Jak radzić sobie ze stresem?
Nie dam rady. Czy spętał mnie chroniczny stres?
Stan stresu powstaje wtedy, gdy stawiane przed nami wymagania rozmijają się z naszymi możliwościami, a przynajmniej poddają je próbie.

Stresowi towarzyszy fizyczne pobudzenie, a także emocje: złość, smutek, uczucie napięcia, czasem również – wtedy, gdy sytuację odbieramy bardziej jako wyzwanie niż zagrożenie – uczucie przyjemnego podniecenia. Z biologicznego punktu widzenia stres to szereg zmian w funkcjonowaniu organizmu – wydziela się adrenalina, a gdy stan ten trwa dłużej, również inne hormony, takie jak kortyzol. Serce bije szybciej, kurczą się naczynia krwionośne, źrenice się poszerzają. W myśleniu o stresie somapsyche stanowią nierozerwalną całość, a związki pomiędzy stanem fizycznym organizmu i psychiką są obustronne.

Długotrwały zbyt silny stres, z którym człowiek pomimo wysiłków nie potrafi sobie poradzić, może pociągnąć szereg kosztów psychicznych. To o nich przede wszystkim myślimy, mówiąc o negatywnych konsekwencjach stresu. Należą do nich symptomy obniżonego nastroju, depresji, lęku, a w przypadku stresu ekstremalnego – zespół stresu pourazowego.

O naszym słabeuszostwie

Czy współczesny świat jest stresogenny, raczej unieszczęśliwia i jest źródłem rozlicznych trosk?

Dla wielu osób pewnie tak. Jedna z hipotez, która może się tu narzucać, to pogląd, że współcześnie ludzie czują się nieszczęśliwi, bo są psychicznie słabsi – chowani pod kloszem – i dlatego nie dają sobie rady z trudnościami życia. Rzeczywiście, do pewnego stopnia stresujące wyzwania mogą nas czegoś uczyć i dzięki nim możemy sobie lepiej radzić z przyszłymi problemami. Idąc tym tokiem myślenia, można sądzić, że w przeszłości, narażeni na ciężkie doświadczenia już od początku swojego życia, ludzie byli silniejsi i dzięki temu – pomimo obiektywnych większych problemów od naszych – byli co najmniej tak samo szczęśliwi jak my teraz.

Niestety, reguła, że co cię nie zabije, to cię wzmocni, ma swoje poważne ograniczenia. Badania nad stresem traumatycznym pokazują, że w takich momentach, gdy zagrożone są życie i zdrowie, lub wtedy, gdy jest się świadkiem takich doświadczeń innych ludzi, praktycznie wszyscy reagują silnym stresem, a pamięć takich doświadczeń raczej utrudnia radzenie sobie w sytuacji kolejnych ekstremalnie stresujących doświadczeń.

O biednych i bogatych

Porównując skutki dla psychiki człowieka wywołane przez katastrofy naturalne w krajach zamożnych i w krajach biednych, wyraźnie widać, że w tych drugich są one wyraźnie większe. Powodzie, huragany, trzęsienia ziemi, gdy nawiedzają tereny słabe gospodarczo i mało rozwinięte, zostawiają po sobie jeszcze większe psychiczne cierpienie niż wtedy, gdy dzieją się w krajach zamożniejszych. Słabsze przygotowanie techniczne, gorsza organizacja pomocy, nawet mała, ale trudna do powetowania strata majątku osobistego, wątła sieć pomocy instytucjonalnej, pomimo silniejszych więzi w tradycyjnej społeczności – to wszystko składa się na generalną regułę, że kataklizmy naturalne w biedniejszych krajach zbierają większe żniwo ofiar, a ci, co przetrwali, są w gorszym stanie psychicznym niż w analogicznej sytuacji w krajach bogatszych. Podobnie dzieje się w różniących się zamożnością rejonach krajów rozwiniętych.

Również długość trwania silnego stresu nie uodparnia na jego skutki. Istnieją rejony świata, na przykład w Afryce i w Azji, gdzie całe pokolenia wychowały się w sytuacji chronicznej wojny – z sąsiadami, z lokalnymi grupami etnicznymi, religijnymi. I tu można by pomyśleć, że człowiek może się do wszystkiego przyzwyczaić. Wyniki badań nad zdrowiem psychicznym w takich społecznościach pokazują jednak wyjątkowo ponury obraz. W miejscach takich jak Burundi czy niektóre rejony Indonezji, dotkniętych trwałym konfliktem zbrojnym, liczba osób, które doświadczają symptomów depresji, zespołu stresu pourazowego czy różnych zaburzeń związanych z lękiem dochodzi do kilkudziesięciu procent populacji. Jest to więc skala kilkadziesiąt razy większa niż w miejscach, w których panuje pokój i relatywny dobrobyt!

O pogoni za szczęściem

Należy więc raczej przyjąć, że współczesny świat nie tylko zmniejsza ryzyko stresujących wydarzeń, szczególnie tych skrajnych, ale również oferuje nam bardziej skuteczne sposoby ochrony przed negatywnymi, psychicznymi skutkami takich doświadczeń. Skąd więc bierze się to przekonanie o tym, że współczesność niesie ze sobą stres?

Jednym z możliwych wyjaśnień jest zmiana oczekiwań współczesnego człowieka. Osobiste szczęście jest obecnie bardzo ważną wartością, o którą ludzie zabiegają. Można więc powiedzieć, że przy takich wysokich standardach nietrudno o frustracje. Z drugiej jednak strony, być może problemem jest rodzaj stresu, który nam z reguły towarzyszy.

O ekstremalnych wyczynach

Paradoksalnie, stres może być też stanem pożądanym. Wiedzą o tym animatorzy sportów ekstremalnych, a także twórcy filmów grozy. Pomimo że poszukiwanie ryzyka, szczególnie obserwowane u młodych mężczyzn, jest zjawiskiem uniwersalnym, występującym w różnych kulturach, również tych tradycyjnych (na przykład przytaczane przez Jareda Diamonda w książce pt. „Trzeci szympans” zawody odbywające się na wyspach Pacyfiku, polegające na niebezpiecznych skokach z budowanych wież), to w krajach Zachodu chyba przybiera ono szczególnie duże rozmiary, stając się ważnym elementem stylu życia.

Człowiek nie zawsze dąży więc do unikania stresu – czasem go wręcz poszukuje, a z badań nad różnicami indywidualnymi wiadomo, że ludzie różnią się pod względem poszukiwania ryzyka. Warto jednak zauważyć, że współczesne zjawisko poszukiwania stresu ma jeden wspólny mianownik. To, co jest czy bywa pożądane, to stres w miarę kontrolowany, związany z fizycznym wysiłkiem.

O ile żyjąc w świecie samochodów, klimatyzowanych biur, wind i ruchomych schodów z podnieceniem możemy pomyśleć o lataniu na paralotni czy wędrówce po górach, o tyle mało kto pragnąłby z własnej i nieprzymuszonej woli mieć pracę, w której frustracji dostarcza szef, czy też mieć problemy ze spłatą kredytu. Znakiem naszych czasów jest raczej stres polegający na chronicznym psychicznym dyskomforcie niż na konkretnym fizycznym zagrożeniu.

O szacowaniu wymagań i możliwości

Stan stresu – przypomnijmy – zwykle powstaje wtedy, gdy wymagania, które stawiane są przed nami, rozmijają się z naszymi możliwościami. Wymagania są przez nas interpretowane i oceniane; podobnie ocenie podlegają nasze możliwości. I od tego – to znaczy od ocen i interpretacji – zależy, czy stan stresu w ogóle się pojawi i jak będziemy próbowali sobie z nim poradzić. Oznacza to, że nie tyle zewnętrzne okoliczności, ale nasza reakcja na nie jest źródłem stresu. W tych samych sytuacjach różni ludzie mogą więc zareagować w różny sposób. Na przykład idąc na egzamin można odczuwać niewielkie napięcie lub paraliżujący strach; można odczuwać niepokój, że coś się nie powiedzie, ale również podniecenie na myśl o sukcesie. Ktoś, kto udaje się pierwszy dzień do nowej pracy, prawdopodobnie będzie czuł się bardzo spięty. Zupełnie inaczej niż ten, kto do tej samej pracy udaje się rutynowo.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj