Kryzysowy popyt na kreatywność
Z głową w chmurach
Nawet najbardziej poważne korporacje i stateczne firmy zatrudniają dziś ludzi, których do niedawna uważały za szaleńców. Wszyscy szukają innowatorów.
Strocchi/Flickr CC by SA

Praktykowane powszechnie w ostatnich dekadach kopiowanie, powtarzanie formatów, powielanie wzorców, pilnowanie procedur i standardów – przemija. W każdej dziedzinie: od technologii i gospodarki, poprzez marketing czy public relations, naukę oraz sztukę, po zachowania liderów politycznych i gospodarczych oraz szeregowych przedstawicieli różnego typu korporacji – oczekuje się obecnie przede wszystkim innowacyjności. To jeden ze skutków światowego kryzysu, który podważył i ośmieszył rutynę, brak wyobraźni, uleganie owczym pędom. Słowo innowacyjność wszędzie robi błyskotliwą karierę. Nawet Toyota w swoich ogłoszeniach podkreśla, że model jej najnowszego samochodu jest innowacyjny. Wicepremier Waldemar Pawlak patronuje licznym konferencjom, które odbywają się pod hasłem innowacyjności. Dmitrij Miedwiediew poleciał do USA na spotkanie z Barackiem Obamą, ochrzczone „innowacyjnym szczytem”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną