szukaj
Z życia sfer
Nuda jaskiniowca
Ciekawych eksperymentów nigdy dość, dlatego cieszy akcja warszawskiego zoo, które przez kilka listopadowych dni pokazywało zwiedzającym parkę ludzi udających jaskiniowców, zamkniętych w klatce starej małpiarni.

Dzięki eksperymentowi, którego pomysłodawcą był jeden z pielęgniarzy małp człekokształtnych, publiczność mogła zapoznać się z tematyką jaskiniostwa na żywo. Dyrekcja zoo zapewniła, że jest to pomysł twórczy, „otwierający wyobraźnię i inspirujący rozmowę na temat kondycji człowieka i jego miejsca we Wszechświecie”. Opinie zwiedzających na temat kondycji autora eksperymentu były wprawdzie podzielone, panowała natomiast zgoda co do tego, że kondycja jaskiniowców jest mimo kiepskiej pogody niezła, zaś ich miejsce we Wszechświecie jest miejscem suchym, wygodnym i dzięki kratom – bezpiecznym.

Eksperyment w stołecznym zoo przyniósł wyniki zaskakujące. Osadzeni w klatce przyznali, że udawanie jaskiniowca to fajna przygoda, dzięki której zrozumieli, jak łatwo być szczęśliwym. Z drugiej strony narzekali na nudę, zimno oraz na to, że mieli ze sobą zbyt mało kanapek, a ludzie nie chcieli ich dokarmiać. Czas urozmaicali sobie próbami rozpalenia ognia, niestety bezskutecznymi, co pokazuje, że osiągnięcie wyższego stopnia rozwoju jest jednak rzeczą trudną i czasochłonną. Z braku ognia dla rozgrzewki jaskiniowcy musieli huśtać się na zawieszonej w klatce oponie.

Z jednej strony szkoda, że eksperyment trwał zaledwie kilka dni, przez co nie udało się ustalić, ile czasu potrzebuje jaskiniowiec np. na wynalezienie koła. Z drugiej strony, istnieje obawa, że zanim obserwowana dwójka coś by wynalazła, zanudziłaby się na śmierć. Dlatego koncepcja, aby jaskiniowców codziennie po 15.00 zwalniać do domu, była naukowo słuszna. Dzięki temu jaskiniowiec płci żeńskiej (lat 18) mogła wieczorami kontynuować studia, a jej kolega (lat 24) udawać się do pracy jako barman w lokalu, w którym, zdaje się, także panują klimaty jaskiniowe i można zarobić maczugą, ale przynajmniej nie jest nudno oraz jest się czym rozgrzać.

Nad zgromadzonym podczas eksperymentu materiałem badawczym będą się teraz musieli pochylić pracownicy zoo, antropolodzy, a może również lekarze. Dyrekcja już ogłosiła sukces, ujawniając, że akcja stała się mocną zachętą do odwiedzania ogrodu zoologicznego. Kto wie, czy w tej sytuacji dyrekcja nie powinna wzbogacić swojej oferty i pomyśleć o zachętach jeszcze mocniejszych. Jak widać, pokazywanie samych zwierząt nie jest już żadną atrakcją, dlatego warto by postawić na ludzi, i to nie tylko jaskiniowych.

W ramach kolejnych akcji edukacyjnych można pokazać współczesnych przedstawicieli gatunku, np. polityków, którzy – jak wiadomo – lubią się pokazywać. Na początek mogą to być znani posłowie różnych partii, których widok zainspirowałby dyskusję o kondycji polskiej klasy politycznej i jej miejscu we Wszechświecie. Albo działacze związków zawodowych, dzięki obserwacji których dowiedzielibyśmy się, ile czasu zajmuje im rozpalenie ognia i podpalenie wiszącej w klatce opony.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj