Nieprzystawalni: borderline i psychopatia
Magdalena Karczmarek o tym, dlaczego zaburzenia osobowości są wyjątkowo twardym orzechem do zgryzienia dla psychiatrii.

Wbrew stereotypowemu wyobrażeniu psychopata to niezwykle rzadko ponury i stroniący od ludzi sadysta. Ogromna większość jest miła, komunikatywna, sympatyczna w obejściu oraz skłonna do rozmów. Dopiero dłuższy kontakt z taką osobą budzi podejrzenia, że za przyjemną fasadą kryje się emocjonalna pustka oraz skrajny egocentryzm. Większość ludzi z tym problemem nie jest także szczególnie skłonna do przemocy. Raczej przemoc przychodzić może przy okazji – jeśli brakuje hamulców w postaci sumienia, a jest to łatwy sposób na osiągniecie własnych celów, psychopata nie ma szczególnych oporów również przed fizycznym krzywdzeniem innych wokół. Jest niczym wilk w stadzie naiwnych owieczek. Czy osoby takie są jednak skuteczne? Okazuje się, że niezupełnie. Przede wszystkim częścią tego zaburzenia osobowości jest impulsywność i koncentracja na poszukiwaniu przyjemności. Wewnętrzna emocjonalna pustka rodzi chęć poszukiwania wrażeń i osoba taka ulega łatwo licznym pokusom i ma trudność z wytrwałym działaniem. Ten brak emocji skutkuje także tym, że pomimo wyraźnych oznak inteligencji zachowuje się, jakby w ogóle nie potrafiła się uczyć na własnych błędach – nie wyciąga wniosków z porażek, zraża do siebie innych z błahych powodów. W rzeczywistości więc psychopaci raczej nie osiągają wielkich sukcesów w pracy, są samotni i szkodzą ludziom, którzy chcą im pomóc.

Niemniej kłopotliwą grupą pacjentów są osoby z osobowością z pogranicza – borderline. Ten termin został ukuty po to, aby oddać obecne w zachowaniu pacjentów symptomy zarówno psychozy, jak i nerwicy. Współcześnie zaburzenie to lokuje się jednak bliżej zaburzeń afektywnych, szczególnie depresji. Epizody depresji są niezwykle częste u tych osób, a próby samobójcze oraz samookaleczenie są wręcz częścią definicji tego problemu. O ile psychopaci niemal nie odczuwają emocji, o tyle osoby z zaburzeniem z pogranicza zachowują się, jakby odczuwały ich zbyt dużo, choć dominują tu emocje negatywne, przede wszystkim złość. Nieustannie znajdują się w stanie emocjonalnego pogotowia i jedyne, co w ich życiu wydaje się bardzo stabilne i powtarzalne, to właśnie ów brak stabilności i nieustanne balansowanie pomiędzy skrajnościami. Ta zmienność i niestałość ma jeszcze jeden aspekt – osoby takie łatwo upodobniają się do tych, z którymi właśnie przebywają, i ani one, ani ich otoczenie nie potrafi określić, jakie są naprawdę.  Również i w tym wypadku pomoc jest trudna. Osoby z zaburzeniem z pogranicza traktują terapeutę podobnie jak inne osoby wokół siebie: równie łatwo nadmiernie przywiązują się do niego (na przykład dzwonią, chcą poznać terapeutę prywatnie), jak i izolują się, „zapominają” wspomnieć o ważnych sprawach ze swego życia i przenoszą na terapeutę swoje negatywne emocje.

Pełen tekst artykułu w najnowszym, 7 tomie Poradnika Psychologicznego POLITYKI.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj