Przemoc w rodzinie
Z miłości
Ogromna większość Polaków, jak pokazują badania, uważa rodzinę za niezbędny warunek osiągnięcia szczęścia. Jednocześnie skala przemocy w rodzinie rośnie, a ponad 70 proc. popełnianych w Polsce zabójstw jest skutkiem nieporozumień rodzinnych.
W 2008 r. popełniono w Polsce 247 zabójstw na tle nieporozumień rodzinnych
Mirosław Gryń/Polityka

W 2008 r. popełniono w Polsce 247 zabójstw na tle nieporozumień rodzinnych

Dążyłem do wybaczenia jej błędów

1

W 2008 r. Sebastian (33 lata) wychodząc na wolność pobrał bilet na osobowy do miejsca zamieszkania. Ale wsiadł do pośpiesznego. Konduktor go złapał w pociągu z za tanim biletem. Seba się tłumaczył, że jest prosto z więzienia. Ale za karę musiał wysiąść stację wcześniej, w Środzie. Najpierw poszedł do kolegi spytać, co u Dziwki (25 lat). Ano dzieciaka ma z Markiem, ósmy miesiąc. Kolega postawił, Seba pił przetrącony. Wiedział wcześniej o Dziwce, ale nie wierzył. Była u niego na widzeniu jeden raz. Potem pisała, że w ciąży jest nie z nim. Na imię miała Edyta, ale Seba wpisał ją do komórki jako Dziwkę, była jego żoną po ślubie kościelnym.

 

(Ok. 62 proc. dorosłych obywateli Polski żyje w małżeństwach, 25 proc. to panny i kawalerowie, 4 proc. to rozwiedzeni – dane GUS).

 

Nie widzieli się 10 miesięcy. On miał jechać do niej i do czwórki ich wspólnych dzieci. Bał się, odwlekał, stawiał, pili. Lipiec, byłoby przyjemnie, gdyby Edyta nie słała esów. Pisała: dzieciaki za tobą czekają jak pojebane. Pisała: od Marka się odjeb, jest lepszy niż ty. A także: ty cwelu jebany. A gdy stało się jasne, że Seba nie dotrze, bo pije, żona napisała: ostatni raz zrobiłeś dzieci w hoja. Seba mówił: mnie było wstyd, bo jak to jest, że ja w więzieniu siedzę, a ona sobie robi piąte dziecko.

2

Nie znał ojca. Matka nic na ten temat nie mówiła. Matka bez zawodu, chorowała na nogi. Dostawała rentę, ale niską. Mieszkali we wsi Komorze Nowe, mały Sebastian pracował w polu na rodzinę. Powtarzał pierwszą klasę podstawówki, więc skierowali go do szkoły specjalnej. Do wojska go nie wzięli – kategoria E. Lubił: chodzić na ryby, pracować na roli, zajmować się końmi. Kiedy skończył szkołę, matka wysłała go do gospodarza na parobka. Sama nie mogła pracować przez rwące nogi. U gospodarza, wiadomo: pije się. Zarabia się, na zabawy się chodzi, dziewczyny zrywać jak wiśnie. Seba mówił: dziewczynę, jak chciałem, to miałem. Piłem tylko lepsze winka lub piwo. Więc był bażantem, gdy poznał Edytę. Bażanty mówi się na wsi o kawalerce. Wesele mieli skromne w porównaniu z innymi.

 

(96 proc. ludzi głęboko wierzących twierdzi, że małżeństwo jest bardzo ważne. Wśród niewierzących uważa tak 73 proc. – podaje Pracownia Realizacji Badań Socjologicznych Uniwersytetu Gdańskiego).

 

Ona wzięła się za doroczne rodzenie: córka w 2001 r., syn, druga córka. Dwa lata przerwy i znowu córka. Bażant przez rodzinę wyłysiał z piór. Edyta bez pracy. Matka znowu nogi, bez pracy. Seba jeździł do Poznania na budowy. Na budowach się pije. Edyta nie lubiła, gdy pił. Rano na autobus budził się wyschnięty i zły. Jechał na budowę. Wracał, chuchał, a dzieci się chowały. Sebastian pytał żonę: czemu żeś taka głupkowata? Bo nic nie rozumiała. Że on urobiony po łokcie. On wszystko by dla rodziny.

Żona mu mówi, że młodość jej ucieka z pijakiem, a jego nie ucieka? Popchnął ją parę razy. Ręce mu się rwały do matki, bo też nic nie rozumiała. Rozumieją ci, co pracują. A jego kobiety były nieżyciowe. Gdy Seba pił, chciał im tłumaczyć i udowadniać. Kiedy nie pił, łagodniał. Ale wtedy brakowało słów, żeby tłumaczyć. Wyprowadzał się do matki, ale wracał. Żona była dla niego najważniejszą rodziną. A rodzina najważniejszą rzeczą.

 

(Rodzina jest dla współczesnych Polaków najważniejszą wartością w życiu – tak uważa 88 proc. respondentów CBOS).

 

Koledzy po pracy odwiedzali z butelkami. Marek wpadał, dostawał obiad pół na pół z Sebą, pił mało, zapijał kawą, żegnał się z uprzejmością i nawet się nie zabujał. A Seba wpadał na meble. W dygocie robił żonie rękodzieła. Z miłości, ale nie rozumiała. Gówniara, młodsza 8 lat. Stawiała się, to na złość rzucał robotę i miała za swoje. Z bezsilności ją popychał. Potem, w sądzie, Edycie powiedzieli, jaką straszną rzeczą jest przemoc rodzinna. Na szczęście mąż tylko ją popychał, do przemocy się nie kwalifikował.

3

Przez cztery dni od wyjścia Sebastian do żony i dzieci nie pojechał. Za dużo wiedział – nie chciał tam kogoś zabić. Matka mu powiedziała, że wnuczki jej powiedziały, że Marek lata po mieszkaniu z siusiakiem. Seba u matki przy stole siedział z głową w rękach. Gryzł się: taki frajer do mojej żony. Wysłał Markowi esa: ty szmaciarzu, rozbiłeś moją rodzinę, ja z tobą robiłem, a ty moją żonę ruchałeś. Zamiast Marka, Dziwka nadawała zwrotnie: spierdalaj. A Seba tak ją kochał, tak kochał. Brakowało mu jej, do matki się rwał z agresją. Tęsknił za dzieciakami. W życiu przesiedział prawie trzy lata za drobne kradzieże, ale aż tak nie tęsknił. W święta wysłał żonie opłatek z Rawicza, a ona mu nic. Wyszedł, wysłał esa: ty kurwo, jak dzieci nie oddasz, zginiesz śmiercią tragiczną. Wyszedł, pił, mieszkał u matki, czekał, bał się, pił, kochał.

Czwartego dnia Dziwka przysłała esa, że jedzie do niego z dziećmi. Spał, ale zwlókł się. Skacowany to spokojny. Wyszedł przed dom w klapkach. Poryczał się na widok dzieci.

 

(95 proc. Polaków mówi o sobie jako o ludziach rodzinnych lub raczej rodzinnych – podaje CBOS).

 

Edyta trzymała na rękach ich najmłodszą córkę, dwulatkę. A w brzuchu miała obcego, nie jego syna. Sebastianowi założyła sprawę o rozwód. Potem, w liście z więzienia, Seba napisał: dążyłem do wybaczenia jej tego błędu ze względu na dzieci i na to, że jesteśmy rodziną. A teraz stali naprzeciw siebie. On ją złapał za szyję, jakby skręcał kark. Pocałował. Zebrał się tłumek gapiów. Seba i Edyta poszli za stodołę porozmawiać w spokoju. On: ja nawet nie wiem, czy te nasze dzieci są moje. Ona: skurwysynie. On: wróć. Ona: nie. On kłamał: ja mam dziewczynę, to ty też sobie kogoś znajdź. Ona: nawet nie potrafiłeś zrobić syna. W sądzie Sebastian powiedział: chapłem ją za gardło. Edyta poleciała na plecy, w kukurydzę. On: teraz cię, kurwo, zabiję. Sąsiedzi go odciągnęli. Poszedł do domu, wrócił z nożem. Jak automat szedł, roztrącał ludzi. Edyta uciekła do sąsiadki. Przebiegła kuchnię. Szedł za nią. Przez wszystkie pokoje. Matka Seby przygarnęła wnuki i dała im cukierków. Odwracała uwagę. Edyta doszła do ściany. Skuliła się w kącie pod szafą. Seba wyszedł z domu spokojny. Wyrzucił nóż. Matka spytała: coś ty dobrego zrobił? Odpowiedział, że udowodnił, wytłumaczył. Z domu już krzyczeli: Edyta we krwi stoi! Dzwonili na pogotowie. Wyprowadzili Edytę przed dom i usadowili na taborecie.

4

Sebastian poszedł do lasu się powiesić. Ale znowu się bał. Krążył przez kilka dni. Szukali go policjanci z psami. Helikopter z kamerą termowizyjną. Siedział w krzakach niedaleko domu. Edyta przeżyła, miała cesarskie cięcie. Syna urodziła zdrowego. Na kostce miał tylko zadrapanie od noża, na lędźwi centymetrową ranę.

We wrześniu 2009 r. Sebastian dostał 15 lat więzienia i 10 lat zakazu zbliżania się do Edyty. W sądzie płakał i przepraszał. Mówił: żonę kocham i kochać nie przestanę.

 

Byłem wniebowzięty, że się zgodziła

1

W 2003 r., kiedy się pobierali, Mariusz (28 lat) miał o sobie niskie mniemanie. Joanna (20 lat) była królową imprez. Wygadana. Łatwo nawiązująca. Lubiana w towarzystwie i dobrze tańcząca. Mariusz był zamknięty w sobie, małomówny. Oganiał się od ludzi, nie tańczył. Jeździł Mercedesem. Poznali się w opolskim pubie Drake, urządzonym w stylu wikingowskim. Zaczęli chodzić. Zwalisty okularnik bez właściwości i frenetyczna brunetka wycięta z damskiej prasy. Bywali tematem podśmiechówek. Że w dyskotece ona zostawia go w szatni z płaszczem. Mariusz się zdziwił, że za niego wyszła.

 

(92 proc. Polaków uważa, że rodzina jest niezbędnym warunkiem osiągnięcia szczęścia – dane CBOS).

 

A trzy miesiące później już razem nie mieszkali. Bo mu znikała. Po pijanemu mówiła, że może mieć lepszych. Że lubiła jego samochód. Że chciała zobaczyć, czy fajnie być mężatką. Niefajnie. Nie gotowała obiadów. Nie sprzątała w domu. Wciąż się śmiała i tańczyła, a on myślał, że nie będzie. Po ślubie nie powinna. Miała kolegów, wobec których zachowywała się obiecująco. Mariusz złożył pozew rozwodowy. Zapomniał o opłacie sądowej i sprawa nigdy nie ruszyła. W 2005 r. Joanna urodziła córkę i się uspokoiła. W 2008 r., kiedy się definitywnie rozstawali, Mariusz dalej miał kompleksy. Obwiniał żonę. Ona przed nim uciekała.

2

Mariusz ją wychowywał. Pilnował jej. Musiał się mieć na baczności. Miał sygnały od kolegów, że ona się źle prowadzi.

 

(Zdrada małżeńska zawsze jest złem i nigdy nie może być usprawiedliwiona, tak twierdzi 84 proc. badanych Polaków – według CBOS).

 

Walił ją pięścią w twarz. Rodzicom mówiła, że to córka uderzyła grzechotką. Czasem wierzył, że jest niewinna. Że koledzy z zazdrości gadają. Bo taką każdy chciałby mieć. Ale uważać musiał. Więc wymuszał zeznania biciem. A jeśli się nie przyznała – była niewinna. Przed ślubem ojciec też mu doniósł, że z niej lafirynda. Rodzice Mariusza przyszli do rodziców Asi odwołać zaręczyny. Młodzi pobrali się w tajemnicy. Mariusz kochał Joannę. Kiedy na początku mieszkali u jej rodziców, był cieniem. Chodził z nią albo za nią.

 

(67 proc. Polaków nie popiera wyboru bycia singlem – podaje CBOS).

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj