szukaj
Źródła pożądania władzy
Kto zostaje przywódcą?
Polaków czeka jesień wyborów. Jeśli kadencje nie są skracane, wybory parlamentarne (co 4 lata) i prezydenckie (co 5 lat) wspólnie zdarzają się raz na 20 lat. Tak jest właśnie w tym roku. Nie będziemy tu jednak snuli spekulacji politycznych. Zastanówmy się raczej, kto staje w wyborcze szranki i jakie cechy zapewniają zwycięstwo?
Kto wygrywa?
Scootie/Flickr CC by SA

Kto wygrywa?

Amerykański politolog Roger D. Masters uznał, że polityka oznacza formę rywalizacji między ludźmi o zdobycie takiej pozycji, która umożliwia wydawanie poleceń pozostałej części społeczeństwa. W społeczeństwach pierwotnych przywódcą był osobnik najsilniejszy. W ustrojach demokratycznych, by wyłonić przywódców, organizuje się wybory.

Podstawowym warunkiem przywództwa politycznego jest umiejętność i możliwość takiego wywierania wpływu na innych, który powoduje, że z własnej woli ulegają władzy lidera. Taka uprzywilejowana pozycja może wynikać z trzech czynników.

Po pierwsze – z popularności lidera. Jednak sama popularność nie gwarantuje podążania za nim, a jedynie chęć bycia z nim. Tym samym nie zabezpiecza przed dezercją w sprzyjających okolicznościach.

Po drugie – naśladowania przywódcy. Przejawia się to w imitowaniu jego zachowania (np. fizycznego upodabniania się, czy posługiwania tymi samymi powiedzeniami).

Po trzecie – koniecznym elementem przywództwa jest podążanie za przykładem i poleceniami wodza. Dopiero osiągnięcie przez lidera tego trzeciego etapu, gdy jest on jednocześnie popularny i naśladowany, zbliża lidera do charyzmy.

Ale określenie, czym powinien się charakteryzować lider, aby być popularnym, naśladowanym i wzbudzać posłuch, nie jest tak proste, jakby się mogło wydawać. Z pewnością jednak powinien on mieć dojrzałą osobowość.

pracować nad sobą czy nad wyborcą?

Próbę opisu dojrzałej osobowości można odnaleźć w opracowanej w połowie XX w. teorii Gordona W. Allporta. Wyodrębnił on kilka kryteriów. Po pierwsze, życie dojrzałej osoby nie może się ograniczać tylko do zbioru czynności ściśle związanych z jej własnymi potrzebami i obowiązkami. Powinna umieć brać udział w szerszym zakresie działań, mieć rozległe zainteresowania i cieszyć się nimi.

Drugą cechą jest umiejętność serdecznego odnoszenia się do innych. Utrzymywania głębokich, intymnych kontaktów z niektórymi ludźmi i – z drugiej strony – zdolność utrzymywania bliskich kontaktów, które nie łamią indywidualności i nie dążą do podporządkowania sobie innych.

Trzecią charakterystyką wymienioną przez Allporta jest dojrzałość emocjonalna. Jej przejawami są na przykład: wysoka tolerancja na frustrację, panowanie nad własnymi popędami, akceptacja swoich słabości i porażek bez poczucia klęski, równowaga emocjonalna wypływająca z poczucia bezpieczeństwa psychicznego.

Czwartym kryterium dojrzałej osobowości jest realistyczny stosunek do życia. Składają się na nań inteligencja oraz widzenie spraw i ludzi we właściwych proporcjach. Jest to umiejętność ujmowania problemów z wielu różnych punktów widzenia, a – co za tym idzie – rozumienia ludzi, którzy mają odmienne przekonania i poglądy.

Piąty wymóg to umiejętność obiektywizacji siebie – wgląd i poczucie humoru. Obiektywizacja polega na dobrym poznaniu samego siebie – odróżnianiu cech, które wydaje się nam, że mamy, od cech, które faktycznie mamy, i od tych, które inni sądzą, że mamy. Poczucie humoru oznacza nie tylko zdolność znajdowania radości i śmiechu w zwyczajnych sprawach, lecz także zdolność zachowywania pozytywnego stosunku do samego siebie i kochanych osób przy jednoczesnym dostrzeganiu u siebie i u nich niekonsekwencji i absurdów.

Ostatnim kryterium dojrzałej osobowości jest posiadanie jednoczącej filozofii życia, nadającej celowość i znaczenie wszystkiemu, co robimy. Jednym ze źródeł takiej filozofii może być, według Allporta, religia.

Z perspektywy teorii Allporta wydaje się, że polityk, który będzie miał dojrzałą osobowość, ma większe naturalne szanse stać się prawdziwym charyzmatycznym przywódcą. Jednak, co podkreśla ten psycholog, aby taką osobowość wypracować, potrzeba dużo wysiłku i czasu. Większość współczesnych polityków taki wysiłek uznaje za coś zbędnego. Raczej wyznają pogląd, że zamiast pracować nad sobą, łatwiej jest popracować nad wyborcami. W związku z tym ich wejście do polityki ma zupełnie inne podstawy niż ekspansja dojrzałej osobowości.

Co motywuje do bycia politykiem?

Jednym z pierwszych naukowców, który podjął próbę odpowiedzi na to pytanie, był Harold Laswell. Punkt wyjścia dla jego rozważań stanowiła freudowska psychoanaliza. W swojej książce „Psychopatologia i polityka” dokonał analizy wywiadów z postaciami życia politycznego. Stwierdził, że w większości przypadków ich zaangażowanie się w politykę ma na celu skompensowanie czy też nadrobienie braków i niepowodzeń w życiu osobistym. Według Laswella historie karier politycznych ujawniają istnienie zaburzeń seksualnych w okresie dzieciństwa lub w wieku młodzieńczym, a działalność w polityce jest próbą zaspokojenia ich w inny sposób. I na takiej właśnie podstawie rozwija się zwykle osobowość homo politicus. Stanowi ona połączenie – często nieświadomych – motywów oraz pewnych uzdolnień. Dzięki takiej wewnętrznej konstrukcji politycy są zdolni realizować własne cele przy jednoczesnym przekonaniu, że np. kieruje nimi troska o dobro narodu. Laswell sugeruje, że np. stłumiona nienawiść do ojca może obrócić się w nienawiść przeciwko autorytetom pełniącym role przywódców w społeczeństwie lub przeciwko całym grupom społecznym – kapitalistom czy obszarnikom. Konsekwencją tego może być jednak działanie zjednujące zwolenników i niosące znamiona charyzmy.

Charakterystycznym rysem osobowości politycznej jest więc przesadna potrzeba szacunku i uznania. U jej podstaw leżą jednak frustracje i niezaspokojone potrzeby doznane w życiu rodzinnym. Laswell dowodzi, że naczelną wartością, którą chce zrealizować polityk, jest osiągnięcie prestiżu. Towarzyszą jej dążenia do uzyskania poczucia bezpieczeństwa i majątku (dochodu). Elity polityczne starają się więc zdobyć te wartości za wszelką cenę. Najczęściej uciekają się one do manipulacji społeczeństwem, posługując się przymusem, przekupstwem lub określonymi symbolami.

Dążenie do zdobycia prestiżu często wiąże się z aspiracjami do zmiany swojej pozycji społecznej. Dla wielu ludzi bycie politykiem może więc stanowić sposób na uzyskanie awansu społecznego. Jest to pragnienie siły i poczucia bezpieczeństwa. Pragnienie identyfikacji z grupą stojącą wyżej w hierarchii społecznej niż ta, z której pochodzą rodzice takiej osoby, oraz posiadania oznak przynależności do niej. Jednak aby mogło nastąpić takie przejście, jednostka musi odpowiadać pewnym, z góry określonym warunkom. Musi mieć jakiś talent czy zdolności, określone kompetencje. To właśnie one – jeśli zostaną zademonstrowane i rozpoznane – stanowią gwarancję społecznego awansu.

Czego naprawdę pragną politycy?

Do podobnych wniosków dotyczących motywacji, by zostać politykiem, dochodzi także Rufus Browning. Według niego, kandydaci na urzędy publiczne charakteryzują się specyficznym syndromem motywacyjnym. Składają się na niego silne wewnętrzne potrzeby: władzy, podwyższenia własnego statusu społecznego, osiągnięć i afiliacji (przynależności do określonej grupy i służenia jej).

Rozwinięciem propozycji Browninga są analizy prowadzone od wielu lat przez psychologa Davida Wintera. Bada on motywy kierujące działaniami polityków i ich wpływ na sukcesy wyborcze. Pragną oni przede wszystkim osiągnięć, afiliacji i władzy.

Motyw osiągnięć związany jest z preferowaniem umiarkowanego ryzyka, korzystaniem z informacji zwrotnych w celu modyfikacji własnych działań oraz dążeniem do odniesienia sukcesu. Ludzie z silną motywacją osiągnięć są innowacyjni i chętnie korzystają z nowych możliwości działań, nawet jeśli czasem są one nieuczciwe czy nielegalne. Przy czym rzadko sprawdzają się oni w sytuacjach wymagających koordynowania pracy innych. W odniesieniu do polityków, zdaniem Wintera, silna motywacja osiągnięć wydaje się wikłać liderów w cykl frustracji i nieustępliwości. Dzieje się tak dlatego, że posiadają oni jedynie ograniczoną kontrolę nad wynikami i czasem muszą rezygnować ze swoich aspiracji.

Motyw afiliacji obejmuje dbanie o ciepłe i przyjazne relacje z innymi. Ludzie z silną motywacją tego typu z reguły są nastawieni na współpracę, lecz w warunkach zagrożenia mogą czuć się dotknięci i wycofują się. Politycy kierujący się afiliacją to często „obrońcy pokoju”. Poszukiwanie ciepłych relacji z innymi zwiększa ich podatność na wikłanie się w skandale.

Motyw władzy objawia się koncentracją na zdobywaniu wpływu i prestiżu. Prowadzi on do natchnionego przywództwa, lecz również wiąże się z agresją werbalną i fizyczną, podejmowaniem ryzyka, a także nadużywaniem alkoholu czy nadmierną pobudliwością seksualną.

Wyniki analiz Wintera sugerują, że zwycięski w wyborach 1992 r. Bill Clinton charakteryzował się w trakcie kampanii motywami: osiągnięć i afiliacji – nieco poniżej średniej oraz ponadprzeciętną motywacją władzy. Po wyborach w analizowanym przez Wintera przemówieniu inauguracyjnym wszystkie te motywy nasiliły się. W przypadku głównego rywala Clintona – George’a Busha – uzyskane wyniki są całkowicie odmienne. Miał on zdecydowanie najsilniejsze spośród wszystkich ubiegających się o fotel prezydencki wszystkie trzy rodzaje motywacji: osiągnięć, afiliacji i władzy.

Podsumowując wyniki swoich analiz Winter stwierdza, że trudno jednoznacznie wskazać, jaki powinien być układ sił motywacyjnych kandydata, aby zapewnić mu zwycięstwo wyborcze. Ważne jest natomiast, aby profil motywacyjny polityka był zbieżny z profilem znaczniejszej części społeczeństwa w momencie wyborów. Dlatego przegrana Busha w pewnym stopniu wynikała ze zbyt silnego pragnienia władzy. Zdaniem Wintera, przeakcentowanie tego motywu w jego przemówieniach istotnie poróżniło go z wyborcami, którzy raczej woleli kandydata o przeciętnym dążeniu do władzy w kombinacji z silną motywacją osiągnięć i afiliacji.

Czynnikiem motywującym do rozpoczęcia kariery politycznej są także osobiste ambicje. Według Josepha Schlesingera „ambicja tkwi w sercu polityki. Politycy rozkwitają w nadziei na awans i poprzez dążenie do zdobycia urzędów”. Wyróżnia on trzy rodzaje ambicji politycznych: punktową, statyczną i postępową. Pierwsza z nich dotyczy najmniej licznej grupy – tych, którzy starają się o objęcie jakiegoś urzędu tylko na jedną kadencję. Ambicja statyczna charakteryzuje osoby, które starają się zostać np. parlamentarzystą i utrzymać takie stanowisko, jak najdłużej się da. Z kolei ambicja postępowa dotyczy polityków, którzy traktują zdobycie jednego urzędu jako początek dalszej kariery. Tak szybko, jak to jest możliwe, często podejmując znaczne ryzyko – starają się ubiegać o coraz to wyższe stanowiska. Ukoronowaniem ich kariery i zaspokojeniem pragnień jest dopiero objęcie najwyższego urzędu w państwie.

Jakie są powody wstąpienia do partii politycznej? Na początku lat 60. XX w. Peter B. Clarke i James Q. Wilson stwierdzili, że motywy zaangażowania się na rzecz pracy partyjnej można podzielić na trzy kategorie: materialne, celowe i solidarnościowe. Motywy materialne dotyczą możliwości znalezienia możnych protektorów i zysku ekonomicznego oraz uzyskania awansu społecznego. Motywy celowe związane są z chęcią osiągnięcia określonych celów politycznych czy też, bardziej ogólnych, celów ideologicznych. Pobudki solidarnościowe wiążą się z pragnieniem uczestniczenia w różnych formach zabawy w towarzystwie innych ludzi. W tym przypadku głównym źródłem spełnienia jest możliwość bycia w grupie, podzielania jej statusu i uczestniczenia w jej działaniach.

Prace Clarke’a i Wilsona zainspirowały kanadyjskich politologów do szukania przyczyn, które skłaniały ludzi do włączania się w pracę na rzecz Partii Liberalnej w Ontario. W tym celu Harold Clarke, Richard Price, Marianne Stewart i Robert Krause przeprowadzili badania delegatów na konwencję tej partii w 1973 r. Analizy uzyskanych danych podzielili na trzy części: Co motywuje ludzi do wstępowania do partii? Co motywuje do pozostawania jej członkiem? Czy motywy te wiążą się z aktywnością w pracy partyjnej?

Jako przyczyny zapisywania się do Partii Liberalnej politycy najczęściej wskazywali trzy kwestie: chęć wywierania wpływu na politykę rządu, chęć przyłączenia się do tej konkretnej partii oraz chęć reprezentowania głosu społeczności, z której pochodzą. Jako najmniej istotne motywy politycy kanadyjscy wymieniali: możliwość nawiązania kontaktów biznesowych, budowanie własnej pozycji w polityce oraz chęć bycia rozpoznawanym przez społeczeństwo.

Bardziej zaawansowane analizy ujawniły jednak, że motywy przyłączenia się do Partii Liberalnej mają zgoła inną hierarchię. Pierwszą i najistotniejszą kategorię badacze określili jako czynniki osobiste i instrumentalne. Innymi słowy, część osób zapisując się do partii chce osiągać własne, osobiste cele. Składają się na nie głównie – wbrew deklaracjom – korzyści materialne: zdobycie kontaktów biznesowych, które mogą przynieść wymierną poprawę sytuacji życiowej, dalej – dążenie do zaspokojenia własnych aspiracji politycznych, a także zdobycie uznania i bycie rozpoznawalnym przez innych.

Drugą kategorię stanowiły motywy demokratyczno-polityczne. Wiążą się one przede wszystkim z pragnieniem wywierania wpływu na politykę rządu, lecz także z chęcią służenia innym ludziom czy wręcz obowiązkiem ich reprezentowania.

Trzecim czynnikiem była chęć uczestniczenia w wydarzeniach społecznych. Czerpanie radości z przebywania z innymi ludźmi i wspólnej zabawy.

Czwarta kategoria dotyczyła wyrażenia własnego poparcia dla poglądów prezentowanych przez partię. Okazało się też, że członkostwo w partii może być wyrazem osobistej przyjaźni z innymi jej politykami. Innymi słowy, znajomość z liderami czy działaczami również może zaowocować przyłączeniem się do nich.

Co ciekawe, wzorce motywacyjne skłaniające do zapisywania się do partii zmieniają się wraz z upływem czasu. Ponad 65 proc. polityków Partii Liberalnej stwierdziło, że ich motywacja istotnie zmieniła się od momentu wstąpienia do tego ugrupowania. Badani przyznawali, że o tym, iż pozostają w ugrupowaniu, decydują względy towarzyskie! Podkreślali, że pozostając w strukturach partyjnych mają możliwość utrzymania zawiązanych przyjaźni i kontaktów społecznych. Poza tym mogą uczestniczyć w różnego rodzaju wydarzeniach, które dają im radość. W znacznie mniejszym stopniu politycy wskazywali na motyw związany z wywieraniem wpływu na demokrację i politykę. Można więc wnioskować, że powołanie i chęć realizacji określonych celów z czasem politykom ustępuje. Przyzwyczajają się do bardziej ludzkich uroków pełnienia funkcji politycznych.

Czy polscy politycy kierują się podobnymi motywami? Częściową odpowiedź na to pytanie przynoszą wyniki badań nad lokalnymi działaczami politycznymi przeprowadzone w latach 1991–1995 przez zespół badaczy pod kierownictwem Jerzego Wiatra. Działacze ci byli m.in. proszeni o wskazanie motywów, jakimi kierują się ludzie wstępując do partii politycznych. Najczęściej wymieniali chęć wywierania wpływu na życie polityczne. Istotnymi czynnikami były według nich także: możliwość prezentacji i realizacji własnych przekonań oraz chęć zrobienia kariery i załatwienia prywatnych interesów. Z kolei za najmniej istotne działacze lokalni uznali poczucie obowiązku i presję otoczenia. Otwarta jednak pozostaje odpowiedź na pytanie: Jaka była prawdziwa motywacja tych działaczy, która ich (a nie abstrakcyjnych ludzi) skłoniła do zaangażowania się w politykę?

Na podstawie wywiadów z kilkunastoma polskimi politykami przeprowadzonych w 1997 r. Cezary Trutkowski ustalił, że definiują oni politykę jako dążenie do zdobycia władzy. Dodawali, że jeśli ktoś twierdzi inaczej, ociera się o kłamstwo. Ponadto, przez polskich polityków ich działalność traktowana była przede wszystkim jako sfera realizacji własnych przekonań i wartości, a nie reprezentowanie wyborców. Trutkowski wskazuje, że społeczeństwo jest przez nich traktowane raczej przedmiotowo, jako materia realizacji autorskich projektów. Materia ta jest uznawana za kłopotliwą, gdyż trzeba włożyć wiele wysiłku, aby pozyskać ją do współpracy i zaakceptować ograniczenia z tego wynikające.

Ponadto, ze względu na motywy dążenia do władzy głoszone przez polskich polityków, można ich podzielić na dwa ogólne typy. Pierwszy z nich charakteryzuje chęć odniesienia osobistych korzyści materialnych oraz zaspokojenie osobistych ambicji. Natomiast drugi – rozładowanie swoich frustracji poprzez zdobycie prestiżu, uznania czy, po prostu, odczucie przyjemności. Należy jednak zaznaczyć, że na polskiej scenie politycznej są też działacze ideowi, którzy starają się realizować określone cele społeczne.

Jak dobrze wybierać? Przyglądając się uważnie kwestii motywacji, by zostać politykiem, zauważymy pewną rozbieżność. Naukowcy, którzy budują swoje teorie na podstawie obserwacji działań polityków, ich przemówień, udzielanych wywiadów itd., z reguły opisują ciemną stronę mocy. Z punktu widzenia tych teorii politycy są żądni władzy i osobistych korzyści. Kierują się własnymi potrzebami i ambicjami. Bardzo rzadko cechuje ich altruizm i potrzeba służby innym ludziom. Natomiast analizy badań przeprowadzanych z udziałem polityków, prezentują raczej jasną stronę mocy. Politycy zapewniają, że chcą czynić dobro dla swoich wyborców, wpływać na politykę, by lepiej odpowiadała oczekiwaniom obywateli. Pragną wraz z innymi, sobie podobnymi, usprawniać demokrację i wieść naród ku szczęściu.

Powyższa rozbieżność ma także swoje odzwierciedlenie w jakości sprawowania władzy przez polityków. W zasadzie tuż po wygranych wyborach każda z partii rządzących rozpoczyna drogę w kierunku ostatnich pozycji w sondażach popularności. Wyborcy – niemalże z dnia na dzień – przestają być zadowoleni z decyzji, które podjęli. Często okazuje się, że ich reprezentanci okazali się jedynie chwilowymi liderami, a nie oczekiwanymi charyzmatycznymi przywódcami. Skąd biorą się powyższe sprzeczności? Wydaje się, że jednym z powodów jest deficyt dojrzałych osobowości w elitach politycznych.

Szansę na poprawę jakości decyzji wyborczych stanowi niewątpliwie odkrycie motywów, które skłaniają konkretnych kandydatów do stanięcia do rywalizacji. Motywów nie tyle przez nich głoszonych, co raczej tych, które wyłaniają się po głębszej analizie ich dokonań i przeszłych działań. Wyborcy powinni więc starać się wyjść poza informacje dostarczane przez polityków, poznać kandydata, na którego chcą oddać głos.

W 1841 r. Thomas Carlyle napisał, że „historia świata nie jest niczym innym niż biografią wielkich ludzi”. Wydaje się jednak, że XXI w. dopisuje ciąg dalszy: „lecz z całą pewnością nie jest autobiografią polityków”.


Wojciech Cwalina

(34 l.) jest adiunktem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Autor i współautor prac z psychologii poznawczej, organizacji i zarządzania, psychologii marketingu politycznego oraz psychologii mediów, w tym książek: „Telewizyjna reklama polityczna” (2000 r.) oraz „Marketing polityczny” (2005 r., wraz z Andrzejem Falkowskim). Doradca w politycznych kampaniach wyborczych. Stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w 2001 r.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj