Sekrety bankowych przelewów
Nie każdemu się przelewa
Oczekiwania wobec bankowych przelewów rosną. Ma być szybko, wygodnie i przede wszystkim tanio. Z tym ostatnim jest najtrudniej.
Polityka

SWIFT obsługuje dziennie ponad 22 mln transakcji, ale wcale nie rozwiązał problemów przesyłania pieniędzy na świecie.
Marek Sobczak/Polityka

SWIFT obsługuje dziennie ponad 22 mln transakcji, ale wcale nie rozwiązał problemów przesyłania pieniędzy na świecie.

W ubiegłym roku system przelewów Elixir skończył dwadzieścia lat. Choć nazwy tej wielu z nas nie zna, prawie każdy wykonujący w Polsce przelew bankowy, korzysta z Elixiru. Rozlicza on już ponad 130 mln transakcji miesięcznie, a jego roczne obroty przekraczają 4 bln zł. Elixir pozwala na przesyłanie pieniędzy pomiędzy bankami komercyjnymi, spółdzielczymi, a także kasami SKOK. Aby korzystać z możliwości tego systemu, trzeba mieć konto w jednej z tych instytucji.

Jednak dziś Elixir nie wszystkim wystarcza, choć uważany jest za jeden z najnowocześniejszych systemów w Europie. Podstawowa jego wada to konieczność oczekiwania na dostarczenie pieniędzy. Zazwyczaj nie przekracza to kilku godzin, ale znacznie wydłuża się w weekendy i dni ustawowo wolne od pracy. Wówczas nie ma sesji Elixiru. Co prawda są banki, które przez całą dobę, 7 dni w tygodniu, wykonują online, w czasie rzeczywistym, przelewy wewnętrzne (m.in. mBank, PKO BP, ING Bank) także między kontami różnych właścicieli (pod warunkiem że są klientami tej samej instytucji). Są też inne, które świadczą taką usługę przez część doby, ale to w sumie nikły ułamek tego rodzaju operacji.

W systemie Elixir w robocze dni tygodnia przeprowadzane są trzy sesje dziennie, podczas których następują rozliczenia między bankami. Sesja poranna trwa od 9.30 do 11.00, popołudniowa od 13.30 do 15.00, a wieczorna od 16.00 do 17.30. W praktyce klient musi zlecić przelew przynajmniej godzinę lub dwie przed rozpoczęciem sesji, żeby nie musiał czekać do kolejnej. Oznacza to, że przelewy zlecane po godz. 15, a w niektórych bankach nawet przed godz. 14, zostaną obsłużone dopiero w sesji porannej następnego dnia. To spore utrudnienie dla osób, którym zależy na szybkim przekazaniu pieniędzy. Nic dziwnego, że zaczęły pojawiać się pomysły dla niecierpliwych.

Błękitne ekspresy

Jeden z nich już kilka lat temu wprowadziła spółka Blue Media. Jej rozwiązanie o nazwie Blue Cash funkcjonuje właśnie dzięki przedstawionym wyżej szybkim przelewom wewnętrznym, które odbywają się tym razem między różnymi (choć nie wszystkimi) bankami. Jak to możliwe?

Blue Cash najpierw działał jako pośrednik, ale od kilku lat firma Blue Media jest operatorem systemu alternatywnego dla Elixiru. W jego ramach banki błyskawicznie komunikują się ze sobą, gdy klient zleci natychmiastowy przelew. Ten mechanizm jest szybki i skuteczny, chociaż dość drogi (kosztuje 5 zł za przelew). Obejmuje wiele banków, ale ma też swoje ograniczenia. Niektóre instytucje pozwalają bowiem na szybkie przelewy wewnętrzne nie przez całą dobę, ale tylko w określonych godzinach. Takiego ograniczenia Blue Cash już nie obejdzie.

Gdy Krajowa Izba Rozliczeniowa, prowadząca system Elixir, zobaczyła rosnącą popularność przelewów błyskawicznych, postanowiła stworzyć konkurencyjne rozwiązanie. Nazwała je Express Elixir i pewnie stałoby się bardzo popularne, gdyby nie trzy problemy. Po pierwsze, także w tym przypadku przelewy natychmiastowe są obciążone prowizją, zależną od banku. Najczęściej wynosi ona 5 zł, chociaż posiadacze niektórych kont mają niewielki limit bezpłatnych przelewów ekspresowych w miesiącu. Poza tym do systemu Express Elixir przystąpiło na razie tylko jedenaście banków. Do tego część z nich pozwala na korzystanie z tego rozwiązania jedynie w wybranych godzinach. Wreszcie – banki ustalają limity w ten sposób przelewanych kwot. Za pośrednictwem Express Elixir najczęściej nie można przekazać więcej niż kilka tysięcy złotych. Podobne ograniczenia istnieją również w systemie Blue Cash.

Jeszcze jedna możliwość szybkiego przelania pieniędzy to skorzystanie z systemu o nazwie SORBNET2, prowadzonego przez Narodowy Bank Polski. Został on stworzony dla rozliczeń międzybankowych, ale może też być używany przez klientów indywidualnych. Pozwala przelewać bardzo duże kwoty, nawet powyżej miliona złotych, a do tego taki przelew nie powinien być realizowany dłużej niż godzinę. Niestety, także w tym przypadku są ograniczenia. SORBNET2 działa tylko w dni robocze, w godz. 7.30–18, a poza tym sporo kosztuje. Większość banków za wykonanie takiego przelewu pobiera prowizję rzędu 30–40 zł. Niektórym, mniej doświadczonym, klientom zdarza się skorzystać z systemu SORBNET2 przez pomyłkę, bo nie wiedzą, że jest on bardzo drogą alternatywą Elixiru.

Z duchem czasu

Niektóre banki, próbując wykorzystać popularność nowych technologii, reklamują także przelewy esemesowe albo przez Facebook. W rzeczywistości jest to raczej ciekawostka, która może okazać się przydatna dla młodzieży, ale nie zdominuje naszego rynku. W ten sposób da się bowiem przekazać nie więcej niż 100–200 zł. Do tego Facebook czy esemes są tylko kanałem komunikacji i nie zastępują tradycyjnej bankowości. Przez profil na Facebooku albo przez esemes wysyłana jest jedynie informacja o oczekującym przelewie do osoby, której numeru konta nadawca nie musi znać. Aby jednak otrzymać pieniądze, odbiorca musi podać na Facebooku albo na specjalnej stronie internetowej swój numer konta. W przeciwnym wypadku niczego nie dostanie, a środki wrócą do wysyłającego.

Amerykanie mogą na Facebooku przekazywać sobie pieniądze od niedawna w jeszcze inny sposób. Muszą jednak podać temu serwisowi społecznościowemu numery swoich kart płatniczych. Wówczas przelewy polegają na transferze pieniędzy z jednej karty na drugą. Usługa na razie jest bezpłatna, ale nasuwa się wiele pytań o bezpieczeństwo takich transakcji. Facebook co prawda wie o swoich użytkownikach i tak bardzo dużo, ale czy podawanie mu numeru swojej karty to nie jest już spora przesada?

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj