Choruję całym sobą. Czy to depresja?
Wydaje się, że z postawieniem diagnozy depresji nie powinno być większych problemów – powszechnie znane są opisy tej choroby. A jednak kłopoty z jej rozpoznaniem miewają nie tylko laicy, lecz także specjaliści – lekarze i psycholodzy.
Lloyd Morgan/Flickr CC by 2.0

hikrcn/PantherMedia

Wiele osób z depresją nie jest świadomych swojej choroby, a dolegliwości przypisuje innym przyczynom. Spośród chorych, którzy stają przed specjalistą, tylko co drugi jest trafnie diagnozowany.

Dlaczego depresja sprawia takie problemy? Niewątpliwie medycyna nie dysponuje badaniami diagnostycznymi, które pomogłyby w jej rozpoznaniu; niezmiennie opiera się ono na tym, co mówi chory, jak się zachowuje i jak wygląda. Jednak trudność jest głębsza. Wiele innych chorób człowiek sam rozpoznaje dość wcześnie; czuje, że z jego zdrowiem jest coś nie tak i nawet nie znając dokładnie charakteru przypadłości, szybko wybiera się do specjalisty. Z depresją jest inaczej: gdy pacjent dociera do lekarza, ten nierzadko stwierdza, że choroba powoli narastała od dłuższego czasu, nawet wielu lat. Nawet jednak wtedy, na etapie zaawansowanej choroby, rozpoznanie przyjmowane jest z niedowierzaniem. Albowiem kwestionowanie tego faktu wynika niekoniecznie z braku wiedzy, lecz z dominującego w naszej kulturze sposobu myślenia oraz interpretacji codziennego doświadczenia.

Dlaczego tak trudno uwierzyć w depresję

Dobrze znamy zależność naszych emocji, pragnień, obaw i nadziei, optymizmu i zwątpienia od naszych doświadczeń, historii naszego życia, a zwłaszcza bieżących wydarzeń. Często chorzy na depresję reagują tak: „nie mam depresji, tylko nie mam sił, gdyż w moim życiu dzieje się ostatnio wiele złych rzeczy”. Albo: „źle się czuję, ale to nie może być depresja, w moim życiu nic złego ostatnio się nie dzieje”. Reagujemy różnymi emocjami – to dla nas oczywiste. Niełatwo nam jednak zaakceptować fakt, że sam nasz sposób reagowania może ulec istotnej chorobowej zmianie. Tego, że możemy z powodu choroby utracić kontrolę nad własnym nastrojem, zdolnością do odczuwania lęku bądź odwagi, przyjemności lub przykrości, chęcią do pracy, wysiłku, walki. Może zmienić się nawet sposób, w jaki myślimy, ogólny trend naszych ocen, przewidywań i fantazji.

Stając wobec rozwijającej się w nas depresji, odruchowo przyjmujemy inną perspektywę: wszystkie zmiany dotyczące naszego wigoru, optymizmu i siły ducha w pierwszym rzędzie skłonni jesteśmy przypisywać zmęczeniu lub prostej reakcji na bieżące wydarzenia życia. Ta zrozumiała i pozornie uzasadniona perspektywa jest prawdopodobnie najistotniejszym powodem nierozpoznawania choroby depresyjnej.

Główny problem polega na tym, że człowiek rozumie swoją psychiczność jako strefę wolności i swobodnych rządów swej woli i rozumu. W myśl tego przekonania duch nie może być przecież czymś skrępowany, nie może chorować i być leczony lekami. Pacjent zwykle pyta lekarza, czy depresja jest chorobą psychiczną, czy też somatyczną i co właściwie jest nieprawidłowego w tym, że będąc w niełatwej sytuacji życiowej, jest w obniżonym nastroju, niepokoi się i martwi, mniej je czy skarży się na swój sen? Oczywiście, że schudł i nie może zmobilizować się do codzienności, stracił też wiarę w swoją przyszłość i sens poczynań. Przestały interesować go sport, filmy i książki, także kwiaty, płeć przeciwna. A jeśli tak ostatnio poplątało się jego życie i ma sobie tyle do wyrzucenia, to dlaczego miałby szukać pomocy lekarza czy psychologa, a nie, powiedzmy, księdza czy buddyjskiego przewodnika duchowego? A może wystarczyłaby zmiana otoczenia, poznanie nowej osoby, może rozwód, może zaangażowanie w pożyteczne akcje i dostrzeżenie (wreszcie!), że nie jest się samotną wyspą, ale człowiek żyje wespół z licznymi ludźmi, którzy go potrzebują? Aby przeżywać swoje życie jako sensowne, trzeba przecież wypełnić je czymś atrakcyjnym. I gdzie tu miejsce na chorobę? Czy słowo choroba wnosi coś istotnego dla wyjaśnienia przeżyć, zmartwień, koszmarnego wewnętrznego napięcia i niepokoju?

Zawsze wymaga leczenia

Depresja niewątpliwie nie jest wyczerpaniem, stresem, nieprawidłowym myśleniem czy problemem duchowym. Nie jest też zaburzeniem osobowości. Depresja jest chorobą. To znaczy znajduje się w tej samej rodzinie rozmaitych zaburzeń i problemów zdrowotnych, z którymi człowiek nie może poradzić sobie sam, a które wymagają leczenia. Błędne jest określanie jej jako choroby nastroju. To trochę tak, jakby wirusowe zapalenie wątroby przebiegające z żółtaczką określić jako chorobę skóry. Albo ostry zawał serca, którego jednym z najczęstszych objawów jest lęk, sklasyfikować jako zaburzenie lękowe.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj