Chwilówki pod lupą: czy nieuczciwe firmy przestaną oszukiwać klientów
Dobry zwyczaj, mądrze pożyczaj
W Polsce łatwo wpaść w spiralę długów, bo firmy pożyczkowe skutecznie atakują reklamą. Działają na rynku pozbawionym reguł, gdzie trudno odróżnić uczciwych od oszustów. Czy to się zmieni?
Najsłabsi i najbiedniejsi łatwo padają ofiarą nie tylko pożyczkowych oszustów, ale też własnej naiwności.
Marek Sobczak/Polityka

Najsłabsi i najbiedniejsi łatwo padają ofiarą nie tylko pożyczkowych oszustów, ale też własnej naiwności.

materiały prasowe

Pod koniec marca Federacja Konsumentów przedstawiła raport dotyczący tzw. chwilówek, czyli łatwo dostępnych pożyczek na niewielką kwotę, które trzeba zwrócić w ciągu miesiąca. Federacja pod lupę wzięła czternaście różnych umów, przygotowanych przez firmy zajmujące się udzielaniem pożyczek przez internet. Wnioski z tego raportu są przerażające.

Żadnego z czternastu badanych wzorów umów nie oceniliśmy pozytywnie – mówi Longina Lewandowska-Borówka, rzecznik prasowy Federacji Konsumentów. – Fałszywe okazały się już choćby zapewnienia powtarzane w reklamach, że pożyczkę można dostać zaledwie w kwadrans. Tymczasem samo przeczytanie wszystkich postanowień umów razem z załącznikami, liczącymi nierzadko kilkadziesiąt stron, trwa na pewno dużo dłużej.

Federacja wzięła pod lupę na razie firmy pożyczkowe działające głównie w sieci, bo w ich przypadku najłatwiej skonfrontować zapewnienia z rzeczywistością. Wiele z nich stosuje np. promocyjną taktykę polegającą na udzielaniu pierwszej pożyczki bez odsetek. To szczególnie niebezpieczna oferta, przez którą łatwo wpaść w spiralę długów. Żeby dostać pieniądze, trzeba bowiem najczęściej podpisać z firmą umowę ramową na kilka lat. Jeśli się jej nie wypowie, to po oddaniu pieniędzy klient będzie nieustannie kuszony nowymi ofertami. Do tego taka promocyjna pożyczka nie pociąga za sobą kosztów tylko w przypadku spłacenia jej w terminie. Kto się spóźni, ten musi ponieść często ogromne dodatkowe opłaty.

To zresztą kolejny często powtarzany zarzut w raporcie Federacji Konsumentów. Wiadomo od dawna, że pożyczki przyznawane w ten sposób, z wyjątkiem tych promocyjnych, są bardzo kosztowne. Obejmują poza oprocentowaniem szereg innych opłat, jak np. prowizję za udzielenie, która może sięgać nawet 40 proc. pożyczanej kwoty(!), a średnio wynosi prawie 26 proc.

Finansowo zabójcze są też sankcje dla tych, którzy spóźniają się ze spłatą chwilówek. Jak stwierdziła Federacja, niektóre firmy liczą sobie nawet 150 zł za pisemne wezwanie do zapłaty wysyłane do klienta. Tymczasem rzeczywiste koszty przygotowania takiego dokumentu są nieznaczne. Kto o miesiąc spóźni się w spłacie internetowej pożyczki, ten może zapłacić w sumie nawet o 48 proc. więcej. Na tę kwotę złożą się nie tylko karne odsetki, ale też ustalone na bardzo wysokim poziomie opłaty windykacyjne.

Wolnoamerykanka

Nie znaczy to, że trzeba zakazać działalności firm pożyczkowych, skoro banki nie są zainteresowane udzielaniem kredytów na niewielkie kwoty, a do tego dokładniej niż kiedyś badają wiarygodność klientów. Przeciwnie, takie firmy okazują się często ostatnią deską ratunku dla potrzebujących. Ale ten rynek musi być wreszcie ucywilizowany.

Dziś nawet trudno ocenić jego rozmiary, bo składa się z setek różnych podmiotów, działających bez jakichkolwiek zezwoleń. Firmę pożyczkową może założyć w Polsce każdy. Nie potrzeba do tego ani licencji, ani większego kapitału. W efekcie obok dużych graczy działa trudna do policzenia grupa małych, często rodzinnych firm, obecnych np. tylko w jednej gminie. Część firm pożyczkowych zakłada lokalne sieci drobnych placówek, inne wybierają obsługę domową, a w ostatnich latach pojawiło się sporo tych, które do zdobywania klientów wykorzystują głównie internet, bo tak jest najtaniej. W efekcie firmy pożyczkowe są dziś w stanie dotrzeć praktycznie do każdego – zarówno osób starszych, mieszkających w małych miastach, jak i młodych z wielkich metropolii.

A Polacy, bombardowani z różnych stron reklamą łatwego do zdobycia pieniądza, coraz częściej korzystają z usług takich firm. Rocznie kilka milionów klientów pożycza w ten sposób prawdopodobnie już ponad 5 mld zł. Dokładnych danych oczywiście nie ma, skoro działalności firm pożyczkowych nikt nie kontroluje. Nie ma do tego uprawnień ani Komisja Nadzoru Finansowego, ani żaden inny organ administracji publicznej. Uznaje się bowiem, że takie firmy nie są zagrożeniem dla stabilności finansowej kraju. To oczywiście prawda, bo skala ich działalności jest nieporównywalna z bankami. Jednak brak jakichkolwiek regulacji doprowadził do licznych patologii – przede wszystkim astronomicznych kosztów wielu pożyczek i przypadków oszustw, gdy przestępcy podszywają się pod firmę pożyczkową, inkasują wstępną opłatę za rozpatrzenie wniosku, a potem znikają bez śladu.

Od wielu miesięcy rząd prowadzi prace, dzięki którym ten rynek miałby zostać wreszcie ucywilizowany, a korzystający z niego lepiej chronieni. Na razie klienci firm pożyczkowych takiej ochrony praktycznie nie mają, a to właśnie w tej grupie jest wyjątkowo dużo osób starszych, łatwowiernych, gorzej wykształconych, często bez podstawowej wiedzy finansowej.

To właśnie ci najsłabsi i najbiedniejsi łatwo padają ofiarą nie tylko pożyczkowych oszustów, ale też własnej naiwności. Stąd adresowana głównie do osób starszych kampania społeczna „Sprawdź, zanim podpiszesz”, prowadzona przez siedem instytucji zaufania publicznego (Bankowy Fundusz Gwarancyjny, Komisję Nadzoru Finansowego, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Sprawiedliwości, NBP, Policję, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) – o szczegółach można przeczytać na www.zanim-podpiszesz.pl.

Ponadto UOKiK próbował, w ograniczonym zresztą zakresie, walczyć z patologiami w tym sektorze. – W ubiegłym roku urząd uznał, że firmy pożyczkowe naruszyły w sumie 26 razy interesy klientów. Nakładaliśmy kary finansowe, zobowiązywaliśmy przedsiębiorców do zmiany praktyk, czasem stwierdzaliśmy poprawę lub przyjmowaliśmy zobowiązania do dobrowolnych działań – mówi Paweł Ratyński z Biura Prasowego UOKiK. Zwraca uwagę na sukces urzędu, jakim jest zmiana zachowania jednej z firm pożyczkowych, specjalizującej się w obsłudze domowej klientów. Do tej pory opłata za nią była uzależniona od kwoty pożyczki, a nie od rzeczywistych kosztów takiej obsługi. Po interwencji UOKiK firma zobowiązała się do zmiany zasad wyliczania takich opłat.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj