szukaj
Z życia sfer
Ludzki pan
Marek Wikiński, szef sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Grzegorza Napieralskiego, ujawnił „Gazecie Wyborczej” plany dotyczące kampanii tego kandydata. Są one szalenie ambitne.

„Będę bardzo namawiał Grzegorza, by pokazał ludzką twarz” – wyznał Wikiński, dodając, że chciałby pokazać „nieznanego Grzegorza Napieralskiego – normalnego, dobrego człowieka”. To, że Napieralski nie był dotąd szerzej znany od tej strony, trzeba uznać za duże zaniedbanie spin-doktorów Sojuszu. Na szczęście jest nadzieja, że dzięki wysiłkom sztabowców dobroć i normalność na stałe zagoszczą na ludzkiej twarzy lidera SLD.

Wikiński ujawnił również, że chciałby odkryć w Napieralskim „ludzki wymiar” i w tym celu ściąga już specjalistów z Ameryki. Przyznał, że w oczekiwaniu na ich przyjazd kandydat SLD nie próżnuje, ale przeciwnie – „jest wspaniałym mężem i ojcem”, a także „stopniowo nabywa charyzmy”.

Wikiński nie zdradza, w jakich dawkach Napieralski przyjmuje charyzmę, ale pierwsze efekty już są, gdyż przewodniczący SLD ogłosił publicznie, że będzie nosił wyłącznie niebieskie koszule, tak jak Aleksander Kwaśniewski. Trzeba powiedzieć, że tak twarda deklaracja stawia Napieralskiego w rzędzie zwolenników prezydentury silnej i posiadającej jednoznaczną polityczną barwę, choć z pewnością rozczarowani mogą być ci, którzy mieli nadzieję, że kandydatura Napieralskiego przynajmniej kolorystycznie będzie urozmaicona.

Zdaniem Wikińskiego, rosnąca charyzma przewodniczącego SLD widoczna jest już gołym okiem. „Ci, którzy poznali Grzegorza, mówią, że Grzegorz zyskuje w bezpośrednim kontakcie” – zapewnia. Informacja ta musi wywoływać zrozumiały niepokój w konkurencyjnych sztabach, zwłaszcza w otoczeniu Bronisława Komorowskiego, który z tego, co wiadomo, żadnych dawek charyzmy jeszcze nie bierze, w związku z czym w bezpośrednim kontakcie zyskuje na razie niewiele. Niewykluczone jednak, że jest to element przemyślanej strategii i że Komorowski z charyzmą czeka do ostatniej chwili w obawie, że zbyt wczesne jej nabycie może doprowadzić do niepotrzebnych, zbyt charyzmatycznych wystąpień w jego wykonaniu, co w jego aktualnej, bardzo delikatnej sytuacji tylko by mu zaszkodziło.

Sprowokowany przez dziennikarza Wikiński nie ukrywa, że jako kandydat na prezydenta Napieralski ma również pewne drobne wady. Jedną z nich jest osobliwa skłonność do określania siebie w wypowiedziach publicznych zwrotem „osoba Grzegorza Napieralskiego”. Językoznawcy odradzają używanie tego rodzaju zwrotu, my również. Użycie go może co prawda świadczyć o zdrowym i całkowicie zrozumiałym dystansie właściwego Napieralskiego do swojej osoby, ale z drugiej strony może też rodzić podejrzenia o braku pełnego utożsamienia się tej osoby z poglądami przewodniczącego SLD, co z pewnością byłoby źle przyjęte przez elektorat lewicy.

Dlatego mamy nadzieję, że Napieralski weźmie sobie do serca uwagi znawców języka i przejdzie w stosunkach ze sobą na ty, ewentualnie na pan. I że umiejętne zabiegi promocyjnych sztabowców Sojuszu sprawią, że będzie to bardzo ludzki pan.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj