szukaj
Odetnij pępowinę
Co robić z pustym gniazdem?

Gdy córka wyjechała na studia do innego miasta, nie spodziewałam się, że to będzie takie trudne. Tłumaczę sobie, że tak musi być, że nie ja jedna wyprawiam dziecko w świat, ale te argumenty nie przekonują mnie – pisze jedna z matek na internetowym forum. – Ona jest bardzo samodzielna i rozsądna, i wiem, że sobie poradzi z problemami. Ale mnie nie opuszcza świadomość, że będzie w domu już tylko gościem, a ja będę czekać. Na wiadomość, na telefon, na e-maila, na jej przyjazd”.

Wielu rodziców nie potrafi pogodzić się z faktem, że ich dzieci chcą wyprowadzić się z domu. Jeśli mieszkamy w tym samym mieście, to po co wydawać pieniądze na nowe lokum, po co dwie kuchnie, gaz, prąd? Często jednak troska o finanse jest jedynie przykrywką dla panicznego strachu przed nadciągającym pustostanem. Rodzice w wieku 50–60 lat przechodzą syndrom pustego gniazda.

Określa się tak stan przygnębienia i osamotnienia, gdy ostatnie dziecko opuszcza dom. Syndrom ten przejawia się w dążeniu do utrzymania więzi z dzieckiem na dotychczas obowiązujących zasadach. Jeśli zatem stanowiło ono dla rodzica centralny punkt zainteresowania, było przedmiotem troski, a zarazem przyjacielem, powiernikiem rodzinnych sekretów i oparciem w trudnych chwilach, tak powinno nadal pozostać. Dla matki, która „w imię dobra dziecka” poświęciła swoje życie, by poprzez nie realizować własne marzenia, potrzeby i aspiracje, rezygnacja z takiej więzi jest zbyt trudna.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną