szukaj
Operacja po narodzinach
Czekając na Kryspina
Dopóki Kryspin się nie urodzi, będzie bezpieczny.
hlkljgk/Flickr CC by SA

Kryspin ma 29 tygodni, licząc od poczęcia. Rodzice kochają go od pierwszego USG. Tak jest zawsze, kiedy się dziecka chce i za nim tęskni, kiedy się postanowiło, że już czas. Był leciutko pulsującą fasolką na ekranie monitora. Joanna i Karol Janiakowie przyglądali się synowi, trzymali się za ręce, tacy spłoszeni i dorośli. Czuli, że trzeba gdzieś biec, coś przygotowywać, załatwiać porodówkę i renomowaną położną, czytać o porodach w Internecie, ćwiczyć oddychanie. Był październik, ale słonecznie.

Zaczęły się gratulacje, kwiaty i ubranka. Pierwsza w życiu fotografia Kryspina – długi wydruk z USG – podróżowała z rodzicami po Katowicach i była rozsyłana elektronicznie na dowód jego istnienia. Mieszkanie Joanny i Karola w kamienicy na Załężu – wielkie, designerskie, w tonach szarości, modnie minimalistyczne, chłodne, z abstrakcyjnym obrazem, z plazmą i optymalnie rozmieszczonymi wokół kanapy głośnikami systemu DVD surround – czekało na walające się wszędzie grzechotki. Pokój Kryspina będzie po jaśniejszej stronie, od ulicy, wejście przez sypialnię rodziców. Za oknem jazgoczą tramwaje, ale okna są wymienione, pleksiglas. Kiedy Kryspin miał 16 tygodni, poruszył się pierwszy raz. Bardzo jest witalny tam w środku, trudno go uchwycić na USG, ale wystarczy, że Karol położy rękę na brzuchu Joanny i mały się przyczaja.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną