Jak Polska dogania uprzemysłowiony Zachód

Więcej, ale nie lepiej
Niewątpliwy sukces polskiego eksportu ma swoją ciemniejszą stronę. Zarabiamy głównie na organizowanej przez globalne koncerny pracy rąk, a za mało na organizowanej przez nas samych pracy mózgów.
W 2013 r. sprzedaliśmy za granicę towary warte 203 mld dol. Stawia to Polskę na 26 miejscu wśród największych eksporterów świata.
Marek Sobczak/Polityka

W 2013 r. sprzedaliśmy za granicę towary warte 203 mld dol. Stawia to Polskę na 26 miejscu wśród największych eksporterów świata.

Kiedy 25 lat temu na seminarium naukowym przedstawialiśmy prognozy wzrostu polskiego eksportu do 15 mld dol., jeden z ówczesnych autorytetów ekonomii odparł, że to absolutnie niemożliwe: Polska nie jest w stanie wyprodukować niczego, co dałoby się sprzedać na światowych rynkach. Kiedy 10 lat temu mówiłem o wpływie naszego członkostwa w Unii na wzrost eksportu, słyszałem – z wielu ust – że nic takiego się nie stanie. Polska gospodarka jest niezdolna do konkurencji, więc nasz kraj zaleje tylko fala importu, a deficyt handlowy jeszcze wzrośnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną