Mogło być gorzej?
Szczyt grupy G 20 (największych 19 gospodarek świata i Unii Europejskiej) w Pittsburghu: finansowy pożar opanowano. Co robić dalej?

Szczyt grupy G 20 (największych 19 gospodarek świata i Unii Europejskiej) w amerykańskim Pittsburghu zaczął się i zakończył w nastroju znacznie lepszym niż kilka poprzednich. Powody do zadowolenia dała politykom nie tylko wyśmienita kolacja, ale przede wszystkim stopniowa, choć ciągle wolna, poprawa sytuacji w światowej gospodarce.

Co prawda finansowego kryzysu nikt jeszcze nie odwołał, ale zgodnie uznano, że przynajmniej udało się go uchwycić w karby. Dziś wiemy, że cena za ten niewątpliwy sukces (powtórka z Wielkiej Depresji lat 30. jednak nie nastąpiła) jest wysoka, bo najbogatsze państwa świata, a także Chiny, wpompowały w system finansowy aż 3 biliony dolarów, głównie z pieniędzy podatników. Jednocześnie mało kto wątpi, czy warto ją było zapłacić. Finansowy pożar opanowano. Co robić dalej?

Politycy utrzymują, że teraz przyszedł czas, by otrzepać się z kurzu i zacząć na poważnie myśleć o budowaniu zapór przed „powtórką z historii". Jak bumerang wracają deklaracje o potrzebach stabilizacji systemu finansowego, ograniczenia apetytów instytucji finansowych na ryzyko, poprawy przejrzystości na wszystkich rynkach, działań na rzecz pobudzania popytu. Kłopot w tym, że łatwo się gada, a znacznie gorzej te wszystkie słuszne cele wprowadza w czyn, zwłaszcza jeśli mają być realizowane w skali świata. Same ostre zakazy i retorsje nie wystarczą, nawet gdyby udało się znaleźć w tej sprawie jednomyślność (czego nie ma). Najwyżsi rangą politycy, jak zwykle, delegują więc uprawnienia w dół, tworzą nowe ciała (powstał komitet stabilności finansowej o szerokich, ale słabo sprecyzowanych kompetencjach) i próbują ożywić stare, w końcu sprawdzone instytucje międzynarodowe jak MFW i Bank Światowy.

Po Pittsburghu już jednak wyraźnie widać, że budowanie tego nowego rusztowania, na jakim ma się opierać światowa gospodarka, zajmie znacznie więcej czasu niż początkowo myślano. Na razie nie widać też żadnego złotego klucza, którym da się otworzyć sezam z nowymi, świetnymi pomysłami na reanimację międzynarodowych finansów. Teraz ma być ostrożniej, jaśniej i mądrzej, ale po ostatnim spotkaniu grupy G 20 (to ponoć przyszły, światowy rząd gospodarczy) wiara, że to był ostatni wielki kryzys byłaby jednak grubą naiwnością. Jeśli uda się choćby wyraźnie zmniejszyć częstotliwość finansowych epilepsji, to będzie już duży sukces. Tyle pewnie można osiągnąć, jeżeli naprawdę bardzo się chce.
 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj