szukaj
Z życia sfer
Grad ministrów
Gazeta Wyborcza” doniosła o nasilającym się zjawisku polegającym na tym, że do spółek Skarbu Państwa dzwonią różne osoby podające się za ministra Aleksandra Grada i domagają się podjęcia określonych decyzji bądź zawarcia konkretnych umów biznesowych. Jedna zażądała także pilnego załatwienia skrytki pocztowej w stołecznym urzędzie.

Trudno ocenić, czy rosnąca liczba osób twierdzących, że są ministrem Gradem, to zjawisko dobre dla naszej gospodarki. Część analityków uważa, że może to być pierwszy sygnał jakichś kłopotów na rynku pracy, a nawet zbliżającej się zapaści. Rzecznik ministra pan Wiewiór przyznał, że zjawisko „przekroczyło pewne granice”, ale nie sprecyzował, od jakiej liczby dzwoniących ministrów Gradów można mówić o takim przekroczeniu. Jego zdaniem, mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją, która grozi tym, że gdy prawdziwy minister Grad zażąda teraz telefonicznie od prezesa którejś ze spółek podjęcia określonych decyzji, zostanie wyśmiany lub postraszony policją i ABW. Niewykluczone, że dla uniknięcia przykrości i upokorzeń minister Grad może w ogóle przestać gdziekolwiek dzwonić.

Z drugiej strony słychać opinie, że większa liczba ministrów Gradów to zjawisko korzystne, bo kilku Gradów zawsze zrobi więcej niż jeden. Możliwe, że ministra Grada było zwyczajnie za mało i że więcej Gradów pozwoli zdynamizować pracę ministerstwa, a przy okazji otworzy ciekawe perspektywy przed innymi resortami, w których kuleją procesy decyzyjne. Gołym okiem widać, że rządowi przydałoby się zwiększenie liczby np. ministrów Grabarczyków i Sawickich. Oczywiście wzmocnienie obsady nie jest konieczne wszędzie – przykładowo w rządzie jest tylko jeden wicepremier Pawlak i jedna minister ds. równouprawnienia, a mimo to, zdaniem ekspertów, jest to liczba i tak zawyżona.

Zwraca się uwagę, że kłopoty z ministrem Gradem to nie nowość i że człowiek używający tego nazwiska różne spółki Skarbu Państwa niepokoi telefonami od dawna. Wszyscy pamiętamy, że premier Tusk obiecał odwołać go po nieudanej sprzedaży polskich stoczni inwestorom katarskim. Fakt, że do transakcji nie doszło, nasuwa podejrzenia, że już wtedy ministrów Gradów było więcej i że wszyscy oni domagali się telefonicznie podjęcia różnych wykluczających się decyzji, co zniechęciło kontrahentów. Zresztą sam Grad przyznał się do tego, że podczas negocjacji dwoił się i troił, co mogło powodować pewien chaos.

Niewykluczone, że premier Tusk nie odwołał żadnego z Gradów tylko dlatego, że nie był pewien, który jest prawdziwy. „GW” informuje, że minister Grad zwrócił się już do ABW z prośbą o wyjaśnienie sprawy osób podszywających się pod niego. Agencja obiecała przystąpić do stosownych czynności dopiero po ustaleniu, czy z prośbą do niej zwrócił się autentyczny minister Grad, czy też osoba, która się za niego podaje.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj