szukaj
Na depresję - spacer
Poniedziałek 24 stycznia to podobno najtrudniejszy dzień w roku, choć są i opinie, że gorszy był poprzedni poniedziałek. Tydzień w jedną czy drugą stronę nie ma wielkiego znaczenia - pierwszy miesiąc w roku jawi się jako wyjątkowo ciężki.
Magdalena Nowicka
Materiały promocyjne

Magdalena Nowicka

Joanna Cieśla: Dlaczego tak szybko nadzieja, z jaką witamy nowy rok, przechodzi w przygnębienie?

Magdalena Nowicka: Dla części osób początek czegoś nowego, nieznanego, bywa nie tyle radosny, ile raczej przytłaczający. Dodatkowym powodem do smutku bywa podsumowanie poprzednich 12 miesięcy. Doświadczają tego przede wszystkim ludzie, którzy mają skłonność do szczególnego interpretowania rzeczywistości, sprzyjającego depresji.

Na czym on polega?

Mówiąc w skrócie - na przypisywaniu odpowiedzialności za swoje porażki sobie, a za sukcesy - innym ludziom lub okolicznościom. Takie osoby są szczególnie narażone na spadek nastroju, czy nawet depresję, także w tym okresie. Myślę, że znaczenie ma też sposób, w jaki spędzamy Święta. Wydajemy dużo pieniędzy, ma być „na bogato” i często po kilku tygodniach dociera do nas, że niepotrzebnie się zadłużyliśmy. Zwłaszcza, gdy do tego była awantura przy wigilijnym stole. Ale z badań wynika, że nie dla wszystkich styczeń jest najtrudniejszy. We wszystkich zimnych miesiącach – od listopada do marca – obserwuje się zarówno dużo więcej zachorowań na kliniczną depresję, jak i przypadków pogorszenia nastroju, niż w cieplejszej części roku.

Brakuje nam światła?

To przede wszystkim. Ilość światła wpływa na nasze funkcjonowanie na poziomie biologicznym – wydzielanie neuroprzekaźników, czy endorfin, które odpowiadają za subiektywne odczuwanie szczęścia. Jaki dokładnie jest ten mechanizm, nie wiadomo, ale są dane pokazujące, że ludzie z krajów bardziej nasłonecznionych, albo czarnoskórzy, chorują na depresję znacznie rzadziej niż pozostali. Ponadto, wahania nastroju w ciągu doby inaczej przebiegają latem, a inaczej zimą.

Na czym polegają różnice?

Generalnie nastrój zdrowych ludzi polepsza się od rana mniej więcej do godziny 15. Między 15 a 21 nie zmienia się, a po 21 – spada, co jest konsekwencją zmęczenia. Ale w krajach skandynawskich, gdzie światła jest mniej, te zmiany są częstsze i bardziej wyraziste. Wieczorny spadek nastroju jest silniejszy, natomiast nawet najlepszy nastrój jest gorszy niż u mieszkańców regionów, w których jest więcej światła. Można przypuszczać, że w miesiącach zimowych nasz organizm zachowuje się podobnie jak u ludzi z krajów skandynawskich. Oprócz zmian klimatycznych znaczenie ma też jednak to, że zimą inaczej funkcjonujemy. Jesteśmy mniej aktywni, a to też mocno przekłada się na samopoczucie psychiczne.

Co robić? - biegać po nieodśnieżonych chodnikach trudno, nie mówiąc o jeżdżeniu na rowerze…

Jedna z najskuteczniejszych metod poprawy nastroju to 10-minutowy spacer.  Pomocne są też kontakty z innymi ludźmi. Mniej kawa, czy bierny odpoczynek. Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że każdy stan emocjonalny – negatywny też - jest sygnałem, w który warto się wsłuchać. Przed depresją, czy obniżonym nastrojem, jeśli taki stan trwa kilka dni, czy nawet dwa tygodnie, nie zawsze trzeba uciekać, szukać antidotum. Takie odczucia to informacja naszego organizmu, że sobie nie radzimy, że potrzebujemy zmiany – a przynajmniej zwolnienia tempa i przyjrzenia się sobie.  

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj