracy w podróży – mówi Marek Kołkowski z MSI Polska. Na naszym rynku firma sprzedała w zeszłym roku 16 tys. Windów.

Netbooki to rynkowy fenomen. Jeszcze przed rokiem nikt o nich nie słyszał. Dziś mają je w swej ofercie wszyscy czołowi producenci sprzętu: Asus (seria Eee PC), Acer, Dell, Sony, HP, LG, Samsung. Sprzedaż netbooków w Polsce osiągnęła, według szacunków producentów, 70 tys. sztuk, a w tym roku przekroczy 100 tys. MSI Wind, który zapoczątkował całą modę, został przez wpływowy amerykański magazyn „Wired” uznany za najważniejsze wydarzenie 2008 r. w świecie nowoczesnych technologii.

Jest jeszcze jedna branża, której usług członek net-generacji potrzebuje jak tlenu. To telekomunikacja, która dostarcza Internet drogą radiową. Dla operatorów GSM dzieci sieci to klient pożądany, bo w czasach spadku dochodów z połączeń głosowych zapewniają dodatkowe zyski. Niestety, stawki za połączenia z Internetem są wciąż wysokie. Dostęp do sieci to wydatek co najmniej 50 zł (Blueconnect) lub 60 zł miesięcznie (iPlus, Orange), ale limit 1GB danych, który otrzymujemy w pakiecie, wyczerpuje się już po kilku dniach intensywnego korzystania. W przypadku tradycyjnych taryf głosowych, korzystając z poczty, płacimy zazwyczaj za każdy ściągnięty MB danych.

Dopiero ostatnio, pod wpływem agresywnej polityki czwartego operatora Play, ceny zaczęły spadać. Prawdziwą rewolucję na tym rynku mogłoby dopiero wywołać pojawienie się tzw. płaskich stawek – stałej opłaty za dostęp, bez limitów i ograniczenia szybkości. Na to jednak jeszcze poczekamy.

Uzależnieni od Jeżyny

Już szybciej zacznie się zmieniać nasze życie codzienne. Czeka nas kolejna rewolucja w sposobie wykonywania pracy. Kilka lat temu Internet i telefon uwolniły część pracowników od konieczności przesiadywania w firmie. Ale dla wielu oznaczało to jednocześnie obowiązek założenia sobie biura w domu. Teraz mobilne technologie uwolnią od konieczności siedzenia przy biurku. Każdy pracownik firmy sprawdza i pisze e-maile w wolnej chwili. Według badań amerykańskiej organizacji Work Design Collaborative, przeciętny obywatel USA, zatrudniony w sektorze innowacyjnej gospodarki, spędza trzecią część czasu pracy w biurze, trzecią w domu, a resztę w innych miejscach (kawiarni, na lotnisku, w podróży). Inżynierowie z Google podróżują po świecie wyposażeni tylko w swoje inteligentne telefony.

To musi wywołać zmiany w samej kulturze korporacyjnej. W firmach, które masowo korzystają z BlackBerry, organizuje się mniej nudnych zebrań, a pracownicy lepiej się ze sobą komunikują. Są zawsze na wyciągnięcie ręki, do wywołania przez internetowy komunikator. Z jednej strony to dobrze, bo na pierwszy plan wysuwają się kompetencje merytoryczne, a mniej ważna jest nieformalna pozycja towarzyska w grupie. Z drugiej jednak zanik koleżeńskich kontaktów może ostatecznie prowadzić do spadku efektywności. Stąd w firmach, które przyjmują styl pracy online, powinno się częściej organizować spotkania integracyjne, wspólne wypady na piwo itp.

Inny problem to znalezienie równowagi między życiem zawodowym a życiem prywatnym. Grzegorz Szatkowski, wiceprezes towarzystwa ubezpieczeniowego Ergo Hestia, wielki fan BlackBerry, twierdzi, że udaje mu się to bez problemu. – To urządzenie dało mi więcej wolności. Mogę więcej zrobić w pracy i w życiu. Nie muszę już czekać na dokumenty, a zamiast tego idę z rodziną na spacer. Choć wiem, że będę musiał go na chwilę przerwać – mówi Szatkowski. W trakcie jazdy samochodem słucha ze swej Jeżyny audiobooków i komentarzy ekonomicznych, które ładują mu się automatycznie ze strony „Financial Timesa”.

Jednak wielu użytkowników BlackBerry uskarża się, że to urządzenie ich terroryzuje. Rujnuje życie rodzinne. Ciągle błyskając światełkami i piszcząc sprawia, iż nawet leżąc wieczorem w wannie czują, że są w pracy. Stale pojawiają się sprawy, które trzeba załatwić, a od błyskawicznego wypychania ich ze skrzynki można się uzależnić. W świecie menedżerów o sprytnym urządzeniu mówi się nawet z przekąsem BlackBerry-crackberry, co tłumaczy się: jeżyna-heroina. Na Internecie można znaleźć poradniki, jak wyjść z nałogu.

Amerykański socjolog, badacz nowoczesnych stylów życia prof. James Katz, twierdzi, że oto na naszych oczach zachodzi ponowne zjednoczenie sfery zawodowej i prywatnej, tak jak to było w czasach przedindustrialnych. W średniowieczu dom kowala, rzeźnika czy wóz wędrownego kupca był jednocześnie jego miejscem pracy, a praca integralną częścią życia. Dopiero konieczność umieszczenia pracowników w fabrykach oddzieliła te sfery (a potem pojawił się jeszcze czas wolny i urlopy). Teraz dochodzi do ponownego zjednoczenia. Jedyny problem – zauważa Katz – polega na tym, że niegdyś normy wydajności były jasno wyznaczone, a przedstawiciele wielu profesji mieli monopol na danym terenie. Dziś ludzie oceniają to, co powinni osiągnąć, po tym, co mogliby osiągnąć. A współczesne technologie sprawiają, że te możliwości są niemal nieograniczone. Zawsze też znajdzie się ktoś, kto jest od nas lepszy, szybszy, bardziej oddany pracy. To powoduje stres.

Zmienia się też forma komunikacji w rodzinie i wśród przyjaciół. Socjologowie zauważają, iż coraz więcej wiemy o sobie – gdzie kto jest i co robi. Taka wszechwiedza wiąże, co prawda, członków grupy, ale też sprawia, że np. dzieci mniej chętnie odrywają się od rodziców (w sytuacjach kryzysowych zawsze mają ich na wyciągnięcie jednego przycisku).

Inny problem to narastający szum informacyjny, do którego prowadzi możliwość ciągłego grzebania w sieci. Informacji, do których w każdej chwili możemy dotrzeć, jest po prostu za dużo. Nie dajemy rady ich przetworzyć, a ich wchłanianie przypomina nałogowe czytanie pasków w telewizyjnych kanałach informacyjnych – tworzy złudzenie bycia poinformowanym. Jednocześnie w głębi serca niemal zawsze pojawia się przykre poczucie nienadążania za światem. Dla członków net-generacji, którzy nie będą sobie radzić z negatywnymi stronami pozostawania online, jest jeszcze ostatnia deska ratunku – przycisk „wyłącz”.


Mały słownik internauty

Synchronizacja - e-maile trafiają dzisiaj do komputerów domowych, służbowych, laptopów, netbooków, komórek. Coraz częściej dostajemy te same dane na wiele różnych urządzeń. Po pewnym czasie nie potrafimy właściwie wskazać, na którym urządzeniu akurat zapisano potrzebny dokument. Jak się w tym wszystkim nie pogubić? Tu właśnie wkracza synchronizacja, czyli umiejętność programów komputerowych, które same dbają, aby aktualna skrzynka pocztowa czy ostatnio stworzone dokumenty znajdowały się na wszystkich używanych przez nas urządzeniach.
3G - sieć telefonii komórkowej trzeciej generacji (UMTS). Obejmuje już prawie 20 proc. powierzchni kraju, w tym wszystkie większe miasta. Daje możliwość szybkiego mobilnego połączenia z Internetem. Tam, gdzie nie ma dostępu przez sieci 3G, pozostaje dostęp dzięki nieco przyspieszonej technologii sieci komórkowych drugiej generacji (tzw. technologia EDGE).
WiFi - technologia pozwalająca na bardzo szybkie radiowe połączenie komputera czy telefonu komórkowego z Internetem. Dostęp możliwy jest w promieniu kilkudziesięciu metrów od tzw. punktu dostępowego - hotspota - niewielkiego nadajnika, do którego Internet doprowadza się drogą tradycyjną (np. przez kabel telefoniczny). Z technologii WiFi korzysta np. Neostrada TP z usługą Livebox.
Pełna klawiatura QWERTY - klawiatura w telefonie komórkowym, która choć niewielkich rozmiarów, układem przypomina komputerową.


 

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj