Jak opowiedzieć Auschwitz
Głosy
Przed wejściem zakładasz słuchawki, przewieszasz przez szyję miniaturową stację. Ustawiasz falę. Nie musisz stać blisko głosu, który należy do przewodnika. Możesz oddalić się na długość fali i kontemplować Auschwitz na osobności. Możesz słuchać głosu, fotografując sobie Auschwitz jednocześnie.
Leszek Zych/Polityka

Kroki. Jeśli jesteś gimnazjalistą ze szkolnej wycieczki, głos w słuchawce irytuje cię jako dyscyplinujący. Czujesz się uziemiony, bo musisz milczeć. Przestawiasz kanały w elektronicznym gadżecie i bawi cię, że łapiesz głosy w obcych językach, należące do przewodników obsługujących zagranicznych turystów. Ale nikt nie upomina się o twoje skupienie. W Auschwitz minęły czasy pedagogicznego kiwania palcem. Emocje są twoją prywatną sprawą.

Pierwszy kadr w twoim komórkowym aparacie to brama z cynicznym logo zagłady (tymczasowo kopia). Na parapecie baraku obok bramy z logo siada kot. Oswojony, choć nie ma imienia. Nie boi się twoich kroków, polskich, żydowskich, brytyjskich, niemieckich, z całego świata. 2009 r. był rekordowy – 1,3 mln tych, którzy postawili tu kroki.

 

Lekcja. Na 65 rocznicę wyzwolenia obozu (27 stycznia) posiadacze głosów (przewodników jest 240) dostali identyfikatory z nowym symbolem Auschwitz – są nim tylko oczy. Stary symbol – trójkąt więźniarski na tle drutu i pasiaka – był konfliktowy, bo nie miał żółtej gwiazdy i przywłaszczał cierpienie głównie Polakom.

Przyjeżdżasz tu na ogół jedyny raz w życiu. To duża odpowiedzialność dla głosów – opowiedzieć ci obóz tak, żebyś go nigdy nie zapomniał.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną