szukaj
O ludzkiej egzystencji ostatnia rozmowa z prof. Aliną Brodzką-Wald
Uśmiech do losu
- Buntuję się przeciwko temu, żeby traktować życie jako egzystencjalny dramat. A myślę, że jesteśmy mistrzami w obrzydzaniu sobie życia - mówi prof. Alina Brodzka-Wald, polonista z PAN.
Tadeusz Późniak/Polityka

<<<Przedstawiamy ostatni wywiad z Panią Profesor, która zmarła 19 marca 2011 r. Rozmowa została opublikowana w nr 46/10>>>

 

Ewa Wilk: – Skąd w pani ta niezmącona przychylność do świata? Gotowość do przejścia z całym światem na ty?

Alina Brodzka-Wald: – Bo ja się uważam za dziecko szczęścia. Ha, staruszkę szczęścia w tej chwili. Lubię ludzi, lubię żyć, lubię się uśmiechać. Uśmiech to jest moja pierwsza czynność poranna. Staram się nie budzić z obrzydzeniem.

Do czego jest ten pierwszy uśmiech?

Do dnia, do ludzi. Po prostu buntuję się przeciwko temu, żeby traktować życie jako egzystencjalny dramat. Poza tragicznymi ostatecznościami. A tu akurat mam skalę porównawczą. Myślę, że jesteśmy mistrzami w obrzydzaniu sobie życia. Więc ja w życiu przyjacielskim, życiu między znajomymi, a nawet między nieznajomymi, się uśmiecham. To nie jest żadna ideologia, to jest wrodzone.

I tragiczne ostateczności wrodzonego uśmiechu nie gaszą?

Jeżeli się ocaleje spod bomb, to potem wydaje się człowiekowi, że każdy dzień jest podarowany. Z całej naszej kamienicy we wrześniu 1939 r. ocalała jedna mała piwniczka, 14 osób. Moje życie składało się z wielu okoliczności, w których dane mi było ocaleć. W końcu rodzi się w człowieku poczucie wdzięczności, że jest życie, że jest dziś.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną