Z życia sfer
Przedświąteczny rozkład
Niedawne zamieszanie na dworcach pokazało, jak groźnym żywiołem może być nowy rozkład jazdy pociągów.

Okazało się, że rozkład ten był całkowity i przyniósł ze sobą wiele gwałtownych zjawisk. Niektórzy już domagają się od prokuratury ścigania jego autorów oraz uznania Grupy PKP za grupę przestępczą, zmierzającą do obalenia przemocą porządku w III RP.

Obrońcy Grupy przyznają, że co prawda PKP zawiodła, ale tylko na niektórych odcinkach, bo np. sprzedaż biletów funkcjonowała bez zarzutu, co, biorąc pod uwagę obfite opady śniegu, jest godne uznania. Owszem, słychać skargi, że sprzedawano bilety na pociągi nieistniejące, ale przecież nie tylko na nie. Nie da się również ukryć, że pociągi, które były, często nie odchodziły, ale z sygnałów od pasażerów wynika, że odchodziły za to pociągi, których nie było. Powodem takiej sytuacji są niedostatki taboru – wiemy, że PKP ma dużo pociągów, ale nie jest tajemnicą, że większość z nich nie istnieje.

Wielu pasażerów narzeka, że na nieistniejące pociągi mieli oni istniejące bilety, których nie udało im się zwrócić w istniejących na dworcach kasach. Kasjerki odmawiały przyjęcia biletów tłumacząc, że pociągi, na które je zakupiono, nie istnieją tylko na określonych peronach, natomiast istnieją na innych (nieokreślonych). W tej sytuacji zadaniem pasażera jest tylko określenie peronu, na którym jego pociąg istnieje, a następnie znalezienie go.

Niestety, ze skarg pasażerów wynika, że czasem nie istnieją także perony, z których odjeżdżają pociągi. W Katowicach do legendy przeszedł osławiony peron 5, którego przez wiele dni nie udało się nikomu znaleźć. Mimo to Grupa PKP do dziś nieistnienia tego peronu nie potwierdziła, przyznała jedynie, że jest on aktualnie niedostępny. „Pociągi będą się tam zatrzymywać już w styczniu” – uspokoił czytelników „Gazety Wyborczej” rzecznik Grupy PKP, dając do zrozumienia, że pasażerowie mający bilety na pociągi odchodzące z tego peronu w grudniu powinni niezwłocznie przejść na inny, bardziej dostępny peron.

Rzecznik czuje się urażony atakami na Grupę i narzeka, że „wśród pasażerów pokutuje przekonanie, że co złego na kolei, to PKP”. Niestety, część winy ponoszą pasażerowie, którzy nie dość, że mimo ostrzeżeń o wprowadzeniu nowego rozkładu zdecydowali się na jazdę pociągami, to jeszcze wybierają akurat takie składy, które nie kursują. W dodatku bezmyślnie oczekują na nie na tych peronach, z których one nie odchodzą, a nie na tych, z których odeszłyby, gdyby kursowały.

Mimo to Grupa PKP stara się wyjść tym pasażerom naprzeciw, dlatego – jak informuje rzecznik – „na 17 największych dworcach kolejowych są specjalni informatorzy pomagający pasażerom znaleźć pociągi”. Miejmy nadzieję, że nie są to tajni informatorzy i pasażerom uda się ich na dworcach odnaleźć, a następnie przy ich pomocy odnaleźć także jakiś odchodzący pociąg. Wierzymy, że dzięki informatorom odnajdzie się większość, a może nawet wszystkie pociągi, co zdecydowanie powiększyłoby zasoby taboru Grupy PKP, a przy okazji poprawiło samopoczucie pasażerów.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj