Wybieram piękno?
Czy ładni mają większe szanse na sukces wyborczy?
Dr Wojciech Kulesza
Leszek Zych/Polityka

Dr Wojciech Kulesza

Gdyby zapytać ludzi, kto zwraca większą uwagę na atrakcyjność i piękno innych osób, powiedzieliby, że mężczyźni. Potwierdzają to badania. Kiedy pyta się o cechy idealnej kandydatki – lub kandydata - na randkę w ciemno, mężczyźni na pierwszym miejscu znakomicie częściej niż kobiety wymieniają urodę. Gdy już  randka ma miejsce i chcemy przewidzieć, czy mężczyzna będzie chciał ponownie umówić się z partnerką – najłatwiej można to przewidzieć na podstawie jej urody.

Jeśli powyższe badania wyczerpywałyby złożoność świata społecznego, zapewne wszystkie panie na wyborczych plakatach dbałyby o podkreślanie walorów fizycznego przyciągania. Kandydaci na stanowiska samorządowe natomiast mogliby sobie pozwolić na więcej niedbałości, gdyż im uroda nie pomoże w zdobyciu  mandatu. A jednak tak nie jest. Zależności między urodą kandydatów a płcią wyborców nie są tak proste.

Najwięcej modeli tłumaczących rolę urody w relacjach międzyludzkich pochodzi z nurtu ewolucjonistycznego. Najkrócej mówiąc, uroda u kobiet jest tak ważna dlatego, że potencjalny partner, szukając matki dla swego potomstwa, na podstawie wyglądu zdobywa informację o jej zdrowiu. A tym samym o szansach na urodzenie zdrowego dziecka i długotrwałe zaangażowanie się w jego opiekę. Dla odmiany mężczyzna jest oceniany przez potencjalne partnerki na podstawie stałości inwestowania zasobów i ich ogólnego posiadania. Czyli tego, czy ma na przykład pieniądze i władzę, by zapewnić byt rodzinie, czy jest silny i sprawny, by ją ochronić etc. Jeżeli tak, to chcąc analizować zdrowie partnera, kobieta siłą rzeczy zaczyna zwracać uwagę na jego wygląd. Więcej nawet. Okazuje się, że kobiety szukając kochanka - osoby nie będącej głównym żywicielem i opiekunem - stawiają na pierwszym miejscu jego urodę! Może więc być tak, że kobiety i mężczyźni pożądają urody w równym stopniu.

Psychologia społeczna powiedziałaby, że owszem - nie musi być zależności związanych z płcią. Jesteśmy podobni w tym, że lubimy to, co ładne. Albowiem informacja o urodzie promieniuje, oświetla inne przymioty człowieka – mechanizm ten nazywa się efektem aureoli. Zakładamy, że osoba piękna jest zdrowsza, szczęśliwsza, lepsza. Dlatego adwokaci dbają, by oskarżeni na sali sądowej wyglądali możliwie ładnie, a przynajmniej schludnie. Jest wtedy szansa na niższy wyrok „za wygląd”.

Czy zatem uroda zawsze pomaga? Niekoniecznie. U heteroseksualnych osób tej samej płci może budzić reakcje niechęci. Kobiety, jak i mężczyźni, tak samo często taksują wzrokiem potencjalnych konkurentów/ konkurentki. I tak samo często „każą ich” ich w swych ocenach właśnie za urodę wiedząc, że jest to poważny atut, któremu nie należy dać się zwieść. Przykłady obrazujące kłopoty osób pięknych pochodzą też z niektórych analiz sytuacji kryzysowych. Kiedy dzieje się coś nagłego, poważnego i zagrażającemu wielu ludziom – na przykład, gdy trzeba dostarczyć pomoc powodzianom - osoby decyzyjne najrzadziej pomyślą właśnie o pięknych. Zakładają, że oni jakoś sobie poradzą. To druga strona efektu aureoli.

Jakie z tego wnioski na przyszłość dla zabiegających o poparcie polityków? Zastanówmy się, czy chcemy zabiegać o głosy osób tej samej, czy przeciwnej płci. A dla wyborców?  Zastanówmy się, dlaczego kogoś wybieramy.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj