Gdy tradycyjna polityka pieniężna okazuje się nieskuteczna...

Wielkie luzowanie
Co robi bank centralny, jeśli w gospodarce jest recesja, a nikt nie chce zaciągać kredytów i zwiększać wydatków? Obniża stopy procentowe. A co robi, kiedy stopy są już na poziomie zerowym, a kredytów nadal nie przybywa? Wtedy stosuje luzowanie ilościowe.
W dzisiejszym świecie większości transakcji dokonujemy bez pośrednictwa banknotów, posługując się przelewami lub kartami płatniczymi.
Marek Sobczak/Polityka

W dzisiejszym świecie większości transakcji dokonujemy bez pośrednictwa banknotów, posługując się przelewami lub kartami płatniczymi.

materiały prasowe

Deficyt budżetowy, deflacja, problemy górnictwa, konflikt na Ukrainie, rosnący kurs franka szwajcarskiego, taniejąca ropa – każda taka wiadomość może mieć wpływ na nasze życie, nawet jeśli dotyczy spraw dziejących się na drugim końcu świata. Jesteśmy obywatelami globalnej wioski, którą rządzą prawa ekonomii. Bez ich zrozumienia trudno dziś podejmować ważne życiowe decyzje czy gospodarować domowym budżetem. W kolejnym już Edukatorze Ekonomicznym POLITYKI, przygotowanym we współpracy z NBP, proponujemy wspólny spacer po meandrach polskiej i światowej gospodarki.

***

Jak działa polityka pieniężna w normalnych czasach? Od niemal wieku świat używa pieniądza fiducjarnego (od łac. fides – wiara) nieposiadającego pokrycia w złocie – jego ilość jest kreowana przez bank centralny (czasem, niezbyt poprawnie, nazywamy go „pieniądzem papierowym”). Wykreowanie dodatkowych ilości pieniądza wymaga tylko decyzji.

Polityka standardowa

W dawnych czasach robiono to, uruchamiając maszyny drukarskie – stąd właśnie określenie „dodruk pieniędzy”, oznaczające, że bank centralny produkuje nowe banknoty. W dzisiejszym świecie większości transakcji dokonujemy jednak bez pośrednictwa banknotów, posługując się przelewami lub kartami płatniczymi. Dzisiaj wystarczy więc, aby bank centralny za pomocą przyciśnięcia komputerowego klawisza otworzył nową linię kredytową dla banków komercyjnych, a pieniądza w systemie bankowym przybywa.

Skoro ilość pieniądza jest kreowana przez bank centralny, jego wartość może się bardzo łatwo zmieniać. Wystarczy, że na rynku znajdzie się więcej pieniądza niż powinno, a efektem staje się inflacja. I odwrotnie, zbyt mała ilość pieniądza sprzyja zjawiskom recesyjnym, a czasem może prowadzić do deflacji. Bank centralny powinien więc reagować na zagrożenia poprzez, odpowiednio do sytuacji, zwiększanie lub zmniejszanie tej ilości.

W tym jednak miejscu sprawy się komplikują. Skoro większości transakcji dokonujemy za pomocą operacji bezgotówkowych, nie potrzebujemy do nich banknotów. O ilości pieniądza na rynku decyduje więc skala kredytów udzielanych przez banki komercyjne, a bank centralny reaguje na sytuację tylko poprzez narzędzia skłaniające banki do podrożenia lub potanienia kredytów. Innymi słowy, docierający na rynek pieniądz tworzy się we współczesnym świecie w dwóch krokach. W pierwszym – bank centralny zasila system bankowy w tzw. pieniądz rezerwowy, udzielając kredytu bankom komercyjnym pod zastaw posiadanych przez nie papierów wartościowych (może je też skupować bezpośrednio na rynku). W drugim – banki udzielają więcej kredytów, bo stają się one tańsze. W konsekwencji na rynku przybywa pieniądza (jeśli bank centralny uważa, że pieniądza jest zbyt dużo, działa dokładnie odwrotnie).

Standardowa polityka pieniężna polega więc, w uproszczeniu, na stałych operacjach skupu lub sprzedaży przez bank centralny papierów wartościowych (głównie z użyciem specjalnych kredytów udzielanych bankom komercyjnym z oprocentowaniem, które on sam ustala – to są właśnie owe decyzje o stopach, na które co miesiąc czeka rynek). Celem tych działań jest wpływ na rynkowe stopy procentowe, czyli te, po których banki udzielają kredytów firmom i gospodarstwom domowym: skup aktywów finansowych obniża stopy i zachęca do wzrostu akcji kredytowej, sprzedaż stopy podnosi.

Polityka niestandardowa

Niestandardową politykę pieniężną stosuje się (po pierwsze) wówczas, gdy gospodarce grozi długotrwała recesja i deflacja, a stopy procentowe są bliskie zera, więc dalsze ich obniżanie jest niemożliwe. Po drugie – gdy mimo zerowych stóp banki nadal nie chcą udzielać kredytów, uważając, że perspektywy gospodarki są zbyt kiepskie, a ryzyko zbyt duże. Po trzecie, celem działań niestandardowych zazwyczaj nie jest skup aktywów finansowych typowo służących krótkookresowemu lokowaniu nadwyżek gotówki, ale papierów wartościowych o dłuższym okresie zapadalności (celem jest zachęta do obniżenia oprocentowania kredytu długookresowego). Po czwarte wreszcie, o ile w przypadku polityki standardowej bank centralny skupuje lub sprzedaje tylko papiery całkowicie bezpieczne i płynne (głównie bony skarbowe), w przypadku polityki niestandardowej w grę wchodzi zakup aktywów znacznie bardziej ryzykownych. Czyli coś, co w standardowej polityce pieniężnej uchodziłoby za herezję, a uzasadnione może być tylko najwyższą koniecznością przeciwdziałania kryzysowi.

Luzowanie ilościowe jest więc ryzykowną operacją wtłoczenia do sektora bankowego większej ilości gotówki, którą – jak się zakłada – banki będą musiały potem wypuścić na rynek w formie kredytów. Ceną jest dramatyczne zwiększenie ilości pieniądza rezerwowego i zakup przez bank centralny niepewnych aktywów finansowych, które w normalnych czasach uznano by za zbyt ryzykowne na to, by były narzędziem polityki pieniężnej. Ryzyko jest potrójne. Nie wiadomo, czy operacja przyniesie zamierzony skutek w formie wzrostu ilości kredytów, nie wiadomo, jaki efekt inflacyjny przyniesie w przyszłości i, wreszcie, nie wiadomo, jak kosztowna okaże się dla banku centralnego.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj