0,8
GUS podał najbardziej oczekiwaną informację gospodarczą roku.
To była najbardziej oczekiwana informacja gospodarcza tego roku. Czy produkt krajowy wzrośnie, czy spadnie po pierwszym kwartale? Główny Urząd Statystyczny wykonał pierwszy pomiar głębokości kryzysu na naszym terytorium. Urząd, jak zwykle, na publikację danych kazał czekać dwa miesiące po zakończeniu kwartału. Procedury statystyczne są takie, że GUS można by spokojnie włączyć do Instytutu Pamięci Narodowej, bo zawsze ogłasza dane historyczne, mało użyteczne dla bieżącej polityki gospodarczej... Ale w końcu padło: plus 0,8 proc.

Wygłodniali analitycy od razu rzucili się na komunikat, szukając odpowiedzi na najciekawsze dziś pytanie: dlaczego, mimo drastycznego, kilkuprocentowego spadku PKB w Europie i w Stanach, polska gospodarka wciąż rośnie? Co ją napędza? Kilka sprężyn GUS odsłonił: przede wszystkim wzrost konsumpcji (o 3,3 proc.) i zaskakujący wzrost inwestycji: nieduży, ale zawsze. Stosunkowo nieźle trzymał się eksport: spadł po prawdzie, lecz mniej niż import. Były minister finansów Jarosław Bauc ocenił krótko: nie ulegliśmy psychozie kryzysu, po części dlatego, że nie wprowadzaliśmy nerwowo tzw. antykryzysowych pakietów. Leszek Balcerowicz zwrócił zaś uwagę, że pomogło nam nasze „zdrowe zacofanie”: mniejsza waga eksportu w gospodarce, niższe zadłużenie, wyższa niż u sąsiadów dyscyplina budżetowa, konserwatywna polityka banków.

Plus 0,8, oczywiście, jest tylko względną rewelacją, bo w 2008 r. mieliśmy wzrost PKB o 5 proc. Ale, jeśli popatrzeć, jak spadało sąsiadom, mają nam czego zazdrościć: Niemcy z plus 1,3 proc. w 2008 do minus 6,7 w pierwszym kwartale br.; Słowacja z plus 6,4 do minus 5,4; Litwa z plus 3 proc. do minus 12,6 proc.... Informację o tym, że jako jedno z trzech państw w Europie mamy wzrost PKB (a jako jedyne, również w stosunku do ostatniego kwartału 2008 r. – o 0,4 proc.), politycy pisowskiej opozycji przyjęli z zakłopotaniem; w komentarzach skupiając się na tym, że na pewno będzie gorzej. Rząd odpowiedział konferencją na tle czerwonej (spadki) mapy Europy z zielonym polskim wyjątkiem, zapowiedzią wprowadzenia w życie ograniczonego pakietu antykryzysowego i rozpoczęcia prac nad nowelizacją budżetu.

Taktyka uspokajania nastrojów i przetrzymywania kryzysu, bez szaleńczego zadłużania kraju (jak proponuje PiS) – na razie się sprawdza. W tej dziwnej kryzysowej anomalii, jaką przeżywamy od kilku miesięcy, niezwykle silny jest komponent psychologiczny; stabilizacja emocji wydaje się dziś podstawowym warunkiem stabilizacji gospodarki. Na najbliższe miesiące zasada powinna więc być taka: mówić głośno, jakby miało być plus półtora procent; być przygotowanym po cichu na minus dwa.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj