W Irlandii kryzys naprawdę się skończył
Kryzysowi ozdrowieńcy
Irlandia, jako pierwszy z kryzysowych europacjentów, opuściła oddział intensywnej terapii. Także Portugalia i Grecja chcą już niedługo zacząć sobie radzić bez międzynarodowej pomocy. Jednak gigantyczne długi i ogromne bezrobocie szybko nie znikną.
Polityka

Europacjentami pozostały jeszcze trzy kraje: Grecja, Portugalia i od ubiegłego roku również Cypr.
Marek Sobczak/Polityka

Europacjentami pozostały jeszcze trzy kraje: Grecja, Portugalia i od ubiegłego roku również Cypr.

Wiedza jest dzisiaj równie cenna jak pieniądze. Wzięcie kredytu, założenie lokaty, inwestycja w akcje mogą okazać się sukcesem albo porażką zależnie od tego, czy będziemy rozumieli mechanizmy rządzące światem ekonomii. Na naszą sytuację duży wpływ mają i decyzje podejmowane przez polskich polityków, i wydarzenia na drugim końcu świata. Kolejny Edukator Ekonomiczny przygotowany we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim pomoże zrozumieć mechanizmy światowej gospodarki i ułatwi poruszanie się w skomplikowanym świecie nowoczesnej bankowości.

Średnio co sześć minut jeden z mieszkańców Irlandii opuszcza wyspę w poszukiwaniu lepszego życia. Kierunki emigracji są bardzo różne – Wielka Brytania, Australia, Stany Zjednoczone, ale wszystkich wyjeżdżających, głównie młodych ludzi, łączy przekonanie, że kryzys w Irlandii wcale się nie skończył i w najbliższych latach nie ma nadziei na poprawę losu. Tymczasem, jeśli wierzyć rządzącym, kraj osiągnął ogromny sukces. W połowie grudnia ubiegłego roku otrzymał ostatnią transzę z międzynarodowej pomocy finansowej i od tego momentu ma już radzić sobie sam. Premier Enda Kenny z dumą ogłosił, że Irlandia jako pierwsze z państw objętych kuratelą Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego już nie potrzebuje zagranicznej kroplówki i może pożyczać pieniądze bezpośrednio od inwestorów na światowych rynkach.

Irlandzkie władze podkreślają, że ich kraj nie będzie korzystać z żadnych okresów przejściowych. Choć rząd mógł wystąpić o dostęp do pomostowej linii kredytowej, jako rodzaju ubezpieczenia na wypadek nowych kłopotów, to jednak nie skorzystał z tej możliwości. Wszystko po to, żeby pokazać swoim obywatelom i światu, że w Irlandii kryzys naprawdę się skończył.

Tyle tylko, że prognozy dla wyspy nadal nie są zbyt optymistyczne. Dzięki ok. 70 mld euro międzynarodowej pomocy udało się co prawda ustabilizować sektor bankowy, główne źródło załamania gospodarki, ale cena towarzyszących temu cięć okazała się wysoka. Stopa bezrobocia wynosząca przed kryzysem niecałe 5 proc. doszła do prawie 15 proc., a teraz przekracza 12 proc. Spada powoli, choć premier Kenny podkreśla, że trzy lata temu gospodarka traciła tygodniowo 1,6 tys. miejsc pracy, a obecnie w tym samym czasie tworzy tysiąc nowych. Jednak deficyt budżetowy jest wciąż ogromny, a dług publiczny wprost eksplodował z niespełna 25 do prawie 125 proc. PKB. Na szczęście dla Irlandii inwestorzy wierzą, że sobie poradzi, choćby dlatego, że udało jej się obronić niski, 12,5-proc., podatek dla firm, stanowiący niegdyś koło zamachowe rozwoju. Jednak przez ostatnie dwa lata gospodarka praktycznie stała w miejscu, a w 2014 r. prognozy mówią o niespełna dwuprocentowym wzroście. To zapewne wystarczy, aby żyć dalej bez międzynarodowej pomocy, ale raczej nie zatrzyma największej od dziesięcioleci fali emigracji.

Trochę w cieniu Irlandii jeszcze jeden kraj na przełomie roku przestał czerpać z unijnej kasy pomocowej. To Hiszpania, która wystąpiła o pomoc tylko dla swojego sektora bankowego i wykorzystała nieco ponad 40 mld euro kredytów. W przeciwieństwie do Grecji, Irlandii czy Portugalii, Hiszpania nie dostała pomocy na sfinansowanie swojego deficytu i udało jej się uniknąć rygorystycznych warunków narzucanych przez MFW oraz instytucje unijne.

Wyjść ze szpitala

Europacjentami pozostały jeszcze trzy kraje: Grecja, Portugalia i od ubiegłego roku również Cypr. Portugalia pozazdrościła Irlandii i deklaruje, że w połowie 2014 r. będzie mogła porzucić program ratunkowy. Jednak w jej przypadku będzie to dużo trudniejsze. O ile bowiem gospodarka irlandzka powoli rośnie, to portugalska w ostatnich trzech latach była w ciężkiej recesji. W tym roku PKB tego kraju ma się co prawda zwiększyć o 0,8 proc., ale równocześnie wzrosnąć może stopa bezrobocia, wynosząca już i tak aż 16 proc. Portugalia liczy na to, że inwestorzy obdarzą ją podobnym zaufaniem co Irlandię, bo w obu tych państwach, choć dochodziło wielokrotnie do protestów przeciwko cięciom, zwolnieniom w sferze budżetowej czy podwyżkom podatków, to przebiegały one pokojowo.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj