szukaj
W celi zabójców
Diabelska Góra
Ich przeznaczenie: zabić, usłyszeć wyrok, trafić za kraty, siedzieć. A siedząc rozpamiętywać, odcinać przeszłość, wymyślać przyszłość. Czasu jest dość, niektórzy mają na to całe życie.
Grupa pensjonariuszy Zakładu Karnego we Wrocławiu
Agnieszka Prusak/Polityka

Grupa pensjonariuszy Zakładu Karnego we Wrocławiu

Zły czyn dopadł cię jak nagła choroba. Zaraził cię nóż w twojej dłoni, rewolwer, który wycelowałeś w innego człowieka, pięść, którą zadawałeś ciosy. Skierowano cię do wrocławskiego zakładu karnego przy ul. Kleczkowskiej. Kiedyś pewien oczytany i przewrotny skazaniec w liście do dziennikarza nazwał to więzienie Diabelską Górą. Chorych na gruźlicę bohaterów „Czarodziejskiej Góry” Tomasza Manna izolowano w sanatorium Berghof w alpejskim Davos. Tam pokonywali kolejne piętra wtajemniczeń i skupieni na wsłuchiwaniu się we własny organizm nawet nie zauważyli momentu, kiedy świat ludzi zdrowych przestał mieć znaczenie, właściwie już nie istniał.

Na Diabelskiej Górze, wśród półtora tysiąca dotkniętych lżejszymi przypadłościami – złodziei, włamywaczy, malwersantów – odnalazłeś ze trzystu podobnych do siebie, nieuleczalne przypadki, czyli tych, którzy zadali innym śmierć. Dla nich świat poza kratami też już nie istniał. Liczył się tylko rytm dnia: śniadanie, obiad, kolacja. Spacer, gimnastyka, telewizor. Rozmowy pod celą. Czasem widzenia z bliskimi. I chroniczne poczucie pustki.

Skupiłeś się na sobie. Dniami i nocami rozmyślasz o niezasłużonej krzywdzie, która cię spotkała. Psychologowie określają twój stan syndromem wyparcia. Winisz wszystkich poza sobą. Nie ty trzymałeś nóż, nie ty zadawałeś ciosy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną